Najlepsza sprinterka świata na żółto

Lorena Wiebes z grupy SD Worx-Protime wygrała w Zamościu pierwszy etap i została liderką wyścigu Tour de Pologne Women.

Holenderska mistrzyni w żółtej koszulce liderki. Fot. PAP/Wojtek Jargiło

Na starcie w Tomaszowie Lubelskim ostatecznie stanęło 109 zawodniczek z 20 drużyn, w tym ośmiu z elitarnego World Tour. W peletonie znalazło się nie 13, jak zapowiadano wcześniej, a 14 Polek, bo w ostatniej chwili do składu drużyny Human Powered Health dołączyła Marta Jaskulska.

Piątkowa rywalizacja odbywała się w trudnych warunkach. Padał deszcz, momentami bardzo intensywny, na odkrytych odcinkach wiał boczny wiatr. Zawodniczki zdawały sobie sprawę, że w tym sprinterskim, trzyetapowym wyścigu istotne dla klasyfikacji generalnej będą lotne premie. Pierwszą, w Krasnobrodzie (16 km), wygrała LorenaWiebes, zdobywając trzysekundową bonifikatę. Na drugiej, w Szczebrzeszynie (114 km), pierwsza zameldowała się jej rodaczka, samotnie uciekająca Quinty Ton (Liv AlUla Jayco).

Żadna z prób ucieczek się nie powiodła i na ulice Zamościa wjechał peleton. Przed finiszową rozgrywką wyszło słońce, ale śliska po deszczu jezdnia miała duży wpływ na wyniki. Na ostatnie rondo, które znajdowało się około pół kilometra przed metą, jako pierwsze wjechały zawodniczki drużyny SD Worx-Protime, które rozprowadzały swoją liderkę. Prowadząca stawkę Włoszka Barbara Guarischi bezproblemowo przez nie przejechała, ale będąca tuż za nią Marta Lach przewróciła się, co spowodowało także upadki innych kolarek. Wiebes, która podążała za Polką, szczęśliwie ją ominęła i na prowadzącej nieco pod górę finałowej prostej nie miała z kim walczyć, bo kraksa w mniejszym lub większym stopniu zastopowała pozostałe zawodniczki. Leżała w niej między innymi była mistrzyni świata, Włoszka Elisa Balsamo (Lidl-Trek).

– Szkoda, że Marta [Lach] upadła – żałowała zwyciężczyni, która nie wyglądała na zmęczoną. – Jestem pierwszy raz w Polsce i ten wyścig to dla mnie dobre przygotowanie do Tour de France. Jutro chcę utrzymać żółtą koszulkę – zadeklarowała z uśmiechem 27-letnia Holenderka. Najlepsza sprinterka świata w Zamościu odniosła 128. zwycięstwo w zawodowej karierze, a dziesiąte w tym sezonie.

Zadowolona była także najlepsza z Polek, Olga Wankiewicz (MAT Atom Deweloper Wrocław), która zajęła piąte miejsce. – Deszcz sprawił, że drogi były śliskie, przez co etap stał się nerwowy. Doszło do kraks, w jednej z nich leżały także moje koleżanki z grupy. Końcówka również była trudna. Cieszę się, że tak się skończyło – skomentowała 23-latka. – Było mokro, koło mi się poślizgnęło, upadłam. Gdyby nie to, też pewnie byłabym w czołówce  stwierdziła z kolei Lach, której nic się nie stało.

W sobotę odbędzie się drugi etap, z Włodawy do Lubartowa (117,8 km), a najważniejszy w naszym kraju kolarski wyścig kobiet zakończy się w niedzielę także na szosach Lubelszczyzny.

(g)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się