Najmłodsza w historii

17-letnia Anna Huang triumfowała w PIF London Championship i zdobyła czwarte trofeum Ladies European Tour! Po piętach deptała jej lokalna bohaterka, Charley Hull. Dorota Zalewska walczyła do samego końca.

Anna Huang już zapisała się w historii golfa. Zdjęcia LET

To była niezwykle dramatyczna niedziela w Centurion Club. Młodziutka Kanadyjka prowadziła w turnieju od pierwszego do ostatniego dnia, kończąc rywalizację z imponującym wynikiem -22. Droga po kolejne trofeum zamieniła się ostatniego dnia w prawdziwy rollercoaster.

Batalia z faworytką kibiców

Anna Huang rozpoczęła niedzielną rundę z trzyuderzeniową przewagą nad faworytką gospodarzy, Charley Hull. Dzięki birdie na ósemce zdołała powiększyć to prowadzenie do czterech uderzeń, zachowując bezpieczny dystans aż do piętnastego dołka. Na szesnastce rozpoczął się mały dramat. Piłka Kanadyjki poleciała mocno w lewo i wpadła do wody. Kosztowny błąd sprawił, że straciła prowadzenie na rzecz bezbłędnie grającej Hull. Na dwa dołki przed końcem Angielka miała jedno uderzenie przewagi i wydawało się, że to ona sięgnie po domowe zwycięstwo. Jednak Charley natychmiast pokazała, że też potrafi się denerwować, zwłaszcza w otoczeniu tłumu własnych kibiców. Zaliczyła na przedostatnim greenie aż cztery putty, co zakończyło się podwójnym bogeyem i natychmiastowym oddaniem prowadzenia. Huang z kolei się odbudowała, stanęła na tee osiemnastki odzyskawszy pozycję liderki i wykorzystała szansę z zimną krwią. Posłała genialne uderzenie na green, a wbiła putta na soczystego eagle’a. Był to już jej czwarty eagle na tym dołku w ciągu czterech dni turnieju! Dzięki niemu przypieczętowała dwuuderzeniowe zwycięstwo nad legitymującą się polskimi korzeniami Angielką

„To była prawdopodobnie najbardziej ekscytująca runda w moim życiu, to było szalone. Brakuje mi słów. Jestem po prostu w szoku – powiedział Huang. - Wiedziałam, że będą trzy trudne dołki i starałam się skupić na każdym uderzeniu, bo w golfie wszystko może się zdarzyć, a ja trzymałam się swojej gry. Nie mogę uwierzyć, że zrobiłam kolejnego eagle’a na osiemnastce. Skupiłam się, wykonałam dobre uderzenie i piłka wpadła do dołka. Charley jest fenomenalną zawodniczką, a gra z nią przez ostatnie dwa dni w ostatniej grupie była naprawdę fajna. Publiczność głośno dopingowała, więc naprawdę fajnie było być częścią ostatniej grupy”.

Szybsza od idolki

Mając zaledwie 17 lat, 9 miesięcy i 10 dni, Kanadyjka została najmłodszą zawodniczką w historii Ladies European Tour, która zdobyła cztery tytuły mistrzowskie. Pobiła tym samym rekord nowozelandzkiej legendy golfa, Lydii Ko. Za zwycięstwo w Londynie zainkasowała czek na 300000 dolarów i awansowała na drugie miejsce w rankingu Order of Merit. Do zdobycia wszystkich czterech tytułów potrzebowała niecałych jedenastu miesięcy, wygrywając pierwszy z nich - La Sella Open, we wrześniu ubiegłego roku, z przewagą… siedmiu uderzeń! Poprzednio wygrywała w maju tego roku z przewagą jednego strzału, podczas Lalla Meryem Cup, a teraz w tak zwariowanej końcówce przeszła do historii golfa. Anna pobiła rekord swojej nowozelandzkiej idolki, która była wtedy „sporo” starsza - mając 18 lat, 4 miesiące i 20 dni. „Rok temu byłam w naprawdę trudnym momencie życia i golf nie sprawiał mi przyjemności. Zmagałam się z tymi wszystkimi myślami, ale dzięki pomocy rodziny i całemu mojemu zaparciu udało mi się pozbierać i przezwyciężyć ten etap – opisywała triumfatorka. - Zawsze podziwiałam Lydię, która była moją idolką w dzieciństwie. Jest tak wiele do podziwiania w jej grze. Jest taka spokojna i opanowana. Jeeno Thitikul to największa wschodząca gwiazda naszego pokolenia, a bycie częścią tej małej grupy jest czymś wyjątkowym”.

Singapurka Shannon Tan, niegdyś koleżanka Mai Ambroziak w drużynie uniwersyteckiej Texas Tech, rozegrała rundę dnia 64, kończąc tydzień na trzecim miejscu z wynikiem -17. „Dziś wykonałam kilka świetnych uderzeń, ale też kilka mniej udanych. Nie powiedziałabym, że to była idealna runda. Jestem całkiem zadowolona z tego, jak wykorzystałam przewagę na dołkach par 5, zdobywając dwa eagle, co zdecydowanie pomogło mi w uzyskaniu wyniku. Nie byłam pewna, jaki mam rezultat! Wiedziałam, że gram dobrze – powiedziała ubiegłoroczna zwyciężczyni rankingu LET. - Nie miałam świetnego początku roku. Uderzenie piłki nie było najlepsze na początku, ale cały czas nad tym pracowałam - nie zawsze może być tylko dobrze. To lato było całkiem niezłe, więc jestem zadowolona z trendu w grze. Wciąż dużo pracy przed nami w puttingu”.

Dorota z mocnym finiszem

W Londynie do gry wróciła Dorota Zalewska, która przez niemal miesiąc miała wolne z powodu nagromadzenia turniejów wielkoszlemowych, do których się nie zakwalifikowała. Wypoczęta Polka zakończyła rywalizację na solidnym, 31. miejscu, dzielonym z trzema rywalkami. Rozpoczęła od niezbyt wymarzonej rundy 75, której jednak mocnym akcentem był eagle na trzynastce. Pozycja T54 oznaczała zażartą walkę o przejście cuta następnego dnia. W piątek Dorota grała znacznie lepiej. 70 uderzeń i łączny wynik -1 wywindował ją na świetną 22. pozycję z czterema uderzeniami zapasu nad linią cuta. W sobotę runda 77 zepchnęła ją w odmęty klasyfikacji, na miejsce 46. W niedzielę zaatakowała ponownie. Runda 69 z birdie na ostatnim dołku była szóstym najlepszym rezultatem dnia, który zapewnił jej awans na 31. miejsce. „Fajnie było w końcu zagrać w cyklu PIF, bo czekałam na to od trzech sezonów - relacjonowała Dorota dla PZG. - Trzecia runda to było świetne doświadczenie – gra z Georgią Hall. Nawet nie sama jej osoba, tylko liczba kibiców, którzy z nami szli, była niesamowita. Warunki nie były sprzyjające, wiatr bardzo się zmieniał. Bardzo fajnie współpracuje mi się z caddiem. Zmiana skupienia na proces, a nie na wynik, też wydaje się przynosić dobre skutki. Cieszę się, że już jestem w Zurychu, bo uwielbiam ten turniej. Z poprzedniego tygodnia biorę dalej same pozytywy”.
Od czwartku do soboty Ladies European Tour zagra w Szwajcarii, w turnieju VP Bank Swiss Ladies Open. Pole Migros Golfpark Holzhausern chyba odpowiada Dorocie. W ubiegłym roku finiszowała tam co prawda dopiero na 51. pozycji, ale w debiutanckim sezonie uplasowała się na dziewiętnastej pozycji z rezultatem -5. Turniej popołudniami transmitować będzie Golf Zone. Z kolei Eurosport 2 zafunduje fanom golfa transmisje pierwszego turnieju PGA Tour PlayOffs - FedEx St. Jude Championship. Wystąpi w nim tylko najlepszych siedemdziesięciu zawodników rankingu FedExCup po sezonie zasadniczym. Do dalszej rywalizacji podczas BMW Championship awansuje najlepsza pięćdziesiątka, a do finałowego TOUR Championship najlepsza trzydziestka.

Kasia Nieciak


Charley była blisko kolejnej wygranej.


Przed Dorotą bardzo intensywna część sezonu. Fot. Marek Darnikowski/V5 Group

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się