Metamorfoza

RZUT ZZA BOISKA - Piotr Płatek

Polacy to świetnie zgrany kolektyw! Fot. Facebook Kosz Kadra

W niedzielę w Gdańsku reprezentacja Polski zmierzy się z Niemcami – aktualnymi mistrzami świata i Europy. To doskonały moment, by spojrzeć na skomplikowaną, pełną zwrotów akcji drogę, jaką nasza kadra przebyła w ostatnich latach.

Cofnijmy się do lipca 2024 roku. W fatalnym stylu przegrywamy w Walencji z Finlandią. Biało-czerwoni prowadzą już 15 punktami, by roztrwonić całą zaliczkę. Nasi koszykarze nie trafiają aż 14 rzutów wolnych, co decyduje o porażce. Wcześniej ulegają egzotycznym Bahamom i po dwóch przegranych odpadają z rywalizacji już w fazie grupowej.

Jakby tego było mało, w tym samym roku fatalnie kończą się kwalifikacje do EuroBasketu – zamykamy tabelę grupy, ulegając nie tylko Litwie, ale też Estonii i Macedonii Północnej. Kibicom w pamięć zapada zwłaszcza bolesne lanie w Sosnowcu od przeciętnych Macedończyków (luty 2024): ledwie 71 zdobytych punktów i klęska różnicą 25 „oczek". Zwieszone głowy, źle rozgrywane końcówki, kompletny brak pomysłu na grę.

W samym EuroBaskecie zagraliśmy wyłącznie dzięki roli współgospodarza. Na dodatek tuż przed startem imprezy spadł na nas kolejny cios: Jeremy Sochan poinformował o kontuzji i musiał wracać do Teksasu. Mimo wszystkich przeciwności to właśnie podczas EuroBasketu nastąpiło upragnione przebudzenie. W katowickim Spodku kibice zobaczyli zupełnie nową twarz reprezentacji – zadziorną, przebojową i walczącą do ostatniej syreny.

Prawdziwy marsz w górę zaczął się jednak w kwalifikacjach do mistrzostw świata w Katarze. Biało-czerwoni przejechali przez pierwszą fazę jak walec – obok Turcji byli jedyną drużyną bez porażki. W oficjalnym Power Rankingu tworzonym przez FIBA nasza drużyna zameldowała się na znakomitym, 4. miejscu na Starym Kontynencie!

„Z jednej strony to jakby nie fair, że umieściliśmy ich tak nisko, ale z drugiej – trener Igor Milicić pewnie powiedziałby, że i tak grubo przesadzamy. Znacie przecież jego styl, prawda? Uwielbia, kiedy gada się o wszystkich innych, a potem jego zespół jak gdyby nigdy nic wchodzi do półfinału i ćwierćfinału kolejnych edycji EuroBasketu albo wykręca bilans 6-0 w kwalifikacjach. No to powiedzcie teraz: myślicie, że dojadą do 12-0?" – pisano na oficjalnym portalu światowej federacji.

Konsekwentny trener nie ugiął się pod falą krytyki i uparcie stawiał na wyselekcjonowaną grupę zawodników. To opłaciło się z nawiązką. Regularne mecze z silnymi rywalami – zarówno te o punkty, jak i towarzyskie – zbudowały charakter drużyny. Prezes PZKosz Grzegorz Bachański nie miał wielkiego wyboru: przedłużenie kontraktu z Miliciciem było po prostu obowiązkiem, bo rywale tylko czekali, by go przechwycić.

Nie byłoby tych wyników bez lidera przez wielkie L, Mateusza Ponitki. To kapitan z prawdziwego zdarzenia, jakiego zazdrości nam pół Europy. Żeby trafić do najlepszej piątki europejskich kwalifikacji, wcale nie trzeba grać w NBA. Ponitka brał na swoje barki ciężar gry w najtrudniejszych momentach i porywał za sobą cały zespół.

I wreszcie trudno wyobrazić sobie dzisiejsze sukcesy bez zawodników naturalizowanych. Jordan Loyd był naszą wielką gwiazdą na EuroBaskecie (jego „trójka" w ostatniej sekundzie zapewniła nam pamiętną wygraną z Łotwą), z kolei Jerrick Harding wykonał ogromną pracę w eliminacyjnych starciach z Austrią i Holandią. Pozyskanie obu graczy to dyplomatyczna zasługa naszej federacji.

Przed nami kolejny rozdział. Dziś rozpoczynamy drugą fazę eliminacji do mistrzostw świata. Polacy są w komfortowej sytuacji – mają komplet punktów, przewagę nad resztą stawki i bezpieczny bufor na ewentualne potknięcia.

Najpierw zagramy w Rydze z Izraelem. Rywal domowe mecze musi rozgrywać tysiące kilometrów od siebie, w dodatku przy pustej hali.

W niedzielę rodzynek. Niemcy ściągają do Gdańska całą plejadę gwiazd NBA. Mimo to do tego spotkania możemy podchodzić z podniesioną głową i spokojem. Sytuacja obróciła się o 180 stopni: tym razem rywale muszą, a my po prostu możemy.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się