Nie czujemy presji, czujemy szansę

Rozmowa z Mateuszem Ponitką, kapitanem reprezentacji Polski

Mateusz Ponitka jest prawą ręką trenera na parkiecie. Fot. Kosz Kadra

Za kadrą pięć dni bardzo intensywnej pracy w Krakowie. Czy po wakacjach był czas na spokojne wdrożenie się w rytm treningowy?

– Absolutnie nie było mowy o żadnym luzie. Od samego początku zaczęliśmy z „wysokiego C”. Mieliśmy pięć bardzo mocnych i ciężkich jednostek treningowych, ponieważ doskonale wiemy, o co walczymy. Teraz powoli będziemy schodzić z obciążeń i przechodzić w fazę meczową, co pokaże nam, w którym miejscu jesteśmy po letniej przerwie.

Przed reprezentacją seria sparingów. Jak do nich podchodzicie?

– Sparingi są dla nas kluczowe, by przećwiczyć taktykę i różne konfiguracje składu. Szczególnie mecze wyjazdowe w Bośni i Grecji, gdzie spodziewamy się gorącej atmosfery i pełnych hal, będą dla nas istotnym testem mentalnym.

Zgodnie podkreślacie, że priorytetem jest teraz Izrael. Jak pan ocenia ten zespół?

– To bardzo trudny i niewygodny przeciwnik, grający niezwykle szybko. Stosują wiele taktycznych trików, by ukryć swoje mankamenty w obronie i oszukać naszą defensywę. Kluczem do sukcesu będzie nasza fizyczność oraz umiejętność wspólnej walki po obu stronach parkietu. Choć rok temu na EuroBaskecie wygraliśmy, teraz to będzie inny mecz, zwłaszcza że w ich składzie zabraknie Deniego Avdiji.

Pierwszy mecz zagracie w Rydze przy pustych trybunach, a drugi w Gdańsku przy prawdopodobnie pełnej Ergo Arenie. Jak poradzić sobie z takim kontrastem?

– Większość z nas ma doświadczenie z okresu pandemii, gdy graliśmy w pustych halach, więc mobilizacja w Rydze nie powinna być problemem. Z kolei mecze w Bośni i Grecji pomogą nam przygotować się na ogromny doping, jakiego spodziewamy się u nas w kraju. Dziś różnorodność naszych doświadczeń sprawia, że takie zmiany otoczenia nie wpływają na nas negatywnie.

Czy w szatni czuć już presję związaną z szansą na szybki awans do mistrzostw świata?

– My nie czujemy presji, bo ta pojawia się tylko wtedy, gdy jest się nieprzygotowanym. Czujemy raczej „opportunity” – ogromną szansę na poprawienie naszej sytuacji w tabeli i zrobienie wielkiego kroku ku mundialowi. Atmosfera w zespole od lat jest świetna, każdy lubi tu przyjeżdżać i walczyć dla reprezentacji.

Pana zdaniem realne jest przypieczętowanie awansu już w najbliższym okienku ?

– W sporcie wszystko jest realne. Jeśli uda nam się wygrać dwa nadchodzące mecze, awans może być pewny, co pozwoliłoby nam świętować już 30 sierpnia. Oczywiście Niemcy, jako mistrzowie świata, będą faworytami, ale my wierzymy w naszą strukturę i wielokrotnie udowadnialiśmy, że potrafimy wygrywać z najlepszymi. To będzie wielkie święto koszykówki.

Rozmawiał Piotr Płatek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się