Nie ma rzeczy niemożliwych
W trwających eliminacjach do europejskich pucharów Hajduk Split nie stracił u siebie gola. Raków chce jednak przerwać dobrą passę rywala.
Dawid Kroczek (z prawej) zapewnia, że jego zespóół jest przygotowany do dwumeczu z Hajdukiem. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
LIGA KONFERENCJI
Raków w ekstraklasie nie spisuje się najlepiej. To zresztą dość delikatne stwierdzenie, bo do tej pory Częstochowianie nie zdobyli nawet punktu i są na dnie tabeli. Fakt ten nie ma jednak żadnego znaczenia w zmaganiach o grę w Lidze Konferencji. Zespół Dawida Kroczka wygrał dwumecz z Vallettą, następnie pokonał Hammarby, a teraz, w ostatniej fazie eliminacji, walczy z Hajdukiem Split.
Jak przygotować się do takiego spotkania, gdy w niedzielę zespół przegrał trzeci mecz z rzędu w lidze, przeciwko Cracovii (1:2)? Na to pytanie odpowiedział trener Rakowa. – Nie trzeba wymazywać ostatniego meczu z pamięci. Trzeba być świadomym tego, dlaczego tamtego meczu nie wygraliśmy i wyciągnąć wnioski. To kolejne spotkanie w ekstraklasie, w którym nie zdobyliśmy punktów. Mocno pracujemy na to, żeby rozwiązać problemy. A u nas nie ma rzeczy ważnych i ważniejszych. Zarówno Liga Konferencji, jak i ekstraklasa jest dla nas równie ważna. Musimy być gotowi do gry na dwóch frontach – przekazał Dawid Kroczek.
Z szacunkiem
Pierwsza odsłona dwumeczu z Hajdukiem odbędzie się w Splicie. To trudny teren. Gospodarze w trwających zmaganiach europejskich pucharów co prawda spadli z Ligi Europy, ale w trzech dwumeczach (przeciwko: MSK Żylina, Pafos FC i Żalgirisowi Wilno) nie stracili u siebie ani jednego gola! – Tak samo było w poprzednim starciu. Dawno nikt nie wygrał na terenie Hammarby, ale pokazaliśmy, że da się (Raków wygrał w Sztokholmie 1:0 – przyp. red.). Chcemy też wygrać na wyjeździe z Hajdukiem. Nie ma rzeczy niemożliwych. Jesteśmy przygotowani na to, co nas czeka, podochodzimy z szacunkiem do przeciwnika. Hajduk jest zespołem doświadczonym, to bardzo duży klub. To będzie wymagające spotkanie, ale jesteśmy nastawieni na zwycięstwo – podkreślił szkoleniowiec Medalików.
Warto podkreślić, że na wyjeździe zespół już nie jest taki skuteczny, bo Pafos przegrało w Splicie 0:2, ale u siebie wygrało z ekipą dowodzoną przez Gonzalo Garcię aż 4:0!
Serce mocniej bije
Doskonale klimat Hajduka rozumie jeden z liderów drużyny Fran Tudor. 30-latek grał w drużynie ze Splitu w latach 2015-19. W środę razem z zespołem przyleciał do Chorwacji, choć na razie nie wiadomo, czy będzie w stanie wystąpić w meczu. W pierwszym spotkaniu z Hammarby doznał kontuzji barku. Kapitan drużyny zszedł z boiska w pierwszej połowie, nie zagrał w rewanżu w Szwecji, a następnie nie znalazł się w kadrze meczowej na ligowe starcie z Cracovią. – Robię wszystko, żeby jutro zagrać. Dopiero dzień przed meczem odbyłem pierwszy pełny trening z drużyną. Zobaczymy, jak będzie wyglądał bark – przekazał Chorwat.
Przez swoją przeszłość w Hajduku ma on jednak dodatkową motywację do tego, żeby wyjść w czwartek na boisko. – Jestem podekscytowany i szczęśliwy. Cieszę się, że jestem w Splicie. To najlepszy możliwy rywal, na jakiego mogłem trafić, z osobistego punktu widzenia. To będzie dla mnie emocjonalny moment. Serce zaczęło mocniej bić, gdy wszedłem na stadion Hajduka – powiedział Tudor.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!
Play off eliminacji Ligi Konferencji◼ Hajduk Split – Raków Częstochowa
czwartek, godz. 21.00
Transmisja YouTube – Kanał Sportowy
