Myśleć dwutorowo
Kapitan Odry wierzy, że z pomocą opolskiego stadionu Niebiesko-czerwoni wywalczą awans.
Raoul Giger (z lewej) i Michał Feliks w marcu podzielili się ligowymi punktami. Dzisiaj w pucharowym starciu ktoś musi wygrać. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
Iść za ciosem
- Gratuluję zawodnikom tego, że widać powoli efekty naszej pracy – stwierdził po meczu z Łodzianami trener Opolan. – Wierzę, że dobrych momentów będzie więcej i że będziemy kończyć bramkowe sytuacje oraz iść za ciosem po kolejne gole. Koncentrując się na meczu z ŁKS-em, nie wybiegaliśmy myślami do spotkania z Wisłą. Mieliśmy oczywiście dobrze zaplanowaną regenerację, bo to krótki czas pomiędzy meczami, oraz jakieś roszady w składzie, bo jako trener muszę myśleć dwutorowo, pod względem kadry i zawodników. To jest jednak nasz pierwszy tak krótki okres pomiędzy meczami, więc trzeba się cieszyć, że następna gra jest tak szybko.
Nie jak beniaminek
Dodajmy, że w piątkowym starciu ligowym Opolanie oddali 11 strzałów, z których 4 były celne, a faworyzowani i wyżej plasujący się w tabeli rywale w tych statystykach byli znacznie gorsi. To może napawać gospodarzy wtorkowej potyczki optymizmem.
- Przeciwnik jest bardzo dobry, zgrany, rozpędzony w ekstraklasie – ocenił Krakowian szkoleniowiec Odry. – Wisła spisuje się nie jak beniaminek, punktuje regularnie. Wiemy, jaka jest siła klubu i jakość zawodników. To rywal bardzo dobry w ofensywie. Tworzy wiele sytuacji i te mecze są bardzo otwarte. W pucharach o awansie decyduje jednak tylko jeden mecz i zawsze presja jest troszeczkę większa. Gramy u siebie, a Wisła przyjeżdża w roli faworyta. Dobrze wyglądamy w takich spotkaniach więc wierzę, że też będziemy mieli swoje momenty.
Motywacja do rewanżu
Na dobrą postawę swojego zespołu liczy także kapitan Odry, Mateusz Spychała, który swój pierwszy mecz przeciwko Wiśle zagrał 14 września 2019 roku w barwach Korony Kielce i zanotował remis 1:1. Natomiast w opolskim zespole, w którym występuje już szósty sezon, miał siedmiokrotnie okazję rywalizować z Krakowianami, a bilans - zwycięstwo, 2 remisy i 4 porażki - stanowi... dobrą motywację do rewanżu.
- Zadanie nie będzie łatwe, ale myślimy o awansie – zapewnił wychowanek Warty Sieraków. – I nie chodzi o to, że ten mecz przychodzi w tak krótkim czasie po spotkaniu z ŁKS-em, bo to piłkarze lubią najbardziej. Każdy zawodnik powie, że woli grać niż trenować. Dlatego to nie jest żadna wymówka, że między meczami były tylko 4 dni. Wręcz przeciwnie - bardzo się cieszymy, że już jest kolejne spotkanie. Z Wisłą, choć teraz dzieli nas różnica klasy, w ostatnich sezonach kilka razy mieliśmy się okazję mierzyć. Mecze zawsze były interesujące i intensywne. Dużo było emocji i spodziewam się, że we wtorkowe popołudnie będzie podobnie. Wierzymy, że dzięki wsparciu naszego stadionu wywalczymy awans – zakończył kapitan Odry.
Jerzy Dusik
