Lisek chytrusek
Gdy Chrobry objął prowadzenie, Ruch kompletnie nie wiedział, co z tym fantem zrobić.
Chorzowianie wylecieli z Głogowa bez punktów. Fot. Gleb Soboliev/Press Focus
Jednakna początek coś dla Chorzowian (chyba) przyjemnego – transfer! W sobotę Niebiescy ogłosili zakontraktowanie (na rok) nowego skrzydłowego, Teddy'ego Sutherlanda, który przyszedł do Ruchu z trzecioligowego hiszpańskiego CD Teruel – czyli tego samego klubu, co Abraham del Moral. Niby to Anglik, ale od czwartego roku życia mieszkał (i szkolił się piłkarsko) w Hiszpanii. Jako zawodnik rezerw bywał nawet na treningach „jedynki” Atletico u Diego Simeone!
Bigos po iberyjsku
Słoneczny hiszpański optymizm Niebieskim się przyda, bo wyjazd do Głogowa był dla nich pesymistyczny niczym dym z hutniczego komina. Mecz był dosyć nudny, sytuacji było jak na lekarstwo, choć szala nieznacznie przechylała się na stronę Ruchu. Wtedy jednak zaskoczyli gospodarze – rzucając szybko aut za plecy obrońców, gdzie był kapitan Chrobrego Robert Mandrysz. Jak wiadomo, w takiej sytuacji spalonego nie ma, więc pochodzący z Rybnika zawodnik przechytrzył przyjezdnych i dograł płasko do Jakuba Lisa, który uprzedzając del Morala wpakował piłkę do siatki! Hiszpan prezentował się dobrze (oddał groźny strzał), ale w tej sytuacji przegrał kluczowy pojedynek i narobił bigosu... Aż przypomniał się mecz z Miedzią Legnica...
Tam jest autokar
Można się tylko domyślać, w jakim nastroju był trener Waldemar Fornalik, który w przerwie zdecydował się dokonać podwójnej zmiany. Co ciekawe, zdjął kapitana Szymona Szymańskiego, choć od razu uprzedzamy – było to spowodowane lekkim urazem (aczkolwiek obniżka formy „Szymy” w tym sezonie jest widoczna, a bezpośredni udział przy trzech dotychczasowych golach Ruchu w żaden sposób tego nie zmienia). Wszedł Jakub Kristan, a na ławce – taka ciekawostka – został w pełni już zdrowy Michał Chrapek. Doświadczony pomocnik przegrał pojedynek o skład z Mateuszem Rosołem, który od początku biegał z zabandażowaną głową po drobnym wypadku w trakcie rozgrzewki.
– Jeden błąd w pierwszej połowie ustawił mecz. Potem biliśmy głową w mur – tak spuentował to spotkanie trener Fornalik, bo druga połowa była w wykonaniu Ruchu słabiutka. Chorzowianie kompletnie nie wiedzieli, jak dobrać się do Głogowian, którym nigdzie się nie spieszyło (stąd „żółtko” za opóźnianie gry dla bramkarza w 76 minucie). Momentami zdawało się też, jakby nie spieszyło się nigdzie... Ruchowi, bo często grał akcje w ślimaczym tempie, grając podania, które nie wnosiły nic do konstrukcji. Niegroźne były skrzydła, mało dawali napastnicy (choć Daniel Szczepan po przerwie prezentował się ciut lepiej niż Max Pawłowski przed nią), wciąż pod formą był Shuma Nagamatsu. Kotłować w większym stopniu zaczęli Niebiescy w samej końcówce, ale wtedy... Chrobry skontrował na 2:0i pokazał Chorzowianom drogę do autokaru.
Sutherland, szykuj się! Choć obecnie Ruchowi to przydałby się Teddy, ale Sheringham...
Piotr Tubacki
OCENA MECZU⭐⭐
◼ Chrobry Głogów – Ruch Chorzów 2:0 (1:0)
1:0 – Lis, 40 min, 2:0 – Strózik, 90+4 min
CHROBRY: Bąkowski – Tabiś (87. Czajka), Kozajda, Grić, Bartolewski – Mandrysz, Grzelak (72. Bąk) – Lis, Staszak (81. Rybak), Ibe-Torti (81. Ozimek) – Strózik. Trener Łukasz BECELLA.
RUCH: Wrąbek – Wójcik, Leśniak-Paduch, Lukić, del Moral – Szymański (46. Kristan), Rosół (83. Cieślak) – Laskowski (61. Rostek), Nagamatsu (67. Chrapek), Szwedzik – Pawłowski (46. Szczepan). Trener Waldemar FORNALIK.
Sędziował Filip Kaliszewski (Gdańsk). Widzów 1603. Żółte kartki: Bąkowski – del Moral.
