Na „nowego Brunesa” Raków poczeka

Rozmowa z Pawłem Skrzypkiem, byłym reprezentantem Polski i zawodnikiem m.in. Rakowa Częstochowa, od lat mieszkającym i pracującym w Szwecji

Patryk Makuch na początku sezonu wciela się w rolę sprzedanego do Sparty Praga Jonatana Brauta Brunesa... Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

Ćwierć tysiąca meczów w ekstraklasie - 10 w zespole narodowym, ale już wiele lat temu zniknął pan „z radarów” kibiców. Co dziś robi Paweł Skrzypek?

- Paweł Skrzypek w Sztokholmie składa sufity - i robi to od 12 lat. Już nie we własnej firmie, ale u przyjaciela.

A z piłką Paweł Skrzypek wciąż ma coś wspólnego?

- Kocha ją – to się nie zmieniło (śmiech). Kontaktów a futbolem jest mniej niż kiedyś, ale... jak tylko skończymy rozmawiać, zaraz biegnę na trening piłkarzy Polonii Falcons. Oczywiście weteranów. Dla mnie – pierwszy po niemal roku przerwy. Jak widać, nie da się żyć bez piłki!

Ze Sztokholmu widać Częstochowę i obecne „wyczyny” piłkarzy Rakowa?

- Prawdę mówiąc niezbyt często oglądam ekstraklasę, choć akurat zerkałem jednym okiem na ostatni ligowy mecz Rakowa. Gdzie to oni grali ostatnio?

We Wrocławiu. Przegrali na własne życzenie.

- Ano właśnie. Parę fajnych momentów, przebłysków, akcji do przodu w tym meczu mieli. Natomiast w końcówce pojawiła się niefrasobliwość w obronie. Chyba trochę przekalkulowali, że 1:0 wystarczy: od pewnego momentu nie widziałem tego „chciejstwa”, złości piłkarskiej, żeby zdobyć drugiego gola i zamknąć mecz, a gdy gospodarze wyrównali, przychylny wiatr im powiał, no i skończyło się porażką Rakowa.

Kiepsko to w tabeli wygląda, a nawet czasami można mieć wrażenie jakby właścicielowi coraz bardziej nudziła się „zabawka” pod nazwą Raków. Z daleka też to widać?

- Miałem okazję poznać pana Michała Świerczewskiego przy okazji jednej z wizyt w Częstochowie, ale – szczerze mówiąc - nie mam pojęcia ile ma cierpliwości w swych działaniach. Wiem, że nie ma jej... do trenerów. Marek Papszun był jedyny w swoim rodzaju, może i dekady nie starczyć, by znaleźć kogoś podobnego. Mnie się podobało, że właściciel stawiał na młodych, na dorobku, z dobrym CV, którzy „terminowali” u Papszuna, a że czasami brakowało im doświadczenia? Tego nabiera się latami. Myślę, że pan Świerczewski powinien postawić mocniej na któregoś z tych szkoleniowców i wytrzymać ciśnienie.

Jak dużą stratą dla Rakowa jest odejście Jonatana Brauta Brunesa?

- Właśnie chciałem porównać te dwa przypadki. Tak jak w sytuacji Rakowa mówimy o niezastąpionym trenerze, tak sądzę, że i na tego typu strzelca Raków – niestety - będzie musiał długo poczekać.

Ma pan swojego faworyta w częstochowskiej drużynie?

- Nieszczególnie. Wszyscy mają wzloty i upadki, przy czym te drugie zdarzają się ostatnio częściej... W każdej formacji coś się tego lata w Rakowie pozmieniało, potrzeba czasu, by wszystko zaczęło funkcjonować jak należy. Nie wiem, na ile Dawid Kroczek będzie umiał to poukładać, wykrzesać z zawodników maksimum, żeby to się przełożyło na wyniki, bo tego na tę chwilę brakuje najbardziej.

Przegrywają w ekstraklasie, wygrywają w Lidze Konferencji. Jak pan ocenia szanse Rakowa z Hammarby?

- Choć mieszkam w Szwecji, praktycznie nie oglądam tutejszej piłki. Nie powiem więc ze szczegółami, jak gra ten zespół i gdzie szukać szans. Generalnie liga polska – wydaje mi się – jest silniejsza od szwedzkiej. W ostatnim czasie nastąpił duży przypływ kapitału do polskich klubów, stąd piłkarzom opłaca się wyjeżdżać ze Szwecji do Polski. Wynik pucharowego meczu? Pięćdziesiąt na pięćdziesiąt – choćby ze względu na niestabilną na razie formę Rakowa.

Wierzy pan, że Raków może przeskoczyć Hammarby?

- Mam taką nadzieję. Trzeba zdobywać punkty w rankingu i w końcu wskoczyć do pierwszej dziesiątki, by mieć wreszcie drużynę w Lidze Mistrzów. Patrząc bowiem na to, co zrobił Lech w rewanżu z Aarhusem – oglądałem i nie dowierzałem! - możemy mieć kłopot z doczekaniem się jej na drodze gry w eliminacjach...

Wybierze się pan na rewanż Rakowa w Sztokholmie?

- Szczerze mówiąc, lubię oglądać piłkę w telewizji.

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski


Raków wciąż znajduje się w orbicie zainteresowań Pawła Skrzypka. Fot. Facebook/PawełSkrzypek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się