Mariaż hokejowo-koszykarski

Nowa nadzieja dla sosnowieckiego basketu. Koszykarze grać będą pod skrzydłami... hokeistów.

Arkadiusz Chęciński (w środku) liczy, że pod czujnym okiem Adriana Pietrzyka (drugi z prawej), prezesa hokejowego Zagłębia, rozkwitnie również sekcja koszykarska. Fot. Michał Micor

ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC

W latach 80. ubiegłego wieku Zagłębie należało do krajowej, koszykarskiej elity. Dwukrotnie pod kierunkiem trenera Tomasza Służałka sięgało po mistrzostwo Polski (1985 i 1986). I choć od tamtej pory minęło już 40 lat, w Sosnowcu wciąż żywe są wspomnienia dawnej chwały. Wielokrotnie też próbowano wskrzesić w mieście  koszykówkę na wysokim poziomie, lecz z marnym skutkiem, bo ambicje przegrywały z możliwościami finansowymi. Po raz ostatni koszykarze z Sosnowca występowali w ekstraklasie w sezonie 1998/99, dwa następne spędzili w I lidze, w której ostatni raz grali ponad dekadę temu.

W ostatnich latach Zagłębie rywalizowało na drugoligowym poziomie, ale i ten okazał się zbyt dużym wyzwaniem. Klub znów znalazł się w tarapatach. Realne stało się wycofanie drużyny z rozgrywek. Pomocną dłoń wyciągnęło jednak miasto. – Podjęliśmy decyzję, żeby włączyć klub w miejskie struktury. Przejęła go spółka hokejowa. Rozmawiałem z prezesem Adrianem Pietrzykiem i zadałem pytanie, czy przy tych sukcesach, które odnosi w hokeju, nie będzie problemem, aby do klubu dołączyć również sekcję koszykówki. Był to najprostszy i najszybszy sposób, by uratować klub. Licencja drużyny koszykarzy zostanie więc przeniesiona do spółki zarządzającej sekcją hokejową. To konieczne, by utrzymać licencję. Jeśliby wygasła, wówczas zespół utraciłby możliwość dalszego uczestnictwa w rozgrywkach. Nie chcieliśmy do tego dopuścić. Jestem wdzięczny prezesowi hokejowej spółki, że podjął rękawice – podkreślił Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

– Gdy trzy lata temu otrzymałem propozycję poprowadzenia hokejowego Zagłębia, od razu się zgodziłem. Tym razem długo się zastanawiałem. Dlaczego się zatem zgodziłem? Bo gdyby nikt nie przejął licencji, koszykówka, nawet na obecnym poziomie II ligi, mogłaby na wiele lat zniknąć ze sportowej mapy Sosnowca. Nie chciałem do tego dopuścić. Traktuję to jako kolejne wyzwanie i nowe doświadczenie – powiedział Adrian Pietrzyk, prezes hokejowego Zagłębia. – Budujemy potęgę koszykarską na wzór hokejowej, ale by osiągnąć sukces, potrzebujemy czasu, takiego step by step i pokazania, że naprawdę jest szansa na to, aby koszykówka na stałe i na wysokim poziomie wróciła do naszego miasta pod marką Zagłębia – dodał.

Działacze dają sobie trzy lata, by okrzepnąć, zbudować podwaliny pod silny klub i awansować na szczebel centralny. – Chcemy, aby koszykówka w mieście się rozwijała. I liga to minimum. Zobaczymy, co się wydarzy – stwierdził Chęciński.

Niewykluczone, że po trzech latach koszykarze odzyskają niezależność. Jak podkreślają wszyscy zaangażowani w projekt, każdy wariant jest możliwy.

Zespół będzie wspierać finansowo firma ARW Baltic, a poprowadzą go doświadczeni i związani z regionem, Paweł Zmarlak, wychowanek Zagłębia, oraz Krzysztof Wałek, ostatnio zaangażowany w rozwój koszykówki w Czeladzi. Kierownikiem drużyny został natomiast Bartosz Błachnio, kolejna osoba, której Zagłębie jest bliskie sercu. – Pochodzę stąd. W Zagłębiu przeszedłem cykl szkolenia od młodzika do juniora. Sosnowiecki basket znam od podszewki. Nie obiecuję awansu w rok, ale ciężką pracę i transparentność – zapewnił nowy kierownik drużyny. Dodał też, że celem klubu jest nie tylko zespół seniorów, ale też odbudowa struktur młodzieżowych.

Zespół Zagłębia na razie ma rozgrywać mecze w hali przy ulicy Żeromskiego, w której kończy się wymiana parkietu, co kosztowało milion złotych.

(mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się