Na światowym poziomie

W sobotę Łódź stała się centralnym punktem na mapie polskiego szczypiorniaka. O krajowy Superpuchar rywalizowały najlepsze klubowe drużyny minionego sezonu, a na parkiecie Atlas Areny nie zabrakło gwiazd najwyższego formatu.

Zwycięzcy Nafciarze pławili się w złotym konfetti... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

SUPERPUCHAR POLSKI

Hala w Łodzi już po raz trzeci była areną rywalizacji o Superpuchar Polski, meczu organizowanego od 2024 roku pod egidą Superligi i inaugurującego sezon krajowych rozgrywek. Jako pierwsze na parkiet wybiegły najlepsze drużyny kobiecego sezonu 2025/26.

Jak mistrzynie z wicemistrzyniami

Aktualne mistrzynie i zdobywczynie Pucharu Polski, KGHM MKS Zagłębie Lubin, zmierzyły się z wicemistrzyniami, PGE MKS-em El-Volt Lublin. Klub z Lublina ma w kolekcji 22 tytuły, a w sześciu ostatnich sezonach triumfowały Miedziowe. Była to więc konfrontacja zespołów, które od dawna wyznaczają kierunek rozwoju kobiecej piłki ręcznej w Polsce. Kibice zobaczyli w akcji reprezentantki Polski, uczestniczki mistrzostw świata i zawodniczki posiadające doświadczenie zdobywane w najlepszych klubach europejskich. Obie drużyny pozyskały latem zawodniczki światowej klasy. Do klubu z Koziego Grodu dołączyła Jennifer Lopes, jedna z czołowych postaci reprezentacji Brazylii, z którą zajęła 6. miejsca podczas ostatnich mistrzostw świata oraz reprezentantka Danii, Sarah Paulsen. Miedziowe natomiast zakontraktowały prawdziwą osobowość, Francuzkę Niakate Kalidiatou, mistrzynię świata, Europy i igrzysk olimpijskich. Po trzech latach występów lidze rumuńskiej do klubu powróciła Emilia Galińska.

Zadecydowały silniejsze nerwy

Wynik otworzyła Kinga Jakubowska i początkowo gra toczyła się pod dyktando Lubinianek, które miały dużą ochotę potwierdzić dominację na krajowym podwórku. Napędzały je kolejne trafienia liderki zespołu, a w bramce bardzo dobrze spisywała się Monika Maliczkiewicz. Po kwadransie obrończynie trofeum dość nieoczekiwanie oddały inicjatywę rywalkom. Lublinianki doprowadziły do wyrównania (6:6 w 19 min), a po chwili po bramce Natalii Pankowskiej po raz pierwszy objęły prowadzenie. Później odpierały ataki mistrzyń kraju, a do tego dzięki dobrej skuteczności w końcówce pierwszej połowy na przerwę schodziły z czterema bramkami przewagi. Druga połowa była jeszcze ciekawsza, bo Miedziowe rzuciły się do odrabiania strat. Lublinianki nie wykorzystały gry w podwójnej przewadze, a po trafieniu Hiszpanki Elisabeth Cesareo w 40 minucie prowadziły już tylko 17:16. Później jednak zwiększyły dystans do pięciu goli. Bardzo duży udział miała w tym świetnie dysponowana Paulsen. Po 10. trafieniu uznanej MVP meczu duńskiej rozgrywającej MKS prowadził 23:20. Ta przewaga nie okazała się jednak bezpieczna. Na 5 minut przed końcem po dwóch z rzędu golach Joanny Drabik mistrzynie Polski odrobiły większość strat (24:25), a w ostatniej akcji do remisu 26:26 doprowadziła Natalia Janas. O tym, do którego zespołu trafi pierwsze w tym roku trofeum, zdecydowały rzuty karne. W nich bezbłędne były szczypiornistki z Lublina, po raz pierwszy sięgając po Superpuchar Polski.

Giganci znów naprzeciw siebie

Późnym wieczorem Atlas Arena była też świadkiem rywalizacji gigantów polskiego handballu. Industria Kielce i Orlen Wisła Płock od lat tworzą jedną z najbardziej prestiżowych rywalizacji w krajowym sporcie, a ich „święta wojna” zawsze elektryzuje kibiców i regularnie przyciąga uwagę całego sportowego środowiska. Po jednej stronie stanęli mistrzowie Polski - Kielczanie są także najbardziej utytułowanym klubem w historii polskiego handballu, bo zdobyli 21 mistrzostw kraju, a w 2016 roku sięgnęli także po zwycięstwo w Lidze Mistrzów - z takimi zawodnikami jak Szymon Sićko, Dylan Nahi i Dejan Milosavljev, a po drugiej wicemistrzowie kraju i zdobywcy Pucharu Polski – Nafciarze posiadają 9 tytułów - z Michałem Daszkiem, Melvynem Richardsonem czy Gergo Fazekasem na czele. Było to również kolejne starcie wielkich trenerskich umysłów – Xaviego Sabate i Krzysztofa Lijewskiego.

Nafciarze po raz drugi

Dwa lata temu Superpuchar wywalczyła Orlen Wisła, a przed rokiem triumfowała Industria. Kolejna konfrontacja eksportowych zespołów była bardzo zacięta, nie brakowało w niej twardej gry i tradycyjnie stała na wysokim poziomie... Po zakończonej remisem pierwszej połowie żadna z drużyn nie była bliżej zdobycia trofeum. Spotkanie nieco lepiej zaczęli Płocczanie, wśród których początkowo wyróżniał się bramkarz Mirko Alilović. Mistrzowie Polski długo nie mogli pokonać Chorwata, ale kiedy przełamali niemoc, to zaczęli nadawać ton. Obraz gry nie zmienił się po przerwie i długo najczęstszym wynikiem był remis. Z czasem jednak lepiej spisywali się Nafciarze, którzy dysponowali szerszą kadrą. Dobrą zmianę dał Rosjanin Siergiej Kosorotow, po którego dwóch trafieniach z rzędu Nafciarze prowadzili 21:19. Skuteczny był też pozyskany latem duński lewoskrzydłowy Frederik Bjerre, po którego bramkach Orlen Wisła - na 10 minut przed końcem - wygrywała 24:21. Z kolei podopieczni trenera Lijewskiego nie kończyli ataków, w czym duży udział miał debiutujący słoweński bramkarz rywali, Miljan Vujović. W końcówce prowadzący 27:23 zespół z Płocka nie forsował już tempa, a wyraźnie opadających z sił obrońców trofeum nie było stać na odwrócenie losów spotkania. 


Smutek i... radość


- Nagroda MVP nic nie znaczy w kontekście przegranego meczu - przyznał serbski bramkarz Industrii, Dejan Milosavljev. - Jestem smutny, bo przez znaczną część spotkania prezentowaliśmy się lepiej od Wisły, ale kilka minut zdecydowało, że straciliśmy tempo i skuteczność w ataku. Cieszę się, bo widzę wiele aspektów, gdzie możemy się poprawić i rozwinąć. Nadal się siebie uczymy, bo przecież przyszło nas siedmiu nowych graczy, mamy też kontuzje, ale to nie jest powód porażki. Jestem pewien, że z tygodnia na tydzień będziemy się prezentować lepiej. Gratuluję rywalom. 

- Dopóki moi zawodnicy mieli siły, była świeżość i spokój w głowach, to było dobrze. Zespół z Płocka miał szeroką kadrę, a my mierzymy się z brakiem kontuzjowanych rozgrywających (Michał Olejniczak, Szymon Sićko, Milorad Bakić - przyp. red.). Właśnie w ostatnich 15 minutach wszystko zaczęło się sypać. Popełniając 17 błędów w ataku nie jest się w stanie wygrać z tak mocnym przeciwnikiem. Gdybyśmy wygrali Superpuchar, byłoby łatwiej, byłaby jeszcze większa motywacja i dowód, że idziemy w dobrą stronę. By myśleć o pokonaniu Wisły, trzeba być zdrowym, mieć zawodników do rotacji, żeby utrzymać wysokie tempo. Grając ograniczonym składem, trzeba się liczyć, że pojawi się zmęczenie, a potem błędy techniczne, które przeciwnik będzie wykorzystywał. Jesteśmy rozczarowani i smutni, lecz nie zmieniamy planów. Założenia są ambitne, ale możliwe do zrealizowania. Okresu przygotowawczego nie zakończyliśmy i będą jeszcze mocne treningi. Świeżość na pierwszy mecz Ligi Mistrzów z Kriens-Lucerną będzie - zapewnił trener mistrzów Polski, Krzysztof Lijewski.

Zbigniew Cieńciała

◼ KGHM MKS Zagłębie Lubin - PGE MKS El-Volt Lublin 26:26 (10:14), karne 4:5

ZAGŁĘBIE: Maliczkiewicz, Zima - Janas 4, Jakubowska 8/4, Matieli, Fernadez 3, Drabik 4, Grzyb 2/1, Fernandes 1, Cesareo 3, Cardoso 1, Galińska, Hernandez, Pietras, Niakate, Cavo. Kary: 8 min. Trenerka Bożena KARKUT.

LUBLIN: Wdowiak, Smelcerz, Martins - Szynkaruk-Monkielewicz 2, Przywara 1, Paulsen 11/3, Pankowska 5, Lopes 2, Radosavljević 1, Rosiak 2/1,  Andruszak, Nocń 1, Lima, Kowalik 1, Domagalska, Aleksandrowicz. Kary: 8 min. Trener Paweł TETELEWSKI.


◼ Industria Kielce - Orlen Wisła Płock 24:27 (13:13)

INDUSTRIA: Milosavljev - Kounkoud 1, Bos 1, Jędraszczyk 2, Karalek 6, Vlah 5, Nahi 5/3, Yusuf 1, Jarosiewicz 2, Rabczyński 1, Monar, Klarica, Latosiński. Kary: 8 min. Trener Krzysztof LIJEWSKI.

ORLEN WISŁA: Alilović, Vujović - Ilić 1, Zarabec, Kosorotov 5, Daszek 3, Dawydzik 1, Mihić 1, Fazekas 2, Bjerre 6/3, Janc 4, Morales, Szita 1, Richardson 2/1, Susnja 1, Krajewski. Kary: 10 min. Trener Xavier SABATE

Radość zawodniczek z Lublina była nie do opisania... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się