Łotwo nie było
O poziomie gry trzeba szybko zapomnieć, liczy się tylko komplet punktów.
Monika Lampkowska grała najrówniej i zdobywała punkty w kluczowych momentach. Fot. CEV Eurovolley.eu
MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET
Miało być miło i przyjemnie, a spotkanie z Łotwą było horrorem. Biało-czerwone zagrały koszmarnie i po przegraniu drugiego seta były już głęboko pod wodą. Jednak złapały koło ratunkowe i w niecodziennych okolicznościach wygrały dwie kolejne odsłony. Ostatecznie zdobyły komplet punktów i to jedyny plus.
Polki zajmują 5. miejsce w rankingu FIVB, zaś Łotyszki 68., co doskonale ilustruje jak mecz powinien wyglądać. Przed nim pojawił się komunikat, że Aleksandra Szczygłowska, libero i jednocześnie kapitanka, w nim nie wystąpi. Zastąpiła ją Justyna Łysiak. Początkowo była mocno stremowana i popełniła kilka błędów w przyjęciu. Reagowała nerwowo, ale w miarę upływu czasu było nieco lepiej, choć do doskonałości wiele brakowało. Jej koleżanki również były rozkojarzone i nasze siatkarki miały sporo szczęścia, że zdobyły komplet punktów.
Pierwszego seta wygrały do 19, ale już w nim mieliśmy poważne sygnały ostrzegawcze. Magdalena Stysiak, atakująca nr 1, była nieskuteczna i prawe skrzydło zupełnie nie funkcjonowało. Strzelała po autach lub była blokowana. Stefano Lavarini, trener naszej kadry, z reguły reagujący spokojnie na poczynania swoich podopiecznych, tym razem nie wytrzymał nerwowo i w przerwie między setami zostawił Stysiak w kwadracie dla rezerwowych. Na boisku pojawiła się Julia Szczurowska, ale i ona miała problemy w ofensywie.
Ciężar gry spoczywał więc na Monice Lampkowskiej. Potem dołączyła do niej Martyna Czyrniańska, która w Lidze Narodów nie wystąpiła z powodu kontuzji mięśnia brzucha. Zastąpiła Julitę Piasecką i to była trafna decyzja. Lavarini w czasie tego nerwowego spotkania dokonywał też roszad na pozostałych pozycjach. W drugiej odsłonie, przy stanie 17:17, na parkiecie pojawiła się druga rozgrywająca Alicja Grabka i pozostała do końca. Rotacje były też na środku siatki, bo chaos gonił chaos. Można było uniknąć przegranego seta, bo Polki prowadziły już 22:19, ale Łotyszki doprowadziły do remisu 23:23. Po chwili Anija Jundża zdobyła punkt, potem błąd popełniła Stysiak i straciliśmy seta.
W trzeciej odsłonie Biało-czerwone przegrywały już 10:18 i nic a nic nie wskazywało, że mogą odwrócić jej losy. Ale udało się - najpierw zaliczyły 5 pkt z rzędu, a po chwili kolejne 6! Objęły prowadzenie 22:20. W tym fragmencie gros punktów zdobyła Czyrniańska, a seta zakończyły Grabka asem serwisowym oraz Stysiak atakiem.
Łotyszki nie zamierzały się jednak poddawać i cały czas ryzykowały w polu serwisowym. W czwartej partii wynik oscylował wokół remisu, ale w końcowych fragmentach ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Lampkowska, która zdobyła cztery ostatnie "oczka". Niewątpliwie grała najrówniej i zapracowała na wyróżnienie.
We wtorek spotkanie ze Słowenią (godz. 18.00, transmisja w Polsacie i Polsacie Sport 1) i oby obyło się bez nerwowych momentów. Najgorszy występ, taką mamy nadzieję, Polki mają chyba za sobą.
(sow)
◼ Polska – Łotwa 3:1 (25:19, 23:25, 25:22, 26:24)
POLSKA: Wenerska, Piasecka (13), Koput (8), Stysiak (12), Lampkowska (18), Jurczyk (6), Łysiak (libero) oraz Szczurowska (6), Grabka (5), Czyrniańska (15), Stefanik. Trener Stefano LAVARINI.
ŁOTWA: Dolotowa (2), Lewinska (30), Rita (7), Jurdża (11), Neciporuka (15), Struka (5), Kramena (libero) oraz Grundmane (libero), Dambrehte, Reknere, Gintere, Wagele. Trener Daniele CAPRIOTTI.
Sędziowali: Bogdan Stoica (Rumunia) i Theodora Kyriopoulou (Grecja). Widzów 3364.
Przebieg meczuI: 10:6, 14:15,20:18, 25:19.
II: 10:7, 15:11, 20:17, 23:25.
III: 8:10, 8:15, 20:19, 25:22.
IV: 10:9, 14:15, 19:20, 26:24.
Bohaterka – Monika LAMPKOWSKA.
