Nadmuchane baloniki
Reprezentanci Polski wybiegli na boisko w Łodzi i choć mecz miał różne etapy – to przebudowany latem Motor był bliżej wygranej!
Karol Świderski pierwsze zderzenie z ekstraklasą po powrocie ma już za sobą. Fot. Artur Kraszewski/Press Focus
Przed pierwszym meczem porównujemy zwykle kadry poszczególnych drużyn z poprzednim sezonem. Okazuje się, że w Motorze zabrakło aż dziewięciu piłkarzy spośród piętnastki, która kończyła rozgrywki; w Widzewie z wyjściowego składu z meczu z Piastem brakowało tylko Kozlovsky’ego, zaś Kapuadi i Selahi byli w rezerwie. Już można się było zachwycać taką stabilizacją kadrową, ale – jak to w Widzewie – pojawiły się nagle transfery „last minute”: znany z Rakowa Giannis Papanikolau (ostatnio w Rizesporze z ligi tureckiej) i Jusuf Gazibegović (ze Sturmu Graz i z reprezentacji Bośni i Hercegowiny). Obaj na razie nie znaleźli się jednak w kadrze. Z ciekawością czekaliśmy na występ Bartosza Bereszyńskiego w zespole z Lublina.
Jak w tomografie
Motor za objęcie prowadzenia może podziękować trzem filarom Widzewa: Przemysław Wiśniewski sfaulował rywala, dośrodkowanie Ivo Rodriguesa nieszczęśliwie podbił w górę Sebastian Bergier, czym Bartłomiej Drągowski dał się zaskoczyć. Ta szczęśliwa dla gości faza szybko się jednak skończyła, bo to Widzew zaczął nękać obronę Motoru dynamicznymi atakami ze skrzydeł, takimi jak ten, po którym po akcji Frana Alvareza i Angela Baeny Mariusz Fornalczyk „szczupakiem” wyrównał na 1:1.
Na kolejną bramkę trzeba było czekać dwie minuty plus VAR. To nie literówka – ustalanie, czy Mateusz Łęgowski dotknął piłki ręką we własnej „szesnastce” po dośrodkowaniu Fornalczyka, trwało dokładnie 4 minuty i 15 sekund. Jak w tomografie komputerowym rozłożono zdjęcie na poszczególne fazy i wyszło, że tak. Bergier mógł więc trafić z jedenastki tym razem do właściwej bramki.
Nawet Świderski nie pomógł
Z końcówki pierwszej połowy wynikało, że po przerwie Widzew rozniesie rywala, ale Motor zaraz po przerwie wyrównał. Trzy szanse bramkowe miał w ciągu trzech minut Mbaye N’Ndiaye: za pierwszym razem Drągowski obronił strzał z bliska, a Wiśniewski wybił piłkę z linii bramkowej, za kilkanaście sekund, ale już w innej akcji, strzał Senegalczyka został zablokowany, aż wreszcie trzecia próba była udana.
Po tej akcji widzewski balonik pękł i sflaczał. Nie ożywiło drużyny nawet wzmocnienie ataku przez Karola Świderskiego. Lubelski natomiast w dalszym ciągu fruwał żwawo. Goście nie dopuszczali do groźnych sytuacji pod swoją bramką i bramkarz Mihai Popa miał w całym meczu tylko dwie interwencje (nie licząc goli). W ofensywie z kolei dopiero słupek „obronił” strzał Thomasa Santosa w 78 minucie w sytuacji, gdy obrońcy i Drągowski byli już bezradni. Motor był bliżej wygranej!
Wojciech Filipiak
OCENA MECZU⭐⭐⭐
◼ Widzew – Motor 2:2 (2:1)
0:1 – Bergier, 13 min (samobójcza), 1:1 – Fornalczyk, 20 min (głową, asysta Baena), 2:1 – Bergier, 28 min (karny), 2:2 – N’Diaye, 49 min (asysta Rodrigues)
WIDZEW: Drągowski 7 – Krajewski 5, Wiśniewski 6, Visus 5, Cheng 5 – Alvarez 5, Shehu 5, Kornvig 6 (81. Selahi niesklas.), Fornalczyk 7 (90+5. Żyro niesklas.), Baena 5 (65. Świderski 2) – Bergier 5. Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Kapuadi, Klukowski, Garcia, Nawrocki, Cybulski.
MOTOR: Popa 6 – Santos 7, Bereszyński 6 (83. Plavotić niesklas.), Bartosz 6, Luberecki 6 – N’Diaye 7 (83. Haxha niesklas.), Bourhane 4 (63. Meyer 2), Łęgowski 6 (79. Simon niesklas.), Rodrigues 7, Fabio Ronaldo 5 (79. Aiko niesklas.) – Czubak 5. Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Tratnik, Brzozowski, Akatow, Lewandowski, Kraska, Plichta, Gregorski.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 6. Sędzia VAR – Kornel Paszkiewicz (Kąty Wrocławskie). Widzów 17 256. Czas gry 103 min. (53+50). Żółte kartki: Shehu (73, faul), Cheng (75, faul), Krajewski (90+4, faul) – Luberecki (32, faul), Meyer (69, faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WIDZEW | MOTOR | |
| 52 | posiadanie piłki | 48 |
| 15 | strzały | 12 |
| 3 | strzały celne | 7 |
| 3 | rzuty rożne | 5 |
| 12 | faule | 11 |
| 0 | spalone | 2 |
| 3 | żółte kartki | 2 |
