Należał mu się finał
Zawiłości regulaminowe sprawiły, że Filip Ostrowski nie znalazł się w decydującym rozdaniu na 800 m.
Filip Ostrowski robił co mógł, by znaleźć się w finale, ale „tylko" ustanowił rekord życiowy. Fot. PAP/Adam Warżawa
MISTRZOSTWA EUROPY
Przed 27. mistrzostwami Starego Kontynentu w Birmingham wiele sobie obiecywaliśmy po występach biegaczek i biegaczy na 800 m. Spotkał nas zawód, bo panie Anna Wielgosz i Aleksandra Formella oraz Maciej Wyderka i Bartosz Kitliński skończyli imprezę po jednym występie. Honoru Biało-czerwonych „średniaków” bronił Filip Ostrowski, mistrz kraju, na którego liczyliśmy... najmniej, a tymczasem ustanowił rekord życiowy świetnym wynikiem 1:44,08, jednak nie zdołał awansować do finału. Ale po kolei...
Zmiana mentalna
- Nie chciałbym się zamartwiać biegami, lecz czerpać z nich ogromną radość – te słowa nie tak dawno wypowiedział Ostrowski po kolejnym nieudanym starcie. Kto wie czy po wczorajszym występie nie nastąpiła u niego zmiana mentalna i w końcu uwierzy w swoje możliwości. 25-letni biegacz Rodła Kwidzyn przed imprezą legitymował się rekordem życiowym 1:44.25, a w tym sezonie biegał na poziomie 1:45.00. Tak więc rewelacji nie było.
Ostrowski w swojej serii eliminacyjnej zaprezentował jednak dojrzałość taktyczną i cały czas kontrolował przebieg wydarzeń na bieżni. Zajął 3. miejsce z czasem 1:45,35 i mógł spokojnie się przygotowywać do półfinału, w którym miał doborowe towarzystwo.
Bieg biegowi nierówny...
Regulaminy, jakie obowiązują w ME, budzą wątpliwości i wywołują dyskusje. W biegach sprinterskich, dla przykładu, o awansie do półfinału nie decydowały miejsca, lecz czasy. W biegach na 400 m czy na średnich dystansach jest odwrotnie, bo liczą się lokaty.
Na 800 m były dwa biegi i do finału kwalifikowało się po trzech pierwszych oraz po dwóch z najlepszymi czasami. Pierwszy półfinał był prowadzony w niezbyt szybkim tempie i wszyscy skupiali się na walce o miejsca. Zwycięzca, Brytyjczyk Max Burgin uzyskał 1:44,73 i, jak się później okazało, to był 9. czas półfinałów! Chorwat Marino Bloudek oraz Hiszpan David Barroso finiszujący za Burginem mieli również zapewnione miejsca w biegu o medale.
Drugi półfinał prowadzony przez Marka Englisha miał szaleńcze tempo. Irlandczyk to wielki wojownik na bieżni i wynikiem 1:43,49 ustanowił rekord mistrzostw Europy. Czterech kolejnych zeszło poniżej granicy 1:44,00, zaś trzech kolejnych, w tym Ostrowski, uzyskało lepsze czasy od finalistów z pierwszego wyścigu.
Kolejne podejście
Podopieczny trenera Zbigniewa Króla ustanowił rekord życiowy 1:44,08 i to jest szósty wynik w historii rodzimej Królowej Sportu. - Miejsce w finale czy rekord życiowy, co wolisz? - zapytał reporter TVP Sport. Ostrowski po chwili namysłu odpowiedział: - Chyba wziąłbym miejsce w finale, bo przecież stawką są medale. A po chwili się uśmiechnął i dodał: - Tym biegiem udowodniłem, że jestem dobrze przygotowany do imprezy, ale okazuje się, że trzeba biegać na poziomie 1:43,00 lub poniżej, by myśleć o medalach.
Ostrowski nie kończy występów na mistrzostwach, bowiem będzie biegał na 1500 m i na tym dystansie chyba czuje się nieco lepiej.
Pod ścianą
Robert Urbanek, brązowy medalista mistrzostw świata (Pekin 2015) oraz mistrzostw Europy (Zurych 2014), jesienią ubiegłego roku został trenerem kadry dyskobolek i dyskoboli. 39-letni szkoleniowiec zdawał sobie sprawę, że ten sezon to dla niego ogromna próba „ogniowa”. Daria Zabawska uzyskała w tym sezonie 62,27 m, zaś młody utalentowany Damian Rodziak – 64,24, a ekipę na ME uzupełniała Weronika Muszyńska, ale to jeszcze melodia przyszłości. Rodziak w eliminacjach zupełnie się „rozkleił”, uzyskał 59,92 i to był zaledwie 16. wynik konkursu. Wczoraj wystąpiły panie i znów wystawiły trenera na poważną próbę nerwów. Muszyńska uzyskała 53,80, czyli rzucała o 5 metrów bliżej od swojego najlepszego tegorocznego rezultatu i zajęła 24. miejsce. Dla Zabawskiej to był czwarty start w ME, wcześniej trzy razy nie przebrnęła eliminacji. Wszystko wskazywało, że i ten start zakończy się niepowodzeniem. Dwie próby miała nieudane i dopiero w trzeciej posłała dysk na 59,37 m. Niemal w ostatniej chwili awansowała do finału z 11. rezultatem eliminacji. Tak więc polską dyskobolkę po 16 latach znów zobaczymy w finale ME.
- Wiele się zmieniło z chwilą przyjścia trenera i zdecydowałam się jeszcze raz podjąć próbę rywalizacji – wyjawiła przed kamerami telewizyjnym Daria Zabawska. - W tym sezonie miałam trzy rzuty powyżej 60 metrów i z nadzieją jechałam na mistrzostwa. Początkowo byłam za mocno spięta i miała zupełnie nieudane próby. Potem trochę się odblokowałam i zdołała awansować do finału. Wiem jaką pracę wykonałam z trenerem i na co mnie stać. W finale, mam nadzieję, będzie lepiej.
Po naukę
Wiktoria Gajosz, utalentowana 20-letnia sprinterka, srebrna medalistka młodzieżowych MŚ oraz brązowa ME, przyjechała do Birmingham po naukę. Tutaj miała się „otrzaskać” w nieco starszym towarzystwie. Jej start w biegu na 200 m wypadł przyzwoicie. Po 150 metrach miała nawet szansę na półfinał, jednak na finiszu nie wytrzymała tempa i czasem 23,44 zajęła 15. miejsce w eliminacjach, a do kolejnej rundy awansowało 12 zawodniczek. Szybkie bieganie dopiero przed Gajosz – tak twierdzą fachowcy i pewnie niebawem będą ją przekonywali do biegów na jedno okrążenie. Ano, zobaczymy...
(sow)
Czwartek, 13 sierpnia
(7 FINAŁÓW)
11.33 - 110 m ppł. M (10-bój)
11.55 - skok wzwyż K, el. (Miąso, Słodzińska, Żodzik)
12.05 - 200 m M, el.
12.20 – dysk M (10-bój)
12.30 - 3000 m z przeszk. M, el. (Bajorski, Megier)
13.10 - 800 m K, półfinał
13.25 – dysk M dziesięciobój
13.45 - 400 m K, półfinał (Bukowiecka)
14.00 – tyczka M (10-bój)
14.35 - oszczep M, el. gr. A (ew. Krukowski, Wegner)
14.45 - tyczka M (10-bój)
15.55 - oszczep M, el. gr. B (ew. Krukowski, Wegner)
19.35 - oszczep M (10-bój)
20.30 – oszczep M (10-bój)
20.40 - trójskok K
20.50 - tyczka K
21.05 – 200 m M, półfinał
21.29 - 3000 m z przeszk. K (Chorzępa, Konieczek, Królik)
21.45 - dysk M
22.10 - 1500 m M (10-bój)
22.28 - 800 m M
22.50 - 200 m K
