Minęło 15 lat...

Śląsk u siebie nie przegrywa i w obozie Widzewa doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Karol Świderski czeka na pierwszego gola w barwach Widzewa. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus

WIDZEW ŁÓDŹ

Gra Widzewa, podobnie jak w poprzednim sezonie, na razie nie gasi pragnienia kibiców. Fani drużyny trenera Aleksandara Vukovicia widzą, ile pieniędzy zainwestował w klub właściciel Wojciech Dobrzycki i oczekują wprost proporcjonalnych wyników sportowych. Problem w tym, że w czterech pierwszych meczach sezonu Łodzianie wygrali tylko jedno spotkanie, na wyjeździe z Jagiellonią 2:0, a w pozostałych tracili punkty. Zremisowali 2:2 z Motorem, 0:0 z Wisłą Płock i przegrali z Koroną, przed tygodniem 1:2. W poprzednim sezonie Widzew walczył o utrzymanie, teraz jest w górnej połowie tabeli, ale to wciąż niewystarczająca poprawa. - Każdy zdaje sobie sprawę z tego, jakim klubem jesteśmy, jaka presja na nas i na trenerze ciąży. Po czterech kolejkach już można było usłyszeć, że ja czy trener się nie nadajemy. Musimy trzymać się razem i radzić sobie z tym. Punktów oczywiście mogłoby być więcej, ale teraz możemy tylko gdybać o przeszłości. Musimy skupić się na sobie, zapomnieć o tym, co było tydzień temu. Rozpamiętywanie w niczym nam nie pomoże – powiedział 51-krotny reprezentant Polski Karol Świderski, który latem przeniósł się z Panathinaikosu do Widzewa, a łódzki klub zapłacił za niego milion euro. W sobotę on i jego koledzy z boiska będą mogli zmazać plamę po ostatniej porażce przed własną publicznością. Zagrają w roli gościa z beniaminkiem z Wrocławia.

Trener Vuković zdaje sobie sprawę, że pokonanie Śląska nie będzie łatwym zadaniem. - Śląsk nie przegrywa na swoim stadionie i to jego spora wartość. Ostatnią porażkę zanotował w grudniu 2025 roku (1:2 w pucharowym meczu z Rakowem – przyp. red.), w poprzednim sezonie 1. ligi przegrał u siebie raz (w listopadzie przeciwko Polonii Bytom, 2:3 – przyp. red.). To wiele mówi o tym zespole. Będzie to dla nas wyzwanie. Gdy ostatni raz Widzew wygrał na terenie Śląska, gola zdobywał Jarek Bieniuk. I choć dalej jest młodym człowiekiem, to było to trochę lat temu, bo w 2011 roku. Po awansie Śląsk u siebie wygrał 2:1 z Rakowem i zremisował 0:0 z Cracovią. Dla nas to będzie wyzwanie podobne do tego, z którym mierzyliśmy się w Białymstoku, bo Jagiellonia też miała serię meczów bez porażki w roli gospodarza – przekazał opiekun Łodzian.

Kacper Janoszka


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się