Medaliki z wynikiem na medal

Do takiej gry na europejskiej arenie Raków przyzwyczaił swych kibiców od lat, jeszcze od czasów Marka Papszuna, a potem Dawida Szwargi. Nieefektownie, ale efektywnie – o to chodzi!

Mahir Emreli (w środku) fetuje gola, którego zdobył Stratos Svarnas (z prawej). Fot. PAP / EPA

LIGA KONFERENCJI

Pragmatyzm, zadaniowość, skupienie na celu – za to bez fajerwerków, popisów technicznych, i bez nacisku na to, by przeciwnika zdominować. – Posiadanie piłki nie gra. Taki był plan – rzucił szybko i treściwie w przerwie do kamery Michael Amayew, gdy usłyszał pytanie o procentową przewagę gospodarzy (62 do 38 procent) w tym elemencie. Wielce cenne były te jego uwagi po pierwszych 45 minutach, bo to właśnie on sprawiał wrażenie nie tylko mocno poturbowanego dwukrotnie przez Amina Boudriego, ale i pokrzywdzonego brakiem reakcji arbitra. – Fajny rywal. Jest ostro, twardo, ale fair play – w tych słowach wahadłowy Częstochowian prostował wrażenie brutalności zachowań Szweda z marokańskimi korzeniami. A ci nieco bardziej wtajemniczeni przypominali, że Boudri to wielki fan amerykańskiej NFL; tam zaś zagrania tego piłkarza byłyby traktowane co najwyżej jako „pieszczoty”.

Czerwień za wycięcie „Kwiatka”

Luca Pairetto dość wysoko zawiesił więc – sobie samemu – poprzeczkę interwencji sędziowskiej. Dwukrotnie jednak – najpierw po ataku Boudriego łokciem w twarz Debohiego, a potem po wejściu wyprostowaną nogą w Oliwera Kwiatkowskiego – uznał, że należy Szweda napomnieć, co oznaczało grę Rakowa od 55. minuty w liczebnej przewadze! W tym momencie to był już idealny scenariusz dla Medalików, które na przerwę schodziły z jednobramkową przewagą! Wystarczył im rzut rożny, po którym z „długiego” słupka w „piątkę” głową odegrał piłkę Oskar Repka, a Stratos Svarnas z metra – też głową – wpakował ją do siatki!

Tak naprawdę w tym momencie powinno już być 0:2. W 16 minucie bowiem, po jednej z nielicznych kontr Rakowa w tej odsłonie, Mahir Emreli z Patrykiem Makuchem... przeszkadzali sobie w polu bramkowym. W efekcie obaj wylądowali w siatce, a piłka wyekspediowana została w pole!

W osłabieniu łatwiej

Szwedzi tak dobrych okazji nie mieli – grając w jedenastu. Za to w dziesięciu – i owszem. Dziesięć minut po czerwonej kartce dla Boudriego „urwał się” obronie Rakowa Paulos Abraham, a trzy minuty później – Montader Madjed! To były „setki”, ale same strzały pozostawiały wiele do życzenia i Kacper Trelowski zdołał piłkę złapać! Źle się działo w obozie częstochowskim; na kwadrans przed końcem golkipera gości uderzeniem zza „szesnastki” – bez reakcji pomocników i obrońców przyjezdnych – przeegzaminował Frank Adjei.

Nogi ciężkie, ale z happy endem

Im bliżej było ostatniego gwizdka, tym częściej... nogi odmawiały posłuszeństwa gościom. To już była „jazda bez trzymanki”, z kompletnym brakiem kontroli Rakowa nad grą. W doliczonym czasie – a Pairetto dodał początkowo pięć minut – w polu karnym gości znalazł się nawet bramkarz Warner Hahn! Z rzutu rożnego miejscowych wyszła jednak kontra polskiej drużyny, którą Lamine Diaby-Fadiga... spartaczył popisowo. Nie tylko dał się dogonić golkiperowi, ale i „przyaktorzył”, padając na murawę. Początkowo Włoch podyktował „jedenastkę”, ale – wezwany przed monitor VAR – słusznie go odwołał, i jeszcze ukarał napastnika żółtym kartonikiem! – Ech, były nerwy w końcówce. Na tej twardej murawie zaczęli dominować gospodarze, a mnie łapały skurcze. Dowieźliśmy jednak korzystny wynik do końca, a to jest najważniejsze! - podsumował Oskar Repka.

Dariusz Leśnikowski


III runda kwalifikacji

Hammarby IF – Raków Częstochowa 0:1 (0:1)

0:1 – Svarnas, 45+2 min (głową)

HAMMARBY: Hahn – Skoglund, Eriksson (78. Fofana), Winther, Persson (78. Braenby) - Karlsson, Tekie (60. Adjei) - Madjed, Besara (60. Lind), Boudri – Abraham (89. Kebbeh). Trener Henrik RYDSTROEM.

RAKÓW: Trelowski – Debohi (78. Struski), Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Repka, Koczergin, Otieno (73. Jean Carlos) - Makuch, Kwiatkowski (65. Pieńko) – Emreli (73. Diaby-Fadiga). Trener Dawid KROCZEK.

Sędziował Luca Pairetto (Włochy). Widzów 19 719. Żółte kartki: Boudri, Winther – Debohi, Emreli, Diaby-Fadiga; czerwona – Boudri (54. druga żółta).

W pierwszym meczu 0:0, w IV rundzie kwalifikacji Raków zagra z Hajdukiem Split.


GŁOSY SPOD SZATNI

Dawid KROCZEK: – Rywal był bardzo mocny, więc to jest nasze duże zwycięstwo! Grając w przewadze, zabrakło nam nieco spokoju i takiej piłkarskiej kultury; przeniesienia piłki ze strony na stronę, przytrzymania jej. Cieszymy się bardzo z wygranej i awansu.

Kacper TRELOWSKI: – Z przebiegu meczu Szwedzi byli trochę lepsi, ale kapitalnie broniliśmy całym zespołem. Końcówka była nerwowa. Widziałem, jak chłopaków łapały skurcze, ale i tak nie spodziewałem się, że rywale, grając w osłabieniu, tak nas przycisną. Niosły ich trybuny. Ale ja – chyba jak każdy piłkarz – uwielbiam mecze w takiej atmosferze. A to był chyba najgłośniejszy stadion, na jakim miałem okazję grać. Tym bardziej cieszymy się z tego awansu!

Notował za Kanałem Sportowym (DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się