Mocno elektryzujące
Mateusz Spychała, który spośród obecnych zawodników Odry gra w niej najdłużej, przed meczem z ŁKS-em jest dodatkowo zmobilizowany.
28-letni obrońca gra już w opolskiej drużynie szósty sezon i ma apetyt na sukces. Fot. Press Focus / Kacper Pacocha
ODRA OPOLE
W szeregach I ligi jest sporo zespołów, których nazwy u rywali wywołują dodatkowy dreszczyk emocji. Bez wątpienia do tego grona należy Łódzki Klub Sportowy, więc nic dziwnego, że dzisiaj w Opolu – im bliżej godziny 20.45 – temperatura się podnosi.
I nie chodzi tylko o to, że Odra zmierzy się z rywalem, który w swojej historii ma dwa tytuły mistrza Polski i dwa sezony temu grał w ekstraklasie, a minione rozgrywki zakończył w barażach o awans do elity. Każdy z kibiców śledzących mecze na drugim poziomie piłkarskim w naszym kraju doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że drużyna trenera Grzegorza Szoki ma ogromny potencjał, o czym boleśnie w minionej kolejce przekonała się Stal Mielec. Zresztą wynik 4:0 mówi wszystko.
Dać z siebie wszystko
- Mecze z takimi rywalami, jak ŁKS budzą dodatkowe emocje i wyzwalają większą motywację – stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej grający już szósty sezon w Odrze Mateusz Spychała. – Aczkolwiek, jeżeli chodzi o początek sezonu, to każde spotkanie jest takie mocno elektryzujące. W każdym chcemy więc dać z siebie wszystko i walczyć o trzy punkty najlepiej jak potrafimy. Jednak starcia z takimi rywalami jak te najbliższe - bo po ligowym starciu z ŁKS-em we wtorek będziemy mieli pucharową potyczkę z Wisłą Kraków - wyzwalają dodatkowych kilka procent, które można jeszcze z siebie wydobyć - przekazał 28-latek.
Na razie jednak zdecydowanie na pierwszym planie u Opolan jest zespół z Łodzi. Zajmowane przez ŁKS trzecie miejsce w tabeli i bilans bramkowy 10:5 każe w drużynie gości upatrywać faworyta. Podopieczni Łukasza Tomczyka mają jednak tylko trzy „oczka” mniej, więc zwycięstwo Odry, plasującej się w tej chwili w środku tabeli, pozwoli jej dołączyć do ścisłej czołówki.
Celem jest zwycięstwo
- Wiemy, o co gramy – zapewnił Spychała. – Tak jak w każdym tygodniu, przygotowując się do meczu z ŁKS-em, skupiliśmy się na analizie przeciwnika i te główne rzeczy mamy już rozpracowane. A w dodatku, grając w domu, zawsze naszym celem jest zwycięstwo. Ta liga jest na tyle wyrównana, a nasze możliwości są na tyle duże, że stać nas na to, żeby mierzyć wysoko. Oczywiście ja jestem w trochę innej sytuacji niż reszta drużyny, bo z powodów zdrowotnych dopiero od połowy sierpnia wszedłem do gry. Mam więc za sobą w sumie niespełna 90 minut w dwóch meczach i mogę powiedzieć, że moja forma jest rosnąca i dopiero się zbliżam do swojej dyspozycji optymalnej. Aczkolwiek tak jak zawsze wymagam do siebie jeszcze więcej i tak będzie za każdym razem, kiedy znajdę się na boisku.
Szósty sezon w Odrze
Zresztą Mateusz Spychała nie musiał nawet tego mówić. Kibice w Opolu przyzwyczaili się bowiem do tego, że wychowanek Warty Sieraków, mający na swoim koncie 31 występów w ekstraklasie w barwach Korony Kielce i Warty Poznań jest wcieleniem zaangażowania i wzorcem ambicji.
- Te pięć lat pobytu w Opolu i gry w Odrze bardzo szybko zleciało – dodał kapitan Niebiesko-czerwonych. – Powiem szczerze, że kiedy sobie to uświadamiam, że jestem już szósty sezon w Odrze, to aż trudno w to uwierzyć. Na pewno także dlatego, że wiele się w tym czasie działo, a teraz apetyty rosną. Cele stawiamy sobie coraz wyższe i mam nadzieję, że już w tym sezonie będziemy zespołem, który walczyć będzie o miejsca w górnej części tabeli. A ja nie wracam myślami do tego, co było, tylko patrzę w przyszłość i cieszę się, że przed nami tydzień z trzema meczami, bo po meczu z ŁKS-em, we wtorek zagramy w Pucharze Polski z Wisłą Kraków, a cztery dni później ze Stalą w Mielcu znowu o ligowe punkty. To jest fajny czas , bo dla piłkarza nie ma nic lepszego niż mecze.
Jerzy Dusik
