Lekko nie jest
Gracze Białej Gwiazdy trenowali bez przerwy przez 18 dni. Na zakończenie maratonu ograli Karvinę.
Czech Zdenek Ondraszek wybudował dom pod Krakowem i szuka zespołu w Polsce. W wolnym czasie ogląda sparingi byłego klubu. Fot. Krzysztof Porębski
WISŁA KRAKÓW
W drugim sparingu z rzędu Biała Gwiazda nie straciła gola. Optymizmem napawa zwłaszcza postawa przeciwko czeskiej drużynie.
Kontrola gry
Na zakończenie zgrupowania pod Mielcem Wiślacy rozbili 4:0 Puszczę. Było to jednak bardzo specyficzne spotkanie nawet jak na standardy gier towarzyskich. Trener rywali dużo mieszał w składzie, robił hokejowe zmiany. Z niepołomickiego obozu płynęły też głosy, że zawodnicy mocno dostali w kość i wyszli na boisko „zajechani” fizycznie.
MFK Karvina - choć zdegradowana do II ligi i wyrzucona z europejskich pucharów za korupcję w sezonie 2023/24 - była dla beniaminka ekstraklasy zdecydowanie lepszym probierzem jakości na półmetku przygotowań. Krakowianie na tle zdobywcy Pucharu Czech wypadli bardzo dobrze. Poza początkiem meczu i po drugim strzelonym przez nich golu zawodnicy Romana Westa nie potrafili wiele zdziałać w ofensywie. Trudno było im się przedostać środkiem pola, gdzie do przerwy dobrze wypadała para Duda-Carbo, a po zmianie stron Staszak-Igbekeme. Trochę więcej pracy w bramce miał Patryk Letkiewicz, jednak interweniował pewnie i skutecznie. Po wypożyczeniu Marcela Łubika to właśnie młodzieżowy reprezentant Polski jest faworytem do pierwszego składu, ale „Leta” nie zamierza tanio skóry sprzedać.
Jedna „ofiara”
Pierwszego gola z dystansu strzelił Marc Carbo, a wynik ustalił Wiktor Staszak, który po dłuższej akcji dopadł do piłki zbyt krótko wybitej przez obrońcę. Wisła mogła wygrać wyżej. Do przerwy dwie dobre okazje miał Duda (raz huknął w poprzeczkę), a po zmianie stron w bramkę nie trafili Filip Baniowski i Ervin Omić. - Mecz był podsumowaniem pierwszej części przygotowań. Piłkarze do soboty nie mieli dnia wolnego, bo po powrocie ze zgrupowania dwa kolejne dni spędziliśmy w Myślenicach - mówi trener Mariusz Jop. Sztab założył zwiększenie obciążeń treningowych o 15-20 proc. w porównaniu do realiów pierwszoligowych. W Wiśle są zadowoleni z reakcji organizmów zawodników. Jedynie obrońca Darijo Grujczić delikatnie naciągnął mięsień i czeka go jeszcze przerwa. Mniejsze problemy ma inny ze środkowych Wiktor Biedrzycki, który jutro powinien wrócić do treningów.
Ostrożny w prognozach
Jop jest zadowolony z postępów wracających po rehabilitacji Angela Rodado i Juliusa Ertlthalera. Nieobecność Austriaka w sparingach i brak jasnego komunikatu ze strony klubu bardzo niepokoiły kibiców. Nieoficjalnie wiadomo że to dość specyficzna kontuzja związana po części ze spojeniem łonowym. - Nie chciałbym prognozować, kiedy Julius wróci. Mogę tylko powiedzieć, że z tygodnia na tydzień sytuacja się poprawia - obciążenia są podnoszone, a zawodnik dobrze na nie reaguje. Jestem optymistą, natomiast nie chciałbym tutaj deklarować, czy będzie w pełni gotowy za tydzień, czy za dwa. Akurat w tym przypadku musimy na bieżąco obserwować, jak jego organizm odpowiada - tłumaczy szkoleniowiec.
Michał Knura
◼ Wisła Kraków - MFK Karvina 2:0 (1:0)
1:0 - Carbo, 21 min, 2:0 - Staszak, 77 min
WISŁA: Łubik (46. Letkiewicz) - Lelieveld (46. Giger), Maisonneuve (70. Cymbaliuk), Uryga (46. Kutwa), Mikulec (46. Krzyżanowski) - Duda (46. Staszak) , Carbo (46. Igbekeme) - Kuziemka (46. Pławiński), Duarte (46. Omić), Bożić (46. Baniowski - Sanchez (46. Tokarczyk). Trener Mariusz JOP.
KARVINA: Lapesz - Chytry, Rajtmajer (75. Skyba), Endl (75. Drobek), Motyczka (80. Fukala) - Conde (80. Furaha), Kone (46. Strnad), Lawali (46. Cziczkowsky), Samko (75. Casu), Kronus (46. Bespallov) - Vinicius (46. Konate). Trener Roman WEST.
