Nie mamy nic do stracenia
Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze
Rafał Janicki w starciu z Parisem Brunnerem (z lewej). Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl
- Co Monaco miało? Niewiele, a strzelili trzy bramki… To boli, bo myślę, że w przekroju meczu stworzyliśmy więcej sytuacji niż rywal. To jest chyba to co nas różni – my potrzebujemy wielu okazji, żeby zdobyć gola, a nasi przeciwnicy nie. Szkoda, szkoda, bo jakby ta skuteczność byłaby z naszej strony na wyższym poziomie, to inaczej wszystko by wyglądało.
Co można powiedzieć o Monaco na tle waszych poprzednich przeciwników w europejskich pucharach czyli Fenerbahce i Ferencvarosu? Mocniejsi, słabsi?
- Coś podobnego, podobna półka, albo inaczej… Spodziewałem się, że pokażą jeszcze więcej, mają młodych graczy, grają specyficznie, na wiele podań w środku, na małej przestrzeni, a nasze boisko na pewno im w tym nie pomagało. To może był nasz atut w tym wszystkim. Na pewno jednak groźny zespół, taki na poziomie Fenerbahce.
U siebie przegrywacie 2:3, a rewanż w Monaco i jak tam będzie, tym bardziej, że ligi teraz nie gracie, bo spotkanie z Rakowem zostało przełożone?
- Pewnie podobnie jak w tym spotkaniu u nas. Będziemy czekać na swoje okazje, na kontry. Co mamy tam do stracenia?! Będziemy się starali odrobić tą bramkową stratę i robić wszystko, żeby tak się stało. Trzeba strzelić bramkę i zobaczymy jak się to tam na ich terenie potoczy.
A dobrze że nie gracie teraz ligi, gdzie przecież macie komplet punktów po trzech grach?
- Nie wiem, chyba nie ma złotego środka. Jak już idzie, to myślę, że dobrze ten rytm podtrzymać. Jest decyzja ze strony dwóch klubów, żeby wszystko przełożyć. My musimy się do tego dostosować. I tak musimy trenować, więc chyba jednak lepiej byłoby grać.
Dobra informacja dla Rafała Janickiego, bo na meczu Górnika z Monaco był na trybunach stadionu w Zabrzu selekcjoner Jan Urban, a pan był jedynym Polakiem w wyjściowym składzie. Będzie powołanie na wrześniowe zgrupowanie kadry?
- Pomidor (uśmiech).
Dobra, a taka rzecz, powiem ze swojej strony, że to jest taka niefajna rzecz, że w pucharowym meczu Górnika Zabrze wychodzi na boisko w podstawowym składzie jeden Polak. Jak pan na to patrzy, osoba, która w ekstraklasie na teraz ma rozegranych 414 meczów?
- Zmienia się to, zmienia… Ostatnio widziałem takie wyliczenie odnośnie Polaków w składach i my jako Górnik jesteśmy na trzecim miejscu od końca. Jak tutaj przychodziłem, to było zupełnie inaczej, polscy piłkarze stanowili trzon zespołu. Tak to jest, zmienia się to nie tylko w Górniku, ale w całej ekstraklasie i to już pytanie chyba nie do mnie, dlaczego tak się dzieje, dlaczego polskich graczy w składach jest mniej. Wiadomo, chciałoby się, żeby więcej Polaków grało, ale jest jak jest i nie mnie to oceniać, bardziej ludziom z góry.
Rozmawiał Michał Zichlarz
