Możemy sobie pogratulować
Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze
Rafał Janicki i gwiazda Fenerbahce Nathan Ake. Fot. Weronika Morciszek/Pressfocus.pl
- Pokazaliśmy, że można rywalizować, że dajemy radę i dobrze to u nas na boisku wyglądało. Stworzyliśmy więcej sytuacji niż rywal, no i co? Jest niedosyt, bo mogliśmy zrobić coś więcej niż remis 1:1.
Taktyka na rewanżowe spotkanie? Tak to miało wyglądać, czy boiskowe wydarzenie napisały swój scenariusz?
- Karny na początku skomplikował sytuację. U niektórych były zwieszone głowy, ale w tym trudnym momencie poszło to w dobrą stronę i szkoda, szkoda… Pokazaliśmy, że walczymy, że staramy się i jest teraz Liga Europy. Jeżeli tam zagramy z takim zębem, zaangażowaniem jak z Fenerbahce, to możemy coś zrobić.
Jak jeżdżę na Górnika od lat, to nie widziałem takiego widowiska w Zabrzu. Jak pan to odbierał z boiska?
- Tylko dobrze to o nas świadczy, chcieliśmy się pokazać. Wiadomo, że faworytem w tym dwumeczu było Fenerbahce, a czy wygrało zasłużenie, to już sami oceńcie. W pierwszym spotkaniu mieli więcej sytuacji, u nas zagrozili nam może raz, gdzie Philipp Schulze w bramce dobrze się zachował i obronił. W rewanżu to my stworzyliśmy więcej sytuacji. Jest niedosyt.
Czuliście, że może być dogrywka?
- Przy 1:1 tak było. Naciskaliśmy, odbieraliśmy piłkę, mieliśmy przekonanie, że jak podejdziemy wyżej, to Fenerbahce się zgubi. To też są tylko ludzie.
Co sądzi pan o wicemistrzu Turcji?
- Mają swoją jakość, choć też problemy w defensywie i taktycznie... nie są za mocni, ale bronią się indywidualnymi umiejętnościami poszczególnych piłkarzy.
Was niósł też w Zabrzu doping prawie 30 tys. kibiców. Zgodzi się pan?
- Zdecydowanie! To była przyjemność grania w takich warunkach, przy takiej atmosferze i oby było tak w kolejnych pucharowych grach. Nawet gdy nasi kibice krzyknęli po straconej bramce, to człowiek miał ciarki. Chapeau bas dla nich!
Przed wami weekendowa przerwa, bo nie gracie z Koroną. Czy to pomoże w kolejnej pucharowej potyczce w przyszłym tygodniu?
- Nie mnie to oceniać. Trener Michal Gasparik ma w tym swoje doświadczenie, dlatego przełożony mecz, dzień odpoczynku, żeby głowa odpoczęła, a potem normalny mikrocykl do kolejnego spotkania w pucharze. Na pewno przygotujemy się lepiej, niż gdybyśmy grali co trzy dni.
Jest pan optymistą przed waszymi kolejnymi spotkaniami, już w Lidze Europy?- To będą inne mecze. Może będziemy musieli bardziej grać piłką. To nie będzie Fenerbahce, nie trzeba będzie cały czas bronić. Przede wszystkim jeżeli zagramy z takim zaangażowaniem, z takim serduchem, jak z Turkami, to będzie dobrze.
Takie pucharowe mecze to przyjemność, prawda?
- Tylko kiedy występowałem, miałem przyjemność grać w eliminacjach pucharów. Długo czekałem na ten moment, przez całą karierę wiele takich pojedynków nie zaliczyłem. Można powiedzieć, że to są fajne spotkania, człowiek inaczej się na to nastawia, to nie jest zwykły ligowy mecz. Kibice w Zabrzu też pokazali, jak ważne było to spotkanie. Zagraliśmy dobrze, możemy sobie pogratulować postawy, teraz krótki odpoczynek, a od soboty już normalny dzień w pracy i szykujemy się na kolejnego rywala.
Jako jeden z najbardziej doświadczonych zawodników ekstraklasy, jak pan skomentuje pan klęskę Lecha? Kompromitacja, wstyd, żenada?
- Nie wiem, nie wiem… Na pewno zadzwonię do przyjaciela Mateusza Lisa i zapytam, jak to wyglądało. To przykra niespodzianka, bo mieli apetyty, a po pierwszym wygranym meczu na wyjeździe ścieżka w kolejnej rundzie była łatwiejsza.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Brawa dla Górnika za walkę. Ale - przynajmniej w tym sezonie - Rafał Janicki w Lidze Mistrzów nie zagra... Fot. Marcn Bulanda / Press Focus
