Na Wikipedii fajna liczba!
Iga Świątek została pierwszą ćwierćfinalistką w Cincinnati, a to oznacza dla niej ciekawy rekord.
Nasza najlepsza tenisistka pozostaje niepokonana od dziewięciu meczów. Fot. Eyepix/SIPA USA/PressFocus
Kolejny turniej, kolejny kamień milowy – tak oficjalna strona WTA zaczęła relację z 1/8 finału z udziałem Polki broniącej w stanie Ohio tytułu. Rozstawiona z numerem 7 Iga Świątek – triumfatorka sprzed tygodnia w Toronto - przedłużyła serię zwycięstw do dziewięciu meczów, pokonując Diane Parry (66. WTA) 6:3, 6:3. Tym samym awansowała do swojego 30. ćwierćfinału w 48 turniejach rangi WTA 1000, w których wystąpiła w karierze.
Ponadto dotarła co najmniej do ćwierćfinału w 14 z 30 turniejów wielkoszlemowych, w których do tej pory zagrała. W tym sezonie Cincinnati jest jej siódmym ćwierćfinałem na poziomie WTA Tour.
Kluczem tu i teraz
Jak zawsze obrończyni tytułu starała się nie przywiązywać zbyt dużej wagi do tego typu statystyk.
- Zawsze miło to słyszeć – powiedziała w wywiadzie udzielonym na korcie. - Zazwyczaj po turnieju lubię trochę spojrzeć na liczby, ale w trakcie rywalizacji koncentruję się wyłącznie na kolejnym meczu. Nie ma znaczenia, czy to ćwierćfinał, czy druga runda – do każdego spotkania podchodzę tak samo. Wiem jednak, że moja strona na Wikipedii będzie wyglądała dobrze! Kluczem jest skupienie się na tym, co dzieje się tu i teraz. Właśnie w ten sposób można osiągać takie liczby – przytomnie zauważyła Raszynianka.
Świątek właśnie to zrobiła, odnosząc drugie zwycięstwo w drugim spotkaniu z Parry. Nie obyło się jednak bez trudniejszych momentów, szczególnie na początku i pod koniec meczu. Polka wolno weszła w spotkanie i już w pierwszym gemie straciła serwis, ale Francuzka nie wykorzystała dwóch piłek na utrzymanie podania przy stanie 1:0. Świątek szybko przejęła kontrolę nad setem i wygrała go 6:3.
Cierpliwość do slajsów
W drugim z kolei prowadziłajuż 5:1. Pojedyncze skuteczne uderzenia z forhendu w wykonaniu Parry nie były w stanie zrównoważyć licznych niewymuszonych błędów – Francuzka popełniła ich aż 24 – i nie potrafiła regularnie przebijać się przez defensywę Świątek. Gdy jednak znalazła się pod ścianą, nagle zaczęła prezentować swój najlepszy tenis.
Wykorzystując slajs, aby przedłużać wymiany i zmuszać Świątek do biegania, Parry wygrała dwa gemy z rzędu. Przy serwisie Polki obroniła pierwszą piłkę meczową efektownym winnerem z forhendu. Świątek wykazała się jednak cierpliwością - szybko dostosowała swoją grę i przy stanie 5:3 wygrała dwie kluczowe, niezwykle wyczerpujące wymiany przy podaniu Parry, co pomogło jej zakończyć spotkanie przy czwartej piłce meczowej.
- Najbardziej jestem zadowolona z tego, jak potrafiłam odgrywać slajsy. To nie jest łatwe, bo Diane ma dobrego slajsa i często z niego korzysta, ale nie było wielu sytuacji, w których czułam, że tracę rytm – skomentowała Świątek.
Wspomnienie Ash
Świątek przyznała, że momentami czuła się, jakby wróciła do czasów rywalizacji z byłą liderką światowego rankingu Ashleigh Barty, której firmowym zagraniem był właśnie slajs. Polka przegrała z Australijką oba spotkania - jedno na kortach twardych, a drugie na mączce. - Czasami, kiedy grałam wzdłuż linii, Diane zabijała mnie forhendem. Myślałam wtedy „o mój Boże, dokładnie to już kiedyś czułam”. Z drugiej strony, kiedy przygotowywałam się do meczów z Ash, dało mi to pewność siebie – podkreśliła Iga.
W ćwierćfinale Świątek zmierzy się albo z kolejną Dianą – Sznajder, albo z rozstawioną z numerem 2 Jeleną Rybakiną. Mecz Rosjanki z reprezentantką Kazachstanu zakończył się po zamknięciu tego wydania, ale niezależnie od wyniku, rywalka stanie przed szansą na rewanż – w poprzednim tygodniu w Toronto Sznajder przegrała z Polką w ćwierćfinale 2:6, 1:6, a Rybakina w finale 2:6, 3:6.
W środę polskiego czasu do ćwierćfinałów awansować zdążyły także Marta Kostjuk – Ukrainka odwróciła losy meczu z Rosjanką Mirrą Andriejewą, wygrywając 4:6, 6:0, 6:2 – oraz Amerykanka Jessica Pegula, która zmogła Rumunkę Soranę Cirsteę 6:2, 4:6, 7:5. A potem w Cincinnati znów zaczął padać deszcz...
(ToM)
Kyrgios na kokainie
Australijski tenisista Nick Kyrgios został tymczasowo zawieszony za pozytywny wynik testu na obecność kokainy podczas turnieju ATP na Majorce - poinformowała Międzynarodowa Agencja Integralności Tenisa (ITIA). Zawieszenie obowiązuje od 4 sierpnia. Kyrgios może się odwołać od decyzji ITIA.
31-letni Australijczyk potwierdził informację na Instagramie. „Chciałem, żebyście najpierw usłyszeli to ode mnie. Niedawno oblałem test antydopingowy na Majorce na obecność kokainy. Popełniłem ogromny błąd i biorę za to pełną odpowiedzialność” – napisał Kyrgios.
Jak poinformowała ITIA w oświadczeniu, finalista Wimbledonu z 2022 roku dostarczył próbkę podczas turnieju ATP 250 w Hiszpanii 22 czerwca, a laboratorium akredytowane przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) wykryło następnie benzoiloekgoninę, czyli metabolit kokainy. Kokaina jest klasyfikowana jako środek pobudzający i zgodnie z przepisami WADA i jest zabroniona podczas zawodów.
