Na wszelki wypadek
KOMENTARZ „SPORTU” Piotr Tubacki
Na jednej z platform społecznościowych ktoś podzielił się anegdotką, jakoby odezwał się do niego były pracodawca z prośbą o powrót, bo „wszystko się u nas sypie”. Jakiś śmieszek wrzucił pod to zdjęcie... Kazimierza Moskala w dresie ŁKS-u. Z czego bowiem słynie jedyny akceptowalny w Polsce Moskal? Ano z promocji z Ełkaesiakami do ekstraklasy – pracował z nimi dwa razy i w obu przypadkach tego dokonał. Gdy w Łodzi coś idzie źle, kibice mają na to jedno remedium – dawać Moskala! Czy w tym sezonie znowu trzeba będzie to zrobić? Na razie jest dobrze, szczególnie po ograniu w hicie kolejki Bruk-Betu. Trener Grzegorz Szoka może pracować w spokoju.
Natomiast czy ów spokój będzie mu towarzyszył przez cały sezon? Wymagania w ŁKS-ie są bardzo duże, bo i – w skali pierwszoligowej – bardzo duże są tam pieniądze i skład również jest bardzo dobry. Gdy wyniki a nuż się pogorszą, różnie może być. A przecież dyrektor sportowy Wieczystej Sławomir Peszko w słynnym quizie „Pomidor” w Canal+ zasugerował... że Kazimierz Moskal nie dotrwa końca sezonu w krakowskim zespole!
W ŁKS-ie odnotowali to skrupulatnie. Tak na wszelki wypadek.
