Nic do stracenia
Przed wicemistrzami Polski mecz o być albo nie być w Europie...
Eric Dier powstrzymuje Paulo Bernardo. Takich starć nie zabraknie na Stade Louis II. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Zabrzanie po raz drugi w XXI wieku grają w europejskich pucharach. Pierwszy raz w 2018 roku zagrali w Europie po prawie ćwierci wieku przerwy - w eliminacjach Pucharu UEFA, gdzie skończyło się na dwóch rywalach. Udało się przejść mołdawską Zarię Balti, ale słowackiego AS Trencin już nie.
Szansa jest
Teraz zaczęło się od eliminacji Ligi Mistrzów z Fenerbahce (0:1, 1:1). Nie wyszło, jak zresztą w Lidze Europy z Fenerncvarosem (0:1, 1:1), więc jest Liga Konferencji i… jeszcze mocniejszy przeciwnik, AS Monaco. Ośmiokrotny mistrz Francji wygrał w Zabrzu 3:2. Szanse Górników na awans do fazy ligowej Conference League nie są wysokie, ale jak niedawno pokazało duńskie Aarhus, eliminując Lecha po porażce u siebie 1:4, wszystko jest możliwe. W Zabrzu mają tego świadomość: albo zagrają w październiku w Lidze Konferencji, albo w czwartek wieczorem skończą przygodę z pucharami i trzeba będzie walczyć o nie od nowa, w obecnym sezonie.
Po pierwszym meczu z Monaco są nadzieje, że nie będzie źle. - Chłopcy byli bardzo pewni siebie i nie pozwolili Monaco na grę wysokim pressingiem, tak jak rywale lubią. Byłem zaskoczony, jak ten pierwszy mecz wyglądał. Przeciwnik nie miał tylu okazji, jak widziałem to w jego meczach przedsezonowych. Mamy szansę w rewanżu; może się wszystko odwrócić. Wejdziemy w mecz z pozytywną energią i na pewno powalczymy – zapowiada Michal Gasparik. - Górnik nie jest jeszcze takim klubem jak Monaco, ale potrafimy grać wyrównane mecze z każdym, pokazaliśmy to w poprzednich spotkaniach. Dalej wszyscy jednak musimy pracować, żeby europejski poziom osiągnąć. My - sztab szkoleniowy, piłkarze, ludzie z klubu. Jeśli tak będzie, to na pewno w przyszłości Górnik będzie inaczej wyglądał i cała Polska będzie z niego dumna – podkreśla szkoleniowiec wicemistrza i zdobywcy Pucharu Polski.
Kibicowski słabeusz
Górnik na Lazurowe Wybrzeża poleciał w środę rano. Po południu drużyna trenowała na Stade Louis II (Ludwik II Grimaldi, 12. książę Monako w latach 1922-49). Polecieli wszyscy, bo w drużynie nie ma urazów, tym bardziej że w weekend Górnik nie grał. Zespół będzie wspierała grupa około 250 kibiców. Jak mówią francuscy eksperci - z pewnością… przekrzyczą kibiców gospodarzy, bo fani Les Rouge et Blanc należą do najgorszych w Ligue 1. W ostatnim sezonie Monaco pod względem frekwencji było na ostatnim miejscu ze średnią ledwie 8153 na spotkanie. Niewiele więcej kibiców będzie pewnie i w czwartek.
Liga francuska zaczęła rozgrywki, a ekipa z Księstwa wygrała inaugurację, na wyjeździe z La Havre 1:0, po trafieniu twardego jak angielska skała środkowego obrońcy Erica Diera. – Dobrze zagrać na zero i dobrze trafić. Ja się cieszę, że meczem z Górnikiem wróciliśmy do grania o stawkę – mówi Dier, 49-krotny reprezentant Anglii.
Przed drużyną prowadzoną od kilku tygodni przez brazylijskiego szkoleniowca mającego polskie korzenie (rodzina ze strony ojca pochodzi spod Kalisza) Filipe Luisa Kasmierskiego dwa ważne sprawdziany u siebie. W czwartek z Górnikiem, a w niedzielę wieczorem - z Olympique Marsylia.
(zich)
NIE PRZEGAP!
Liga Konferencji - IV runda kwalifikacji◼ AS Monaco – Górnik Zabrze
(w pierwszym meczu 3:2)
Sędziuje Vassilis Fotias (Grecja)
Czwartek, 18.45 - Polsat Sport 2
