Najgorsi w historii

Lechia wyrównała klubowy rekord liczby meczów bez zwycięstwa, spadła na ostatnie miejsce w 1. lidze i wciąż jest wokół niej mnóstwo znaków zapytania.

Tomasz Wójtowicz nie będzie dobrze wspominał powrotu do Chorzowa. Czy tęskni teraz za Ruchem? Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

WYDARZENIE KOLEJKI

Okoliczności okolicznościami – ale nic nie zmieni już faktu, że Lechia przegrała w Chorzowie. Gdańszczanie mieli do sędziego pretensje o to, że mecz skończył się zbyt późno. Doliczył 4 minuty, a Ruch strzelił w 7, po czym rozległ się końcowy gwizdek. Asystent trenera Lechii Krzysztof Brede... ruszył wściekły do arbitra głównego, aż hamować go musiał pomocnik Jakub Adkonis, żeby czasem szkoleniowiec nie narobił sobie problemów.

Trener uspokaja

Frustracja jest zrozumiała o tyle że Gdańszczanie są w tej chwili najgorszą drużyną 1. ligi. Mają tylko punkcik, bilans goli 2:9. Dodatkowo wyrównali klubowy rekord liczby kolejnych meczów bez zwycięstwa. Zahaczając o ekstraklasę, wynosi 11 spotkań – tak jak w sezonie 2017/18, kiedy mimo tego udało im się jednak utrzymać elitę. Teraz na taki bilans składa się dziewięć porażek i dwa remisy. Czy rekord zostanie pobity? W następnym spotkaniu Lechia podejmie Pogoń Siedlce – niby nie brzmi prestiżowo, ale ekipa trenera Adama Noconia to zespół bardzo niewygodny i znakomicie zorganizowany. Lekko na pewno nie będzie. Nastroje dalekie są od pozytywnych, ale trener Władysław Łupaszko uspokaja: – Wynik w piłce nożnej jest bardzo ważny, ale nie powinien on zmieniać naszego rozumienia tego, czy idziemy w dobrym kierunku, czy nie. W Chorzowie byliśmy o wiele lepsi niż w pierwszych meczach. To jest fakt. Bardzo przykre jest przegrywanie takich meczów, ale graliśmy z przeciwnikiem o wysokiej jakości, a spotkanie... trwało wiele dłużej, niż mieliśmy grać.

15-latek na ratunek

Na co zwrócił też uwagę Łupaszko, to ograniczone pole manewru z ławki. Nie jest to oczywiście tajemnica – sami o tym pisaliśmy nieraz. Z Ruchem na boisko weszło tylko trzech graczy – świeżo zakontraktowany Artur Szach jeszcze w pierwszej połowie, a dwóch napastników dopiero w końcówce. Co jednak cechuje Lechię, to że najstarsi zawodnicy... mają 23 lata! No, kapitan Camilo Mena w październiku będzie miał 24. Ale Łupaszko z ławki ponownie wpuścił... 15-letniego Martina Szczerbińskiego. Na ławce byli też 16-latkowie, 17-latkowie... Porównując realia kadrowe w Lechii i w sąsiedniej Arce – to jak ziemia a niebo, choć do oceny gdańskich realiów trzeba by chyba użyć stwierdzenia „podziemia”. Aczkolwiek należy wskazać, że gdański spadkowicz kombinuje i próbuje. Przed meczem z Ruchem ściągnął 20-letniego albańskiego skrzydłowego, utalentowanego Kevina Dodaja, wypożyczając go z opcją wykupu (co istotne, bo pierwotnie była mowa o 650 tys. euro).

Poważna sytuacja

Nie jest tajemnicą, że do dalszego działania lechiści potrzebują sprzedaży ekstraklasowych gwiazd. Ciągle waży się temat króla strzelców Tomasa Bobceka, za którego klub oczekiwał ok. 12 mln euro. Nie chce tyle dać Samsunspor, którego prezes, Yuksel Yildirim, woli wyłożyć połowę. – Cena zaczyna spadać – skwitował. Oczywiście na liście do oddania są też Ivan Żelizko, Bohdan Wjunnyk i Rifet Kapić, a atmosfera robi się coraz gęstsza, bo okienko transferowe zbliża się ku końcowi. W tym wszystkim musi odnaleźć się drużyna, która jest poniekąd ofiarą tego, co dzieje się w gabinetach. A że w Lechii nie dzieje się dobrze, wiemy nie od dziś. Tabela 1. ligi tylko to pokazuje i choć wcześniejszy pobyt Gdańszczan na zapleczu – w edycji 2023/24 – także był naznaczony problemami organizacyjno-finansowymi, to teraz sytuacja jest znacznie poważniejsza.

Piotr Tubacki


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się