Kurz opadł, ludzie się przyzwyczaili...

Rozmowa z Arkadiuszem Miszką, byłym reprezentantem Polski, wychowankiem, zawodnikiem i ostatnim przed likwidacją szkoleniowcem Górnika Zabrze

Trener Arkadiusz Miszka bardzo mocno przeżywał każdy występ prowadzonego przez siebie zespołu. Fot. Marcin Bulanda

Co dzieje się aktualnie z handballowym Górnikiem Zabrze?

- Z jakim Górnikiem? Przecież nie ma żadnego Górnika!

Klub został na zawsze zlikwidowany? Naprawdę nie ma widoków na odbudowę tak zasłużonej dla miasta i polskiej piłki ręcznej firmy?

- Jakoś w to nie wierzę... Mija już rok od wycofania klubu z rozgrywek Orlen Superligi, zakończenia jego działalności i dalej panuje cisza. Podobno są jakieś pomysły. Ktoś, coś, gdzieś „na mieście” mówił, ale ja tego w ogóle nie słucham, bo czym dalej w las, tym więcej drzew i ciemniej. Długo wierzyłem, że dyscyplina tak nierozerwalnie związana z miastem znajdzie kogoś, kto podejmie się kontynuacji misji powrotu na szczyt. Liczyłem, że handballowy Górnik odnajdzie swoje miejsce w Zabrzu, bo jego mieszkańcy i kibice zasługują na drużynę, którą mogą wspierać, i z której mogą być dumni. Ale wie pan doskonale, że jak kurz opadnie, to ludzie się do tego przyzwyczajają. To tyle moim zdaniem widoków na przyszłość, jeśli chodzi o Górnik.

Próbował pan do kogoś w mieście „uderzyć”, że użyjemy tego kolokwializmu?

- Nie próbowałem, ponieważ jestem tylko trenerem. Bardziej do tego „nominowany” jest mój, czyli SPR-u prezes, Darek Mogielnicki, albo ci, którzy kierowali kiedyś klubem, byli jego działaczami lub nadal są związani z piłką ręczną jako działacze. Natomiast my, trenerzy, niewiele możemy w tej materii zdziałać.

A co na to miasto? Nikt się do was z zabrzańskiego ratusza nie odezwał?

- Nikt. Może się powtórzę, ale średnio w to wierzę, bo gdyby była jakakolwiek chęć reaktywacji, odbudowy Górnika, to już dawno by się coś działo.

W SPR-ze zajmuje się tylko juniorami?

- Tylko. Dla seniorów musiałoby powstać coś odrębnego.

Skoro nie ma zespołu seniorów, to co się dzieje z chłopakami, którzy skończą wiek juniora?

- Szukamy im nowych miejsc do treningów, do kontynuowania karier... Jako trener staram się znaleźć im nowe kluby.

W jaki sposób?

- Wygląda to tak, że po prostu telefonuję po klubach, bo znam wielu trenerów. A potem - czy to jest Orlen Superliga, czy Liga Centralna lub jeszcze niższy szczebel - wysyłam ich na testy. Jeśli chłopcy pokażą się z dobrej strony, to podtrzymuję kontakt z działaczami i szkoleniowcami, a oni już decydują, czy u nich zostają tacy zawodnicy jak na przykład Bartosz Gogola czy Adrian Trójniak, którzy teraz reprezentują barwy Piotrkowianina.

A co dzieje się z tymi, którym się nie uda?

- Po prostu kończą przygodę z piłką ręczną. Niestety, nie każdy jest stworzony do grania.

Jak wyłapujecie talenty, nie mając szczytu w postaci pierwszej drużyny?

- Nie będę ukrywał, że konkurencja jest coraz większa. Wiele talentów od nas idzie uczyć się i rozwijać do Opola, które ma Superligę. Albo do Płocka, gdzie była, lub Kielc, gdzie jest Szkoła Mistrzostwa Sportowego. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że coraz mniej chłopaków będzie do nas przychodziło. Na szczęście mamy bardzo dobrych trenerów, pod okiem których mogą się prawidłowo rozwijać. To przekłada się na dobre wyniki w juniorskich rozgrywkach i mam nadziej, że nadal tak będzie. Lekko nie jest, ale sobie radzimy, a jak będzie w przyszłości? Pożyjemy, zobaczymy.

Jak wygląda nabór do waszej szkółki?

- Na pewno nie podbieramy innym klubom dzieciaków, bo to byłoby źle odebrane w środowisku. Ogłaszamy na Facebooku, że będą zapisy, że w takim a takim dniu, o takiej a takiej godzinie odbędą się kwalifikacyjne zajęcia. Następnie - co tydzień lub co dwa tygodnie - robimy nabór w postaci treningów z naszymi mistrzowskimi szkoleniowcami i rozpoczynamy już regularne zajęcia. Ja mam w drużynie 16 chłopaków, czyli grupa powstała, jest ciekawa i to jest najważniejsze. To mnie jednak nie dziwi, gdyż w Zabrzu zawsze rodziły się talenty do handballu i choć zlikwidowano Górnika, to zabrzańska młodzież dalej garnie się i chce trenować piłkę ręczną. Teraz właśnie jestem z chłopakami na obozie przygotowawczym do sezonu. Świetnie pracują, więc nie jest źle.

I tylko Górnika żal...

- Szkoda ludzi, szkoda nas wszystkich. Szkoda tego, co dziesiątki lat budowaliśmy w Zabrzu. Teraz wszystko poszło na marne. W zapomnienie. Niestety...

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała

_____________________________________________________

Ostatnie chwile Trójkolorowych

Po zakończeniu sezonu 2024/25 Bogdan Kmiecik, właściciel i prezes występującego w Orlen Superlidze Górnika Zabrze, poinformował, że przestaje finansować klub; zapowiedział to publicznie w lutym 2025 roku, więc formalnie podtrzymał decyzję. Miał na nią wpłynąć „brak alternatywnego źródła finansowania”, jak napisał w oświadczeniu, odpowiedniego wsparcia miasta. „W ostatnich miesiącach nie nastąpiły zmiany, które umożliwiłyby kontynuację działalności klubu na dotychczasowym poziomie. Choć doszło do zmiany władz samorządowych w Zabrzu, na tym etapie nie pojawiły się konkretne rozwiązania dotyczące przyszłości drużyny” - dodał Kmiecik, a także otwarta w 1987 roku - w miejscu byłej cechowni KWK Zabrze-Bielszowice - Hala Pogoń, która jego zdaniem była najgorszą w Superlidze. Nie spełniała wymogów EHF, stąd - reprezentując Polskę w Lidze Europejskiej - Zabrzanie przez dwa sezony podejmowali rywali w Hali Centrum w Dąbrowie Górniczej.

Inne wieści mówiły, że zabrzański sternik po prostu stracił płynność finansową i dlatego postanowił zwinąć żagle.

Złe informacje miała także dla Trójkolorowych ówczesna p.o. prezydenta miasta Ewa Weber, twierdząc, że krótkoterminowo samorząd nie może wesprzeć klubu. - Nie ma możliwości, żeby miasto w tej chwili udzieliło klubowi wsparcia w formie dotacji na poziomie dwóch milionów złotych. Środki budżetowe na to nie pozwalają. Konieczne jest stworzenie kompleksowej strategii rozwoju, ustalenie celów dla tego klubu. Tak naprawdę ma on prywatnego właściciela, który - krótko mówiąc - powinien zapewnić mu finansowanie, bądź znaleźć sponsorów - przekazała „Sportowi” pani prezydent.

Od tego momentu hiobowe wieści nadciągały lawinowo. Górnicy zrezygnowali z udziału w kwalifikacjach EHF European League; zastąpił ich 5. w tabeli KGHM Chrobry Głogów. Następnie decyzją Komisarza Ligi - w związku z niespełnieniem kryterium finansowego - klub nie uzyskał licencji na udział w rozgrywkach Orlen Superligi w sezonie 2025/26, co sprawiło, że zawodnicy zaczęli go masowo opuszczać.

Efektów nie przyniosły również rozmowy na temat przejęcia gotowego zespołu przez ościenne miasta, posiadające nowoczesne hale, więc na oficjalnej stronie internetowej (została zamknięta 2 sierpnia br.) poinformowano, że choć klub mógłby rozpocząć rywalizację w jednej z niższych klas rozgrywkowych, to jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest rozpoczęcie procesu likwidacji spółki. I to stało się faktem...

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼ Górnik kontynuował tradycje zabrzańskiej Pogoni, dwukrotnego mistrza Polski i trzykrotnego zdobywcy Pucharu Polski.

◼ Za czasów prezesury Bogdana Kmiecika Górnik wywalczył cztery brązowe medale mistrzostw Polski, triumfował w Pucharze Superligi i awansował do najlepszej szesnastki Ligi Europejskiej.

◼ Ostatni oficjalny mecz Górnik rozegrał 7 czerwca 2025 roku, przegrywając w Ostrowie Wielkopolskim 30:34, a batalię o brązowy medal 1:2.


Zabrzańscy Trójkolorowi zawsze mogli liczyć na wsparcie wiernych kibiców. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

Bramkarz Kacper Ligarzewski powołanie do reprezentacji otrzymał jako zawodnik Górnika. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się