Mundialpoker

REMANENT – cotygodniowy felieton Jerzego Chromika

To wydaje się potrzebą chwili. Pilną potrzebą. Bo ileż razy można w życiu oglądać „Piłkarski poker” w siedemdziesięciu przeróżnych kanałach telewizyjnych. Nawet w TVP ABC. Pora teraz na „Piłkarski poker 2”!

Janusz Zaorski wrócił do reżyserowania, pokazał w Teatrze Telewizji „Eziego”, który podczas festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie dostał dwie nagrody, w tym tę najważniejszą, bo publiczności. W październiku odsłoni nam jeszcze premierowo rzecz o Picassie w Warszawie i właściwie będzie już miał wolne tzw. moce produkcyjne.

Na przełomie czerwca i lipca „Zaorek” był wożony jak książę po Sandomierzu, Ostrowcu Świętokrzyskim i Ćmielowie, opowiadał tam o swoich kultowych arcydziełach, między innymi „Barytonie”, „Matce Królów” i prawie nieznanym obrazie „Dziecinne pytania”, który został zdjęty przez cenzurę po kilku tygodniach.

Cenzury na razie nie ma, więc trzeba zadać teraz inne, równie ważne pytania. Te piłkarskie. I trzeba z dziecinną szczerością spróbować na nie odpowiedzieć. Po co nam piłka nożna w kasynach gry? Wystarczy nam złowroga bukmacherka, która obrzydza każdy mecz bez względu na stawkę. I to z dala od Las Vegas. Po co nam teraz poker, skoro mamy mundial 2026? Chyba że komuś marzył się turniej hybrydowy.

Trochę przed rokiem 2012 Janek Purzycki, scenarzysta „Wielkiego Szu” i „Piłkarskiego pokera”, miał gotowy scenopis drugiej części futbolowej opowieści o tak dobrze nam znanych meczach fingowanych. I to nie na tym naszym zapyziałym podwórku. Roboczy tytuł nie był mylący – „Europoker”. Polska i sąsiadka Ukraina szykowały się akurat do święta, więc mało kto chciał wyśmiewać się z działaczy. A już na pewno nie z tych najważniejszych, międzynarodowych. Po prostu nie wypadało, bo mogli zabrać nam prawa do organizacji. Dobrze rozumiał to potencjalny dobrodziej filmu i w ostatniej chwili wstrzymał się od finansowania dzieła. Motor mu się chyba grzał.

To teraz puśćmy wodze fantazji i poszukajmy chętnych do głównych ról w „Mundialpokerze”. Pan Infantylny narzuca się automatycznie. I od razu dodajmy, że nie jest gość naiwny. Dobrze wie, że tylko głosy Curacao, Przylądka, i to nie tego Canaveral, oraz Uzbekistanu dają szanse na reelekcję. Jeśli zajdzie potrzeba, to za osiem lat turniej spuchnie do 64 drużyn! A kto bogatemu zabroni żyć ubogo i śmiać się z demokracji.

Na pewno musi obok niego zagrać Kaczor Mocarny, bo zna się na soccerze jak mało który Donald. I kartkom się nie kłania. Kto jeszcze? A choćby i sędzia Kremlin. Bo bez arbitra meczu nie da się ustawić, nawet z taką Belgią. To niby taki niewielki kraj, ale zawsze może dop... większemu!

To jaka fabuła? Na razie pozostaje tylko w zarysie. Można coś nakręcić na kanwie Argentyna – Egipt, ale do tego potrzebny byłby ktoś klasy Miki Waltariego, autora „Egipcjanina Sinuhe”. To wyśmienita rzecz o wędrówce królewskiego lekarza i to w dwóch wymiarach. Geograficznym i... psychologicznym.

A najśmieszniejsza scena? Bar wzięty? Nie, VAR oszukany! Jury niechaj anuluje czerwoną kartkę jeszcze w szatni, zanim dowie się o niej Infantylny. Po co ma się później tłumaczyć przed Wszechmogącym? Co z tego, że Gianni widział z trybuny tę pokazaną. Przecież komentatorzy często szukają wytłumaczenia faulu i koloru pośredniego między żółtym i czerwonym. A świat przecież ciągle stoi na pomarańczowym.

– Od cudów to był taki facet, co chodził boso po jeziorze – mówił nam sędzia Laguna. A od mundialu? Też jest tylko jeden. Ten, co nie rozumie przepisów gry europejskiej odmiany soccera, ale może uchylić dowolny. I tak mieliśmy furę szczęścia. Mógł przecież zakwestionować cały mecz z Belgią i nakazać Infantylnemu powtórzyć. Pewnie nie zdążył, ale może zrobić reasumpcję tytułu! Mistrza świata nie ma, nie mamy pańskiego pucharu i co nam pan zrobisz?

Dajmy spokój. Napijmy się za błędy. Za błędy na górze, głównie te wynikające z pychy i chciwości. Je bull? Mam w lewej komorze serca. Dobre i to, bo o wiele gorszy jest ból tyłka. Nie można usiedzieć na żadnym meczu, nawet przed największym telewizorem świata, kupionym na dogodne raty.

Miłego finału. Trump z Wami!

Pan Infantylny i Kaczor Mocarny – bohaterowie najnowszej amerykańskiej produkcji. Fot. ANP / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się