Może zagrać wszędzie
Josip Corluka do tej pory nie błyszczał, ale w poprzedni weekend zapewnił Miedziowym trzy punkty.
Josip Corluka (z lewej) łączy zadania ofensywne i defensywne. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
ZAGŁĘBIE LUBIN
Lista bośniackich zawodników, którzy grali lub grają w ekstraklasie, jest długa. Występy wielu z nich zostaną jeszcze na długo zapamiętane. Bramkarz Jasmin Burić najpierw przez dekadę grał w Lechu Poznań, a od 4 lat jest zawodnikiem Zagłębia Lubin. Dżenan Hosić stanowił o sile muru obronnego Zagłębia Sosnowiec. Semir Stilić był gwiazdą ligi, gdy grał w Lechu Poznań, a później występował także w Wiśle Kraków i Wiśle Płock. Ensar Arifović zdobył 23 ekstraklasowe gole w barwach Polonii Warszawa, ŁKS-u Łódź i Jagiellonii Białystok. Ajdin Hasić jest jednym z liderów Cracovii, a podobną rolę odgrywał w Lechii Gdańsk Rifet Kapić.
Grał w reprezentacji
Zagłębie Lubin, poza Buriciem, ma w składzie jeszcze jednego Bośniaka - Josipa Corlukę. To 31-letni piłkarz, który dołączył do Miedziowych zimą 2025 roku. Przed przyjazdem do Polski niewiele o nim wiedzieliśmy, głównie dlatego, że raczej nie wyjeżdżał z ojczyzny. Wychował się w klubie NK Siroki Brijeg. Tam też stawiał pierwsze kroki w seniorskiej karierze. Razem z zespołem świętował zdobycie krajowego pucharu.
W końcu dostał zagraniczną ofertę: w 2019 roku opuścił ukochany klub i znalazł się w słoweńskim NK Domżale. Zagraniczna przygoda trwała jednak krótko, tylko pół roku. W Słowenii rozegrał 19 spotkań i postanowił wrócić do Bośni i Hercegowiny. Tak doszło do transferu do Zrinjskiego Mostar. W ostatnich latach ten klub świętował sporo sukcesów, a Corluka był ich częścią. Trzykrotnie był mistrzem Bośni i Hercegowiny, dwa razy sięgał po krajowy puchar.
Okres ten był dla prawego obrońcy na tyle udany, że w 2020 roku zadebiutował w reprezentacji u selekcjonera Dusana Bajevicia. Rok później zagrał też w kadrze, u znanego w Polsce Iwajło Petewa (17 meczów w roli trenera Jagiellonii Białystok), który wystawił go na prawym skrzydle. Później w reprezentacji już nie wystąpił.
Zapchajdziura?
Wyżej nie doszło do pomyłki: Corluka rzeczywiście jest prawym obrońcą, a w ostatnim meczu kadry zagrał jako lewy wahadłowy. Co więcej, jego możliwości wydają się niemal nieograniczone i grać on może niemal wszędzie.
W Zagłębiu dobrze o tym wiedzą. Gdy Corluka przenosił się do Miedziowych, zespołem dowodził trener Marcin Włodarski. Corluka długo z nim jednak nie popracował, bo szkoleniowiec po czterech meczach został zwolniony. To zresztą na dobre wyszło Bośniakowi, bo Włodarski wpuszczał go jedynie z ławki.
Gdy do klubu dołączył Leszek Ojrzyński, Corluka od razu zaczął grać, a szkoleniowiec błyskawicznie zaczął korzystać z jego zalety, którą jest wszechstronność. W trzech pierwszych spotkaniach w roli trenera Miedziowych Ojrzyński wystawił go na trzech różnych pozycjach. Później w Zagłębiu widziany był na prawym skrzydle, na obu stronach wahadła, na środku obrony i na lewej obronie, podczas gdy w Zrinjskim, w którym był kapitanem, grał po prostu na prawej obronie. Corluka jest więc poniekąd zapchajdziurą, ale… opiekun zespołu ma do niego spore zaufanie, bo na żadnej pozycji nie zawodzi.
Wynik wyrównany
W trwającym sezonie Zagłębie rozegrało dotychczas trzy spotkania. 31-latek już zdążył zagrać na prawej i lewej stronie boiska. Co jednak najważniejsze; był najlepszym piłkarzem w sobotnich derbach Dolnego Śląska. Zdobył gola i zaliczył asystę, dzięki czemu Zagłębie wygrało 2:1. A przecież gole i asysty w jego przypadku nie są elementem stałym. Dzięki temu jednemu meczowi już wyrównał swój ofensywny dorobek z poprzedniego sezonu. Gdy jednak spojrzymy w przeszłość zawodnika, zauważymy, że w Zrinjskim asystował regularnie – w 173 spotkaniach zaliczył 31 ostatnich podań. Czy po rywalizacji ze Śląskiem Wrocław Corluka zacznie częściej zapisywać się protokołach meczowych?
Kacper Janoszka
