Mierzymy wysoko

Rozmowa z Grzegorzem Bachańskim, prezesem Polskiego Związku Koszykówki

Grzegorz Bachański zapowiada kolejne kroki kadry. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus

Przedłużyliście kontrakt z trenerem kadry. W kuluarach pojawiały się informacje, że Igor Milicić miał także oferty z innych stron.

– Tak, trener Milicić jest w tej chwili niezwykle wziętym szkoleniowcem. Miał na stole wiele propozycji klubowych, pojawiały się też zapytania ze strony federacji narodowych. Najważniejsze jest to, że szybko doszliśmy do porozumienia. Bardzo się cieszymy, że zostaje z nami.

Patrząc na ostatnie wyniki kadry, chyba nie mieliście innego wyjścia, jak tylko mocno powalczyć o zatrzymanie trenera?

– Oczywiście, z boku zawsze można to tak ocenić. Walka o kontrakt miała jednak bardzo pozytywny charakter z obu stron. Od początku przyświecał nam ten sam cel, o którym wspominał też trener. Chcemy kontynuować ten projekt.

Za nami udany etap eliminacji, teraz przed Polakami druga runda. Jak pan ocenia szanse Biało-czerwonych?

– Wykonaliśmy na razie około 45 procent planu. Chłopcy do tej pory grali naprawdę dobrze. Druga runda na pewno nie będzie łatwa. Niemcy, Izrael czy Chorwacja to uznane marki o ogromnej kulturze koszykarskiej. Przecież Niemcy to aktualni mistrzowie świata i Europy. Czekają nas niezwykle wymagające starcia, ale nie składamy broni. Jesteśmy pełnymi optymizmu.

W ostatnim okresie reprezentacja sporo podróżowała po kraju – grała w Sosnowcu, nad morzem, potem w Krakowie. Gdzie rozegra kolejne mecze domowe?

– Wiemy już, że w sierpniowym okienku, w którym najprawdopodobniej podejmiemy reprezentację Niemiec, zagramy w Ergo Arenie na pograniczu Gdańska i Sopotu. Jeśli chodzi o kolejne dwa okienka – listopadowe oraz marcowe przyszłego roku – rozmowy i negocjacje wciąż trwają.

Może pan zdradzić jakie lokalizacje, które są brane pod uwagę?

– W obu przypadkach celujemy w największe i najnowocześniejsze obiekty w Polsce. Chcemy powtórzyć atmosferę i standard, jakie mieliśmy chociażby w krakowskiej Tauron Arenie.

A jak ocenia pan frekwencję i sprzedaż biletów w obecnym okresie wakacyjnym?

– Biorąc pod uwagę, że z Holendrami graliśmy w poniedziałek o godzinie 18.00, czyli w środku sezonu urlopowego, jesteśmy bardzo zadowoleni z zainteresowania kibiców. Wakacje to generalnie trudny moment dla koszykówki, jesteśmy już przecież po sezonie ligowym. Tradycyjnie jednak nasza reprezentacja może liczyć na ogromne wsparcie ze strony fanów.

W obecnym okienku zabrakło graczy naturalizowanych. Kiedy możemy spodziewać się ich powrotu?

– Tym razem zadecydowały sprawy osobiste, częściowo rodzinne, a częściowo zdrowotne. Jesteśmy z nimi w stałym kontakcie. Mogę zapewnić, że jeden z nich na pewno pojawi się na zgrupowaniu i weźmie udział w przygotowaniach do sierpniowych meczów.

W starciu z silniejszymi rywalami taka jakość będzie już niezbędna.

– Na pewno się przyda, aczkolwiek patrzę na potencjał obecnych reprezentantów z dużym optymizmem. Koszykówka to gra zespołowa. Indywidualnie nasi zawodnicy są z naprawdę wysokiej półki, ale naszą największą siłą jest kolektyw. Ta drużyna świetnie funkcjonuje.

Po impulsie, jaki dali zawodnicy zagraniczni, krajowi gracze mocno uwierzyli w swoje umiejętności i napędzają tę machinę.

– Właśnie tak to wygląda. Co ważne, zawodnicy naturalizowani świetnie odnaleźli się w grupie. Śmiało mogę powiedzieć, że mentalnie czują się bardziej Polakami niż obcokrajowcami i o to właśnie chodziło nam przy wprowadzaniu tych przepisów.

Trener Milicić głośno zadeklarował, że jego skrytym marzeniem jest medal wielkiej imprezy z reprezentacją Polski!

– Trener zawiesił poprzeczkę niezwykle wysoko. Pokazał tym samym, jak ambitnym jest człowiekiem. Bardzo nas cieszy taka postawa. W sporcie trzeba mierzyć wysoko i stawiać sobie odważne cele. Jako związek zrobimy absolutnie wszystko pod względem organizacyjnym, aby wspierać sztab szkoleniowy i zawodników w realizacji tych dążeń. Cieszy nas też sam fakt, że chłopcy tak chętnie przyjeżdżają na zgrupowania. Nawet drobne urazy czy problemy zdrowotne nie są dla nich wymówką. Grają z niesamowitym charakterem i wolą walki.

Kibiców elektryzuje temat Jeremiego Sochana. Zobaczymy go jeszcze w koszulce z orzełkiem?

– Wierzę, że pojawi się w kadrze. Jesteśmy z nim w stałym kontakcie. Obiektywnie rzecz biorąc, w ostatnim roku miał na głowie inne, pozasportowe problemy. Chcemy, aby każdy zawodnik przyjeżdżał na zgrupowanie z „czystą głową ” , bez zbędnych obciążeń, a nie z poczucia przymusu. Jedynym realnym oknem, w którym moglibyśmy zobaczyć Jeremiego na parkiecie w barwach reprezentacji, jest sierpień. Rozmowy trwają, podchodzimy do tego bardzo spokojnie.

Rozmawiał Piotr Płatek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się