Nie przyjechali nad morze na wczasy
Rozmowa z Dawidem Gojnym, obrońcą Arki Gdynia
Dawid Gojny – już bez opaski kapitana – nadal chce odgrywać ważną rolę w drużynie z Gdyni. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
Czy po minionym sezonie od razu zaczęliście myśleć o szybkim powrocie do ekstraklasy?
- Najpierw dominował smutek, że po awansie, na który Gdynia czekała pięć lat, tak szybko opuściliśmy szeregi ekstraklasy. Ja też, powiem szczerze, byłem zły, bo liczyłem, że uda mi się po tak długo oczekiwanym debiucie na najwyższym krajowym szczeblu pozostać na nim znacznie dłużej. Tym bardziej że rok temu kontuzja w okresie przygotowawczym pokrzyżowała mi plany i skończyło się tylko na 22 występach, okraszonych jednym golem. Jednak na tej fali złości i smutku od razu pojawiła się myśl o budowaniu drużyny, która błyskawicznie wróci do elity.
Jak pan myśli – macie już taki zespół?
- Na razie mamy... za sobą dwie kolejki, a nasza drużyna jeszcze się dociera. Pod koniec rundy wiosennej stało się jasne, że będziemy mieć nowy zespół, bo z większością zawodników, którym kończyły się kontrakty, nikt nie toczył rozmów o przedłużeniu umowy. Praktycznie tej Arki, która grała w minionym sezonie, już nie ma, a z zespołu, do którego ja przychodziłem na początku 2023 roku, pozostał tylko Kuba Staniszewski. Wtedy jako junior wchodził z rezerw do kadry, do której teraz wrócił z wypożyczenia do Pogoni Grodzisk Mazowiecki.
Kto w pana opinii jest największym transferowym plusem Arki w letnim okienku?
- Największym plusem jest zatrzymanie w Gdyni Vladislavsa Gutkovskisa. Podpisanie nowego kontraktu z „dziewiątką”, która potrafi zdobywać bramki, ale także pomagać drużynie w konstruowaniu akcji, jest bardzo ważne. „Gutek” jest takim walczakiem, że do każdej piłki idzie na sto procent i większość pojedynków wygrywa. Także Serafin Szota, który został i kieruje obroną, jest naszym atutem, a nowi niech się starają, żeby zasłużyć na plusa.
Kim dla Arki jest trener Marek Jarolim?
- Człowiekiem sukcesu. Kilka miesięcy temu zdobył przecież z MFK Karwina Puchar Czech. Od razu pokazał, że ma dobry warsztat, a jednocześnie ma ludzką twarz. Ja rozumiem, jak on mówi po czesku. Mówi też po angielsku, no i uczy się polskiego. Od pierwszego treningu z każdym zawodnikiem nawiązał dobry kontakt i odebraliśmy go pozytywnie. Uważam, że z tym sztabem, który ma wokół siebie, jest w stanie poprowadzić Arkę do dobrych wyników. Pod jego rządami wróciliśmy do gry czwórką obrońców, a lewa strona defensywy to moja ulubiona pozycja, choć w trójce stoperów, na półlewym stoperze, też mi się dobrze grało.
Dlaczego w tym sezonie nie pełni pan roli kapitana, w której grał pan od początku sezonu 2023/24 do końca minionych rozgrywek?
- To była moja decyzja. Wiedząc, że do tego sezonu przystąpimy w zupełnie nowym składzie, uznałem, że nowa drużyna potrzebuje nowego dowódcy. Uważam, że to był dobry moment, tym bardziej że w Arce pozostał Vladislavs Gutkovskis, który ma wszystkie predyspozycje, żeby być kapitanem. Natomiast ja postanowiłem skoncentrować się na grze i byciu ważnym ogniwem zespołu, ale na murawie. Co prawda trener widział mnie w kapitańskiej trójce, jednak gdy powiedziałem, że chcę być „zwykłym żołnierzem”, zrozumiał moją decyzję. Będę się starał jak najlepiej pomóc drużynie na boisku, ale opaskę zostawiam innym. Przypomnę tylko, że w sezonie, w którym awansowaliśmy do ekstraklasy, wystąpiłem we wszystkich 34 meczach. W tym też chcę być potrzebny zespołowi, ale skupię się na swoich boiskowych zadaniach.
Po dwóch kolejkach macie sześć punktów i bilans bramkowy 5:0. To znaczy, że Arka w tym sezonie będzie bardziej bramkostrzelna czy szczelna w defensywie?
- Z mojego punktu widzenia, a jestem obrońcą, cieszy mnie nasze „zero z tyłu”. Tym bardziej że przed sezonem leczyłem kontuzję przeciążenia stopy, z którą borykałem się trzy tygodnie i w sparingach zagrałem zaledwie 80 minut. Udało mi się jednak dojść do pełni sił na inaugurację, ale odczuwałem lekkie obawy. Okazało się jednak, że mamy dużo argumentów defensywnych, ale także sporo atutów ofensywnych. Jest więc wszystko, czego potrzebuje drużyna, która chce walczyć o awans. Jest też bardzo szeroka i mocna kadra, a na ławce muszą siadać ludzie, którzy w większości pozostałych klubów pierwszej ligi graliby w wyjściowej jedenastce. Najważniejsze jednak jest to, że u wszystkich widać głód wygrywania i chęć osiągnięcia sukcesu. Nikt nie przyjechał nad morze na wczasy, tylko zrobić kolejny krok w górę na piłkarskiej drabince. Oczywiście za nami dopiero dwie kolejki, ale widząc jak gramy i kogo mamy w kadrze, uważam Arkę za jednego z głównych faworytów do awansu. Myślę także, że sufit wielu piłkarzy jest znacznie wyżej niż w polskiej ekstraklasie. Widzę, że chłopcy chcą pokazać, że mogą iść śladem Oskara Kubiaka czy Kamila Jakubczyka, którzy wypłynęli w Arce. I to też jest duży atut naszej drużyny, która z każdym treningiem i z każdym meczem – a jest razem raptem dwa miesiące – powinna wyglądać lepiej.
Rozmawiał Jerzy Dusik
