Najniższy wymiar kary
W drugiej połowie GieKSa miała odrabiać straty, ale wtedy najciekawszą akcję przeprowadził widz, który wtargnął na boisko.
Złe podanie Borji Galana (z prawej) spowodowało utratę pierwszego gola. Fot. PAP / Art Service
LIGA KONFERENCJI
Po zwycięstwach GKS-u Katowice przy Nowej Bukowej z MSK Żylina (3:1) i Radomiakiem (3:1), wspominaliśmy o fantastycznej serii zespołu Rafała Góraka. Podkreślaliśmy, że górnośląska ekipa nie przegrała meczu w roli gospodarza od listopada zeszłego roku. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, jak długo Katowiczanie nie wygrali na wyjeździe. Przed czwartkowym meczem w Miszkolcu przeciwko Hapoelowi Tel Awiw po raz ostatni cieszyli się z wygranej jako goście w marcu bieżącego roku, gdy pokonali Radomiaka 1:0. Od tamtego czasu GieKSa rozegrała dziewięć spotkań wyjazdowych. Pięć z nich przegrała (wliczając porażkę po rzutach karnych z Rakowem Częstochowa w Pucharze Polski), cztery zremisowała. Katowiczanie w Miszkolcu walczyli więc o to, żeby liczba meczów wyjazdowych z rzędu bez wygranej nie stała się dwucyfrowa.
Bez adresata
Problem w tym, że GKS, który znakomicie radził sobie przed własną publicznością zarówno w rywalizacji z Żyliną, jak i Radomiakiem, zamienia się w inny zespół na obcym terenie. I właśnie w Miszkolcu byliśmy tego naocznymi świadkami. Nagle drużyna zaczyna popełniać proste, niewymuszone, indywidualne błędy. Nagle piłka nie chce słuchać zawodników. Tak właśnie GieKSa straciła gola już w 5 minucie. Borja Galan chciał przerzucić piłkę z prawej strony boiska na lewą. Podanie trafiło jednak do rywala, który napędził akcję. Chwilę później piłka została zagrana ze skrzydła przed pole karne, a tam kompletnie niepilnowany był Stav Turiel i ten pomocnik bez żadnego problemu dał Hapoelowi prowadzenie.
Bramkarz przelobowany
Dla GieKSy byłoby dobrze, gdyby tylko na tym jednym błędzie zatrzymała się w trakcie pierwszej połowy. Tymczasem paręnaście minut po utracie bramki kapitan zespołu Arkadiusz Jędrych w nieodpowiedzialny sposób zachował się podczas próby wyprowadzenia piłki. Pod presją rywala utracił nad nią kontrolę, dopadł do niej Roei Alkoukin, który przelobował nieprzygotowanego na taki rozwój sytuacji Gabriela Kobylaka. Było 0:2, a chwilę później GKS miał szczęście, bo Hapoel był bardzo blisko kolejnego gola, gdy w polu karnym faulował Jędrych. W tej sytuacji defensora uratował spalony poprzedzający faul.
GieKSa zagrała słabą pierwszą połowę. Bramkarz Hapoelu, Assaf Tzur, nie miał wiele pracy. Z tego powodu pozostał na murawie podczas przerwy między połowami i na nowo rozgrzewał się, żeby odpowiednio czuć piłkę i przy okazji nie nabawić się kontuzji.
Znowu Zrelak
Zespół ze stolicy województwa śląskiego musiał się przebudzić, żeby chociaż zmniejszyć dwubramkową stratę. Trener Rafał Górak nie zdecydował się jednak na podjęcie radykalnych środków od razu po zmianie stron i nie przeprowadził żadnych roszad w składzie. Poczekał na nie nieco ponad 10 minut. Jedna z nich była jednak wymuszona, ponieważ kontuzji doznał Adam Zrelak – Słowak, który na przełomie kwietnia i maja pauzował z powodu urazu, zapewne znów – nie wiadomo na jak długo – zostanie wyłączony z gry. Zrelaka na murawie zastąpił Ilja Szkurin, który jest w niezłej formie – w dwóch poprzednich meczach wpisywał się na listę strzelców ekwilibrystycznymi trafieniami.
Uwaga, intruz!
Niespodziewanie jedną z ciekawszych akcji przeprowadził… jeden z widzów czwartkowego starcia. Śmiały ochotnik – z całą pewnością nie Polak – wbiegł na murawę bez koszulki. Ochrona nie śpieszyła się, żeby go złapać i wyprowadzić, więc sam zaczął wracać na miejsce. W końcu jednak jeden ze stewardów zdecydował, że należałoby śmiałka złapać i zidentyfikować. Sprowadzono więc go z powrotem na murawę, a za nim ruszył kolejny z widzów, który rozpoczął przepychankę. Ostatecznie w okolicach murawy pojawiło się ok. 10 ochroniarzy, którzy próbowali obezwładnić dwóch mężczyzn. Po około dwóch minutach delikwenci zostali wyprowadzeni poza plac gry.
Tylko (?) dwa
Do końca spotkania nie pozostało wiele czasu, a GieKSa była blisko stracenia kolejnego gola. Pod koniec rywalizacji rezerwowy Daniel Dappa biegł zupełnie niepilnowany od połowy boiska. Pojedynek sam na sam wygrał z nim jednak Kobylak. Bramkarz sprawił, że Katowiczanie w najbliższą środę będą mieli do odrobienia tylko dwubramkową stratę. Są więc w sytuacji trudniejszej niż po pierwszym meczu z Żyliną. Wówczas nie dość, że mieli tylko gola straty, to na dodatek mierzyli się z drużyną słabszą od Hapoelu. Czy magia Nowej Bukowej znów zadziała?
Kacper Janoszka z Miszkolca
III runda eliminacji
Hapoel Tel Awiw – GKS Katowice 2:0 (2:0)
1:0 – Turiel, 5 min, 2:0 – Alkoukin, 18 min
HAPOEL: Tzur – Coco, Mayembo, Chico, Leidner (66. Piven) – Falcao, Kraev – Turiel, Boateng (81. Dappa), Alkoukin (81. Lemkin) – Altman (66. Silva). Trener Elyaniv BARDA.
GKS: Kobylak – Klemenz, Jędrych, Resta – Jirka (71. Wasielewski), Wolski, Łukasiak (57. Kowalczyk), Galan – Markovic (57. Bartlewicz), Zrelak (57. Szkurin), Nowak (81. Wędrychowski). Trener Rafał GÓRAK.
Sędziował Bastien Dechepy (Francja). Widzów 3006.
Rewanż 12 sierpnia (środa) o 18.00.
