Kwietniowa gilotyna
Nie jest zaskoczeniem, że do pierwszej zmiany na ławce trenerskiej doszło w Wieczystej. Właściciela zabolała porażka w ostatniej akcji spotkania z Cracovią.
Kazimierz Moskal znów ma o czym myśleć... Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
WYDARZENIE KOLEJKI
Na twarzy sponsora z władzą właściciela Wieczystej, ubranego w piątek w nawiązującą do barw klubu żółto-czarną marynarkę, dwukrotnie pojawił się uśmiech. Po golach Mateusza Wieteski i Lisandro Semedy nie szalał z radości tak, jak jego współpracownicy, ale mecz z Cracovią była dla niego bardzo istotny. Jest przecież zadeklarowanym kibicem Wisły, a z Wieczystej chce zrobić najlepszą krakowską drużynę. Już wiadomo że tych planów dłużej nie będzie przenosił na boisko trener Kazimierz Moskal.
Znów po derbach
„Moskal Kazimierz, nie rusz Kazika, bo zginiesz” – Kwiecień dobrze zna przyśpiewkę kibiców Wisły broniących szkoleniowca przed zwolnieniem w 2011 roku. Jego cierpliwość po awansie Wieczystej do ekstraklasy nie wydłużyła się względem poprzednich lat. Zdecydował, że użyje „gilotyny” i Wieczysta w czymś na pewno będzie pierwsza – w rozstaniu z trenerem. Wiceprezes Sławomir Peszko wiedział co mówi w jednym z programów telewizyjnych, nie deklarując, że trener nie będzie musiał bać się o utratę posady co najmniej do końca sezonu. Porażka w derbach drugi raz w karierze Moskala okazała się kroplą przelewająca czarę – w listopadzie 2015 z Wisły zwolnił go Bogusław Cupiał. Odejść po „świętej wojnie” między Białą Gwiazdą i Pasami było więcej. W 2011 roku za przegraną na stadionie Cracovii zapłacił Robert Maaskant, a dziesięć lat temu na Wiśle swój ostatni mecz poprowadził Michał Probierz.
Brak balansu
Moskal zapisał się w historii Wieczystej jako dobry „strażak” – ugasił pożar, który buchnął jesienią po epizodzie Gino Lettieriego. Następnie okazał się niezłym „budowniczym”, przez baraże prowadząc drużynę do ekstraklasy. Nie udało mu się jednak zerwać łatki trenera dobrego na 1. ligę, ale za słabego na ekstraklasę. Po awansach z Łódzkim Klubem Sportowym też był zwalniany w debiutanckim sezonie – po 26. i 11. kolejce. Tamte drużyny nie miały jednak tak dużego potencjału, jak Wieczysta. Krakowski beniaminek po niemrawym początku coraz lepiej zaczął sobie radzić w ataku, ale bronił tak, jak wiele drużyn Moskala – fatalnie. Wystarczy mu zabrać piłkę, docisnąć i prędzej niż później „pęknie”, tak jak w piątek na Cracovii. Wieczysta Moskala nie potrafiła „cierpieć”, a meczów nie wygrywa się wyłącznie efektownymi akcjami. W 1. lidze brak balansu często uchodził na sucho, bo rywale nie mieli wystarczającej jakości - ekstraklasa to jednak inny świat.
Za ekstraklasowiczami dopiero pięć kolejek, a Wieczysta jest jedną z drużyn, która wychodziła na boisko cztery razy. Wnioski można wyciągać, ale bardzo wstępne. Nigdy się tego nie dowiemy, ale może Krakowianom jednak przydałby się pożegnany w mało profesjonalnych okolicznościach Michał Pazdan? Jego następcy w obronie mieli być lepsi, a na razie przyłożyli się do do zwolnienia trenera.
Michał Knura
Trenerzy Wieczystej w „erze Kwietnia”
Trener Liczba dni
|
Przemysław Cecherz |
702 |
|
Franciszek Smuda |
424 |
|
Dariusz Marzec |
195 |
|
Wojciech Łobodziński |
101 |
|
Maciej Musiał |
78 |
|
Sławomir Peszko |
576 |
|
Przemysław Cecherz |
157 |
|
Gino Lettieri |
21 |
|
Kazimierz Moskal |
271 |
