Matty nie pomógł
Niespodzianki nie było, choć Aston Villa może pluć sobie w brodę.
Czy Anglikom rośnie ichniejsza wersja Romelu Lukaku? Oto uderzający Brian Madjo, po uprzednim „zezłomowaniu” Williana Pacho. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
SUPERPUCHAR EUROPY
Paris Saint-Germain był uznawany za wyraźnego faworyta, a gdy spojrzało się na wyjściowe jedenastki – to już w ogóle. Paryżanie wystawili niemal pierwszy garnitur – jedynie mundialowe gwiazdy Ousmane Dembele i Fabian Ruiz odpoczywały na ławce. W angielskiej ekipie roszad zaś było co niemiara. Część wynikała z ruchów transferowych, część z kontuzji, część z – niekoniecznie zrozumiałego, patrząc z zewnątrz – odpoczynku po mistrzostwach (Ollie Watkins za wiele w Ameryce nie pograł, a znalazł się poza kadrą). Okazało się jednak, że... to nie musi w niczym przeszkadzać!
Okej, po pierwszych minutach wzajemnego badania Paryżanie wrzucili wyższy bieg. Po odbiorze w środku pola piłkę dostał Chwicza Kwaracchelia – którego Gruzji na MŚ akurat nie było – i płynnym, prostym zwodem odsunął się od Matty'ego Casha, by zdobyć ładną bramkę strzałem w bliższy róg. Ładną – ale gdyby w bramce stał aktualny wicemistrz globu, Emiliano Martinez, a nie jego zmiennik, Marco Bizot, pewnie by to obronił.
Wydawało się, że PSG będzie spokojnie kontrolował mecz, tym bardziej że w kilku momentach The Villans wyglądali na bezradnych. Przykładowo Cash – nie, nie czepiamy się go specjalnie – chcąc wznowić grę po faulu chyba z pięć razy rezygnował z podania, przepraszając kolegów, bo... rywale zwyczajnie „pozamykali” wszystkie linie zagrania. Im bliżej było jednak końca połowy, tym pod francuską bramką robiło się bardziej nerwowo. Co ciekawe, najbardziej wyróżniał się... debiutant – 17-letni Brian Madjo, od początku aktywny w ofensywie (choć akurat to on stracił piłkę przy bramce Kwaracchelii). Niezłe przebłyski miał też dwa lata starszy, ale niemal równie nieopierzony George Hemmings (to tak tylko dla uświadomienia, jakim składem grali Wyspiarze), lecz to właśnie Madjo zdobył tuż przed przerwą wyrównanie! Masywny Anglik, warunkami fizycznymi przypominający słynnego Romelu Lukaku, wykończył dośrodkowanie!
Mecz był więc otwarty, stąd od początku drugiej części oglądaliśmy na boisku Dembelego. Aston Villa nie ustępowała Paryżanom, aż po godzinie jej obrońcy popełnili jeden z najgłupszych błędów – byli przekonani, że Desire Doue jest na spalonym, więc... zwolnili i machając rękami patrzyli na liniowego. On jednak nie reagował i okazało się, że miał rację. Linię ofsajdu złamał bowiem... Cash, a Francuz – początkowo wstrzemięźliwy w celebracji – wykorzystał okazję sam na sam.
Spotkanie było potem otwarte, obie strony miały szanse – ale piłka w siatce już nie zatrzepotała. Finalnie więc Aston Villa chyba zasłużenie przegrała Superpuchar, choć... sama w tym Paryżanom pomogła.
Piotr Tubacki
6 STRZAŁÓW oddał w pierwszej połowie 17-letni Brian Madjo, debiutujący w Aston Villi.
PSG – Aston Villa 2:1 (1:1)
1:0 – Kwaracchelia (20), 1:1 – Madjo (45), 2:1 – Doue (61)
PSG: Safonow – Hakimi, Marquinhos, Pacho, Mendes (75. Hernandez) – Zaire-Emery, Vitinha, Neves (75. Ruiz) – Doue (87. Mayulu), Akliouche (46. Dembele), Kwaracchelia (88. Beraldo). Trener Luis ENRIQUE.
ASTON VILLA: Bizot – Cash, Lindeloef, Torres (79. Mings), Maatsen – Kamara (72. Barklay), Gomes (79. Bogarde) – McGinn (73. Alysson), Buendia, Hemmings – Madjo (72. Abraham). Trener Unai EMERY.
Sędziował Omar Artan (Somalia). Żółte kartki: Torres, Gomes, McGinn
