Magia, szaleństwo i łzy!
Czy można żądać od futbolu czegoś więcej?! Odpowiedź jest zbędna.
Ileż w tym meczu było gwałtowności. W akcji rezerwowy „sprytek” Lautaro Martinez. Fot. PAP / EPA
Ten mecz już jest legendą! Będzie przyprawiał o dreszcze jeszcze przez wiele lat. Serdeczne dzięki dla Argentyny i Egiptu za stworzenie tego bajecznego spektaklu. Było w nim wszystko, wszystko, wszystko!
To spotkanie mogło pobić nieoficjalny rekord świata w ilości ludzi, którym łzy poleciały już w trakcie gry. Było ich takie wielu, że nie do policzenia. Płakali wszyscy, łącznie z Leo Messim. Choć on nie wytrzymał dopiero po meczu.
Spotkanie wywoływało szok i niedowierzanie od samego początku, a ten stan psychiczny w trakcie spotkania jedynie narastał. Znakomicie rozpoczęli Egipcjanie. Po kwadransie Argentyna pierwszy raz w tych mistrzostwach przegrywała: po rzucie rożnym, wycofaniu piłki i centrze z flanki obrońca Yasser Ibrahim popisał się znakomitym strzałem głową i Emiliano Martinez był bez szans. Egipt dostał potężnego wiatru w żagle.
Argentyna mogła po pięciu minutach wyrównać, ale Messi nie wykorzystał sytuacji najlepszej z możliwych: jego strzał z rzutu karnego świetnie obronił Mostafa Shobeir. Argentyna marnowała kolejne znakomite okazje, choćby Messi z wolnego trafił w słupek. Bramkarz Egiptu dokonywał też cudów.
Po przerwie Argentyna robiła, co mogła, ale nie dość, że była nieskuteczna, to nadziała się na cudowną kontrę Egiptu. Gola zdobył Ziko, ale po analizie VAR okazało się, że wcześniej był faul (nadepnięcie na stopę Argentyńczyka) i gol został anulowany. Egipcjanie nie poddali się; po chwili kolejna znakomita kontra i fantastyczne podanie Salaha świetnie wykorzystał tenże Ziko. Egipt był w niebie!
Wydawało się, że jest po wszystkim, bo jeszcze w 79 minucie było 0:2. Tymczasem wszystko ciągle było przed nami! Argentyna uwierzyła, że cuda są możliwe. Kontaktową bramkę wbił Cristian Romero, a centrował Messi. Ten ostatni wyrównał po kolejnej niezwykłej akcji – szał, szał, szał! Ale to jeszcze nic: w doliczonym czasie centra rezerwowego Lautaro Martineza i wspaniała główka Enzo Fernandeza. Ten mundial jest... nieeeeeeeeeeeeezwykły!
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Argentyna – Egipt 3:2 (0:1)
0:1 – Ibrahim, 15 min, 0:2 - Ziko, 67 min, 1:2 - Romero, 79 min, 2:2 - Messi, 84 min, 3:2 - Fernandez, 90+4 min,
ARGENTYNA: E. Martinez – Molina (73. Montiel), Romero (90+4. Otamendi), Lisandro Martinez, Tagliafico (66. Gonzalez) – De Paul (66. Lautaro Martinez), Fernandez, Paredes, Mac Allister – Messi, Alvarez (90+4. Medina). Trener Lionel SCALONI.
EGIPT: Shobeir - Hany, Ibrahim, Rabia, Hafez - Ashour (46. Fathi), Attia, Lasheen (90+6. Zizo), Hassan (73. Trezeguet) - Ziko (80. Marmoush), Salah. Trener Hossam HASSAM.
Sędziował: Francois Letexier (Francja). Widzów 68 239 Żółte kartki: Ziko, Ashour, Fathi, Attia.
Piłkarz meczu - Lionel Messi.
