Na zawsze brakujące trofuem
41-letni Cristiano Ronaldo odegrał swój mundialowy last dance, w którym nie spełnił marzenia.
Dwa pokolenia geniuszy – Cristiano Ronaldo i pocieszający go 18-letni Lamine Yamal. Fot. PAP / EPA
Porażka zawsze wywołuje emocje. Szczególnie taka, która powoduje odpadnięcie z mistrzostw świata. Nie można się więc dziwić Cristiano Ronaldo, że po przegranej z Hiszpanią, po bramce w doliczonym czasie, płakał, schodząc z boiska. I choć w futbolu przeżył i wygrał (niemal) wszystko, to jako 41-latek nadal był głodny sukcesu. Ciągle chciał udowodnić, że jest wybitny. Pragnął wykorzystać ostatnią szansę na zdobycie mistrzostwa świata i… to mu się nie udało. Pomimo łez i wielkich emocji Ronaldo po spotkaniu z La Furia Roja spokojnie odpowiadał na pytania dziennikarzy. – To były moje ostatnie mistrzostwa świata… Najważniejszym tytułem, jaki zdobyłem z reprezentacją, jest mistrzostwo Europy. Dla mnie to równie ważne co mundial. Dlatego odchodzę z czystym sumieniem. Dałem z siebie wszystko. Przede mną Portugalia nie miała żadnych trofeów. Kończę więc ten mundial, będąc szczęśliwym człowiekiem. Życie toczy się dalej. Czasami się wygrywa, czasami się przegrywa. Takie jest życie piłkarza – stwierdził Cristiano Ronaldo. Zawodnik Al-Nassr nie zapowiedział jeszcze zakończenia reprezentacyjnej kariery. Na razie jego licznik w narodowych barwach wskazuje 233 mecze, w których zdobył 146 bramek.
Na tych mistrzostwach świata Cristiano Ronaldo poprawił swój rekord, zostając pierwszym zawodnikiem w historii, który zdobył co najmniej jednego gola na sześciu mundialach. Co więcej, razem z Lionelem Messim zostali jedynymi piłkarzami, którzy zagrali w sześciu mistrzostwach świata. Po meczu z Hiszpanią jest najstarszym piłkarzem z pola, który wystąpił w fazie pucharowej mistrzostw świata (41 lat, 151 dni). Kończy więc przygodę z mundialami jako legenda, piłkarz znakomity. Może za parę lat mało kto będzie pamiętać o tym, że CR7, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii, nie zdobył najważniejszego trofeum w piłce reprezentacyjnej. Na to zapewne liczy sam Cristiano Ronaldo.
Kacper Janoszka
