Marzenia o strefie medalowej

Jesteśmy gotowi, zgrani i zmotywowani – zapowiedział Stefano Lavarini, trener Biało-czerwonych.

Polki w Stambule mierzą w czołową czwórkę. Fot. Kasia Dierzyńska/PressFocus

MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET

Ruszający w piątek turniej odbędzie się w Turcji, Czechach, Azerbejdżanie i Szwecji. Do rywalizacji przystąpią 24 drużyny, a jedynym debiutantem w tym gronie jest reprezentacja Czarnogóry.

Turecka przeszkoda

Polki trafiły do niezbyt wymagającej grupy A, która swoje mecze rozgrywać będzie w Stambule. Zmierzą się tam z Węgrami, Łotwą, Słowenią, nieobliczalnymi Niemcami i Turcją. Faworytkami są Turczynki, które obok Włoszek postrzegane są jako główne kandydatki do złota. To obrończynie tytułu. W tym roku odniosły już ważny sukces, bo w lipcu wygrały Ligę Narodów. O ich sile stanowi fenomenalna atakująca Melissa Vargas. Urodzona na Kubie siatkarka imponuje siłą, skocznością i dynamiką. W Lidze Narodów w starciu z naszą drużyną wywalczyła 23 punkty, mocno przyczyniając się do triumfu Turczynek 3:1. Zresztą nasz zespół nie ma dobrych wspomnień w starciach z ekipą znad Bosforu. Przegrywał z nią regularnie. To właśnie Turczynki eliminowały Biało-czerwone w ćwierćfinale dwóch ostatnich mistrzostw Starego Kontynentu w 2021 i 2023 roku, wygrywając po 3:0. Okazały się też lepsze w półfinale ME w 2019 roku, zwyciężając 3:1, i w półfinale europejskiego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich w Tokio w Apeldoornie w 2020 roku (3:2). Z drugiej strony Polki z występami w Turcji mają też dobre wspomnienia. W 2003 roku w Ankarze narodziły się bowiem „Złotka”. Drużyna pod wodzą Andrzeja Niemczyka po raz pierwszy w historii sięgnęła po złoto mistrzostw Europy. Jej filarami były: Małgorzata Glinka, Dorota Świeniewicz, Magdalena Śliwa, Katarzyna Skowrońska, Aleksandra Jagieło, Małgorzata Niemczyk czy Agata Mróz. Z gospodyniami turnieju podopieczne Stefano Lavariniego zmierzą się jednak dopiero na zakończenie pierwszej części mistrzostw – 28 sierpnia.

Mecz po meczu

Polki po ewentualnym wyjściu z grupy trafią w 1/8 finału na jeden z zespołów grupy C, która grać będzie w Baku. To Holandia, Belgia, Azerbejdżan, Hiszpania, Portugalia lub Rumunia. Holenderki wydają się najmocniejsze w tym zestawie i niewykluczone, że właśnie z nimi przyjdzie się zmagać Biało-czerwonym w ćwierćfinale. Zresztą wszystkie ekipy grupy C są w zasięgu naszej drużyny i, co ważne, w przypadku awansu do dalszej fazy Polki unikną podróży, bowiem do końca turnieju rywalizować będą w Stambule. Zgodnie z harmonogramem podopieczne Lavariniego nie trafią na kandydatki do czołowych lokat, czyli Włochy lub Serbię, a to oznacza, że mają ogromną szansę na zakwalifikowanie się do czołowej czwórki, co jest ich celem i marzeniem. Szkoleniowiec na razie nie patrzy tak daleko. - Dla nas niezwykle ważne jest skupienie się na każdym meczu z osobna. Wychodzę z założenia, że niczego nie da się zbudować bez dodawania jednej cegiełki do drugiej, zaczynając oczywiście od fundamentów. Musimy więc teraz naprawdę skupić się tylko na meczu z Węgierkami i to jest nasz cel. Nigdy nie myślimy, ani nie rozmawiamy w kategoriach, co może nas czekać w dalszej fazie – podkreślił Stefano Lavarini. Zdaniem selekcjonera Biało-czerwonych mistrzostwa Europy są jednym z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszym turniejem w kalendarzu. - Są trudniejsze od innych rozgrywek. Większość najlepszych siatkarek pochodzi bowiem właśnie z tego kontynentu i tutaj gra na co dzień. Nie chcę więc wskazywać naszych najgroźniejszych rywali, nawet jeśli niektóre zespoły są wyraźnie mocniejsze na papierze od innych. Zamierzamy dać z siebie wszystko, patrzeć na siebie i w taki sam sposób podchodzić do każdego kolejnego meczu - przyznał.

Odmowy kandydatek

W bieżącym roku Lavarini zmagał się z wieloma problemami. Wiele dotychczas podstawowych zawodniczek z różnych względów, zwykle zdrowotnych, odmówiło gry w kadrze, to m.in. Marlena Kowalewska, Dominika Pierzchała, Olivia Różański, Weronika Centka-Tietianiec, Julia Nowicka i Joanna Lelonkiewicz. - Musiałem zmierzyć się z pewnymi trudnościami i odmowami, bo niektóre zawodniczki odrzuciły zaproszenie. Szczerze mówiąc, działo się to w każdym sezonie, odkąd sprawuję tę funkcję, być może z wyjątkiem sezonu olimpijskiego, ponieważ wtedy zasadniczo wszystkie zawodniczki, zasłużenie czy nie, wydawały się gotowe do udziału w zgrupowaniach – stwierdził ze spokojem Lavarini.

Brak jednych dał szansę innym. W kadrze pojawiło się kilka nowych twarzy. Szansę wykorzystały choćby Julia Szczurowska, także mająca duże szanse na zostanie liderką Julita Piasecka i zaledwie 19-letnia Maja Koput. Ta ostatnia przebojem wdarła się do drużyny. Świetne występy w Lidze Narodów spowodowały, że znalazła się w kadrze na europejski championat. Szybko w zespole odnalazła się też wracająca po roku przerwy Monika Lampkowska. Coraz ważniejszą rolę w reprezentacji pełni też Paulina Damaske, wciąż jednak ciężar gry spoczywać będzie na barkach atakującej Magdaleny Stysiak, rozgrywającej Katarzyny Wenerskiej czy libero Aleksandry Szczygłowskiej.

Wypoczęte i gotowe

Biało-czerwone w tym sezonie nie zakwalifikowały się do turnieju finałowego Ligi Narodów. Brak awansu sprawił, że zawodniczki miały więcej czasu na regenerację, a drużyna mogła też znacznie wcześniej rozpocząć przygotowania do mistrzostw. Na pierwszym zgrupowaniu reprezentantki spotkały się pod koniec lipca w Szczyrku, a następnie przeniosły się do Spały. Generalnym sprawdzianem przed ME był Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej w Koszalinie, w którym podopieczne Lavariniego pokonały Ukrainę i Francję po 3:0 i uległy Włoszkom 0:3. Ostatnie dni przed wylotem do Turcji spędziły w Legionowie. - Na początku musieliśmy włożyć sporo wysiłku w zarządzanie tą grupą podczas VNL. Jednocześnie udało nam się stworzyć drużynę, która od początku potrafiła walczyć ze wszystkimi przeciwnikami, poprawiając jakość swojej gry z meczu na mecz. Nie było ani jednego spotkania, w którym nie walczylibyśmy do ostatniego punktu, nawet gdy przegrywaliśmy. Widzieliśmy też, jak nasza gra się rozwija, zwłaszcza w obronie, bo to właśnie ten element poprawiliśmy najbardziej podczas tej edycji VNL i w kolejnej fazie przygotowań do mistrzostw Europy. Oczywiście zawsze dążymy do większej stabilności w grze i to w pewnym sensie wyzwanie każdego naszego sezonu. Wynika to również z tego, że co sezon zmieniamy skład – powiedział Lavarini. Włoch jednocześnie zapewnił, że zespół jest odpowiednio przygotowany na czekające go wyzwania. - Jesteśmy gotowi. Pracowaliśmy przez kilka miesięcy i myślę, że zaowocowało to dobrą formą. Jestem zadowolony z dyspozycji moich zawodniczek. Czujemy się mocni przed turniejem – zapewnił Lavarini.

Włoch chwalił też atmosferę w drużynie. - Jako grupa jesteśmy zgrani i zmotywowani. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony w Turcji – dodał.

(mic, sow)

 Zdaniem ekspertki

Izabela BEŁCIK, reprezentantka Polski, dwukrotna mistrzyni Europy 2003, 2005 r.

Patrząc na zespoły, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w grupie, a następnie w fazie pucharowej, mamy ogromne szanse wejść do czwórki. Pod warunkiem, że po drodze nie zaliczymy wpadki. W fazie grupowej najtrudniejszymi rywalkami będą Turczynki. Nie chciałabym jako sportowiec, który też miał ambicje, mówić, że ktoś jest totalnie poza naszym zasięgiem, natomiast nie ma co ukrywać, że by pokonać Turcję czy Włochy, musiałoby się złożyć na to kilka czynników, jak choćby gorszy dzień przeciwniczek przy jednocześnie naszej fenomenalnej dyspozycji.

Trudny mecz czeka też nasze dziewczyny z Niemkami. Pamiętam tę drużynę z „moich czasów”, bo w pewnym momencie była naprawdę silna. Na dużych imprezach z Niemkami niemal zawsze były to zacięte pojedynki, często kończyły się tie-breakami. Charakteryzuje je cierpliwa gra i dobra zagrywka. Trzeba wszystkie siły położyć na ten mecz, by zapewnić sobie co najmniej drugie miejsce w grupie.

Z Węgrami, Łotwą i Słowenią Polki będą zdecydowanymi faworytkami. W tym gronie Słowenki prezentują nieco wyższą jakość, jednak wygranie jednego seta to chyba maksimum tego, co mogą te zespoły osiągnąć w meczach z nami. Ten turniej jest bardzo intensywny i na pewno w głowie trenera tli się pomysł, że właśnie w takich pojedynkach rozgrzeje całą kadrę. Z drugiej strony szkoleniowcy wiedzą, że nie warto kusić losu i też nie sądzę, że pojawią się jakieś spektakularne zmiany. To niesie za sobą ryzyko, a  historia nie jeden raz pokazała, że zbyt wiele roszad powoduje wybicie drużyny z rytmu. Włoscy trenerzy lubią grać jednak żelazną szóstką i dokonywać raczej kosmetycznych zmian w trakcie gry. Nie spodziewam się, że na któryś z tych meczów wyjdziemy zupełnie innym składem.  

MEDALISTKI ME W XXI WIEKU

◾ 2001 (Warna) - 1. Rosja, 2. Włochy, 3. Bułgaria, 6. Polska
2003 (Ankara) - 1. Polska, 2. Turcja, 3. Niemcy
2005 (Zagrzeb) - 1. Polska, 2. Włochy, 3. Rosja
2007 (Luksemburg) - 1. Włochy, 2. Serbia, 3. Rosja, 4. Polska
2009 (Łódź) - 1. Włochy, 2. Holandia, 3. Polska
2011 (Belgrad) - 1. Serbia, 2. Niemcy, 3. Turcja, 5. Polska
2013 (Zurych) - 1. Rosja, 2. Niemcy, 3. Belgia, 11. Polska
2015 (Rotterdam) - 1. Rosja, 2. Holandia, 3. Serbia, 8. Polska
2017 (Baku) - 1. Serbia, 2. Holandia, 3. Turcja, 10. Polska
2019 (Ankara) - 1. Serbia 2. Turcja, 3. Włochy, 4. Polska
2021 (Belgrad) - 1. Włochy, 2. Serbia, 3. Turcja, 5. Polska

2023 (Bruksela) - 1. Turcja, 2. Serbia, 3. Holandia, 5. Polska

Fot. Facebook/Izabela Bełcik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się