Na takie mecze czeka się latami
Wszystkie trzy reprezentacje współgospodarzy Mundialu - USA, Meksyk i Kanada - wywalczyły awans do 1/8 finału. Pierwsza o przepustkę do kolejnej rundy powalczy drużyna Klonowego Liścia.
Jesse Marsch wierzy w Kanadę. Fot. EPA /SAM WASSON / PAP
Leszek Jaźwiecki, korespondencja z Vancouver
Po meczu z RPA trener Kanady Jesse Marsch nazwał własnych piłkarzy bohaterami. Teraz idzie dalej i powtarza, że bohaterowie nie mogą być tchórzami, że w meczu z Maroko muszą być odważni. Odwagi, zdaniem selekcjonera reprezentacji Kanady, zabrakło Ronaldowi Koemanowi, który zrezygnował z gry ofensywnej, decydując się na postawę defensywną z pięcioosobową linią obrony. Taka taktyka skończyła się fiaskiem, zespół zapłacił za to odpadnięciem z mundialu, a trener - głową. Koeman po porażce z Maroko zrezygnował z prowadzenie narodowej drużyny Holandii, choć nadal broni własnej teorii. - Kibic widzi to z boku, ja jestem z drużyną, gdybym miał to zrobić jeszcze raz, zrobiłbym to wszystko w ten sam sposób - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej.
Okazja do rewanżu
Kanadyjscy piłkarze piszą nową historię własnego futbolu, teraz na ich drodze staje mistrz Afryki. Przy tej okazji wspomina się w Kanadzie sposób w jaki Maroko sięgnęło po to trofeum. W finale Pucharu Narodów Afryki zmierzyło się z Senegalem i w doliczonym czasie arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy (turniej rozgrywany był w Maroko), co spotkało się z ostrą krytyka rywali, którzy nie zgadzając się z decyzją arbitra, na znak protestu zeszli z boiska. Po kilku minutach udało się opanować sytuację, Senegalczycy wrócili na murawę. Potem akcja potoczyła się błyskawicznie, piłkarz Maroko nie strzelił jedenastki, doszło do dogrywki, a w niej lepsi okazał się Senegal. Po dwóch miesiącach Komisja Odwoławcza Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej przyznała walkower na korzyść Marokańczyków. Wydaje się, że to nie koniec walki o tytuł, bo Senegal złożył odwołanie od tej decyzji.
Na razie jednak Maroko gra w finałach mistrzostw świata i teraz staje na drodze Kanady. Trener Marsch specjalnie poleciał do Monterrey i z trybun Estadio BBVA w Guadalupie bacznie oglądał rywala. Maroko i Kanada po raz drugi zagrają ze sobą na mundialu. Cztery lata temu w walce o 1/8 finału w Katarze górą byli piłkarze z Afryki, wygrywając 2:1, a więc teraz ekipa Marscha ma okazję do rewanżu.
Respekt jest!
- Na takie mecze czeka się czasami latami, my stajemy przed taką szansę już teraz - mówi Alistair Johnson, który cztery lata temu w końcówce meczu był bliski wyrównania, ale fatalnie spudłował. - Wiemy z jakim rywalem przyjedzie nam się zmierzyć, oglądaliśmy jego mecz z Holandią, ale nie stoimy na straconej pozycji - uważa piłkarz urodzony w Vancouver, ale od 2023 roku broniący barw szkockiego Celtic Glasgow.Z respektem do rywala podchodzi także ekipa z Afryki. - Gospodarze to bardzo dobry zespół i musimy być bardzo skoncentrowani, odpowiednio przygotowani do tego spotkania - przekonuje Issa Diop, którego główka doprowadziła do remisu z Holandią i tym samym przedłużyła szanse na pozostanie na mundialu piłkarzom z Afryki.
Mógł grać dla Kanady
Diop był jednym z bohaterów, drugim był bramkarz afrykańskiej drużyny Yassine Bounou, który błysnął umiejętnościami zwłaszcza przy serii rzutów karnych. Mało kto wie, że mógł on grać dla... Kanady. "Bono" urodził się w Montrealu, w rodzinie marokańskich emigrantów ekonomicznych. Kiedy miał trzy lata rodzice zadecydowali o przeprowadzce do rodzinnego miasta ojca Casablanki. Tam na ulicach nauczył się grać w piłkę i trafił do klubu Wydad Casablanca. Początkowo grał w obronie, później trenerzy odkryli jego umiejętności bramkarskie. Jego wzorem był Gianluigi Buffon. W reprezentacji Maroko gra od 2013 roku, zadebiutował przeciwko Burkina Faso w towarzyskim meczu w Tangerze (1:2). To jego trzeci mundial, wcześniej grał w Rosji i Katarze. Bounou jest bramkarzem saudyjskiego klubu Al-Hilal.- Mocne strony naszego najbliższego rywala to dobrze zorganizowana obrona i szybkości uderzenia w kontrze - chwali Bono najbliższego rywala. - Dla nas nie ważne czy gramy z Holandią, Haiti, czy Kanadą, w każdym meczu musimy dać z siebie maksimum, ponieważ wszyscy przyjechali by wygrać dla siebie, dla narodu - podkreśla marokański bramkarz.
Dla obu reprezentacji jest to mecz o życie, o napisanie nowej historii. Spotkanie Kanada - Maroko rozegrane zostanie w sobotę, 4 lipca, na stadionie w Houston.