Moc ma być niezmienna
Czy paryski smok zdmuchnie w Austrii rywala? Może się tak zdarzyć, ale pod warunkiem, że się nie rozkaszle po zbyt krótkim odpoczynku.
Czy paryscy fani w Salzburgu znów poczują magię? Jest na to szansa! Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
PARIS SAINT-GERMAIN
Niecałe dwa miesiące po wygraniu Ligi Mistrzów, drugi raz z rzędu piłkarze PSG spotkali się we wtorek w ośrodku klubowym w Poissy, a stamtąd wspólnie wyruszyli na paryskie lotnisko, skąd odlecieli do Austrii. Lot trwał półtorej godziny, nikt w tym czasie... nie nabawił się kontuzji.
Zmęczeni? Niezmęczeni?
Piłkarze paryskiego giganta niekoniecznie są przesadnie wypoczęci, wielu przecież było kluczowym postaciami na mundialu. Grali na nim choćby Lucas Hernandez, Warren Zaire-Emery, Bradley Barcola, Ousmane Dembele, nowi zawodnicy - Lucas Digne i sprowadzony kilka dni temu z Monaco Maghnes Akliouche czy też hiszpański mistrz świata, Fabian Ruiz, To wydaje się właśnie podstawowym problemem Paryżan: kluczowi zawodnicy wrócili do treningów w Poissy zaledwie dwa dni przed meczem w Salzburgu. Czy będą gotowi?
Tak czy inaczej - francuskie media żyją rewolucją w bramce (wygląda na to, że Matwiej Safonow wygryzł z niej Lucasa Chevaliera) i powitaniem nowego nabytku (wspomnianego Akliouche, który może zadebiutować właśnie przeciwko Aston Villi). Nie martwią się przy tym zbytnio, bo choć przyznają, że choć fizycznie „PSG nie jest jeszcze w stu procentach gotowe”, to rywale - po stracie Youri Tielemansa i Morgana Rogersa - i tak nie będą mieli łatwo. Wierzą w chyżonogie paryskie skrzydła - Kwiczę Kwaracchelię i Dembele.
Kalkulacji ma nie być
Trener Luis Enrique przed tym meczem jest spokojny i pewny siebie. Odniósł się nawet do sytuacji niezwiązanej bezpośrednio z najbliższym meczem. - Stoimy obecnie przed wyzwaniem, które jest rzadko spotykane w historii europejskiego futbolu, przed szansą absolutnie wyjątkową: chcemy dogonić Real Madryt i wygrać Ligę Mistrzów po raz trzeci z rzędu. W historii nikomu poza nimi się to nie udało, ale my możemy to powtórzyć. Właśnie dlatego uważam, że w całej Europie nie ma zespołu bardziej zmotywowanego od nas - stwierdził Hiszpan. - Chcemy pisać historię, a żeby to zrobić, musimy wygrać absolutnie każde trofeum, włączając w to najbliższe. Moi piłkarze i cały sztab są nienasyceni, a nasz apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie zamierzamy kalkulować.
Mecz w Salzburgu z Aston Villą? - Nie zmienimy naszego sposobu gry tylko dlatego, że to finał na początku sezonu. Moi zawodnicy doskonale mnie znają i wiedzą, czego oczekuję. Nie będziemy spekulować na boisku. Naszym celem jest dać z siebie wszystko, nieustannie atakować i kreować sytuacje, a nie tylko wyczekiwać na błędy rywala - podkreślił Luis Enrique.
Jedyny taki piłkarz
Jeszcze jedno. Hiszpański trener nie ma wątpliwości, komy należy się Złota Piłka za ten rok. - Fabian Ruiz jest na samej górze mojej listy kandydatów. Z reprezentacją wygrał mistrzostwo świata, a z klubem Ligę Mistrzów. Połączył najważniejsze trofea w piłce klubowej i reprezentacyjnej w trakcie jednego, nadzwyczajnego sezonu - uargumentował Luis Enrique w wywiadzie dla katalońskIego dziennika „Sport”.
Ciekawostka: władze francuskiego klubu złożyły oficjalną skargę do UEFA, uznając przydzieloną im szatnię za zbyt małą w porównaniu do przestrzeni, którą zajęła Aston Villa! Ostatecznie UEFA rozwiązała problem, udostępniając Paryżanom dodatkowe pomieszczenie.
(pacz)
