Kto w środku pola?
Z dwóch ważnych pomocników nie będzie mógł skorzystać Rafał Górak w rewanżu z MSK Żylina.
Kacper Łukasiak powrócił do pierwszego składu po wielu miesiącach oczekiwania. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
GKS KATOWICE
Przed rewanżowym meczem z MSK Żylina kibice GKS-u Katowice zapewne zastanawiają się, kto znajdzie się w wyjściowym składzie ekipy Rafała Góraka w środku pola. W Żylinie, podczas przegranego 1:2 spotkania, duet środkowych pomocników tworzyli Jesse Bosch oraz Sebastian Milewski. W 58 minucie zszedł Milewski i zastąpił go Kacper Łukasiak, a w 73 minucie za Boscha wszedł Bartosz Wolski. Z kolei w niedzielę w ligowej rywalizacji z Wisłą Kraków (1:2) w pierwszym składzie wystąpili Łukasiak i Wolski, a Milewski z Boschem przesiedzieli cały mecz na ławce. W kadrze meczowej w obu spotkaniach zabrakło miejsca dla Mateusza Kowalczyka oraz Damiana Rasaka. Ten pierwszy doznał urazu podczas okresu przygotowawczego, ale powrócił do treningów z zespołem. Nie zagra jednak w czwartkowym rewanżu z Żyliną z dwóch powodów. Po pierwsze – niedawno powrócił do zajęć. Po drugie – nie został zgłoszony do kadry na dwumecz z Żyliną. Rasak z kolei jest końcowej fazie rehabilitacji po zabiegu artroskopii kolana. Pewne jest więc jedno – trener Rafał Górak będzie wybierał pomiędzy Milewskim, Łukasiakiem, Boschem i Wolskim.
Jeden mecz przez pół roku
Najciekawszy wydaje się przypadek Łukasiaka, który dołączył do GieKSy przed poprzednim sezonem. Rozgrywki 2025/26 rozpoczął w pierwszym składzie, w czym pomogła mu kontuzja Milewskiego. Z czasem jednak grał coraz rzadziej, aż w końcu był daleko w hierarchii pomocników za Milewskim, Kowalczykiem i Rasakiem, a zapewne wyprzedzałby go także Bosch, gdyby nie nabawił się urazu. Z tego powodu w rundzie wiosennej Łukasiak zagrał zaledwie w jednym meczu, będąc na boisku przez 17 minut starcia z Lechem Poznań (3:3). Teraz były zawodnik Pogoni Szczecin, przez kontuzje dwóch kolegów z zespołu, wszedł z ławki w meczu eliminacji do Ligi Konferencji, a także grał przez 90 minut w ligowym meczu z Wisłą Kraków. A już podczas sparingów przedsezonowych widać było, że może pełnić znacznie ważniejszą rolę w drużynie niż przez ostatnie pół roku.
Ma tę moc
- Czuję w sobie chęć pokazania się z jak najlepszej strony. Za mną bardzo dobry okres przygotowawczy. Czuję się po prostu mocny. Cieszę się, że dostałem w niedzielę szansę. Oczywiście nie cieszy mnie porażka, bo u mnie na pierwszym miejscu zawsze jest drużyna. Natomiast indywidualnie będę dawał z siebie jak najwięcej, żeby pomóc drużynie w osiąganiu założonych celów, żebyśmy dawali radość wszystkim naszym kibicom – powiedział w rozmowie ze „Sportem” Kacper Łukasiak, który czeka na to, żeby znów móc wystąpić przy Nowej Bukowej. Po raz ostatni na stadionie w Katowicach wystąpił 11 listopada 2025 roku, gdy wszedł z ławki przeciwko swojej byłej drużynie Pogoni Szczecin. Czwartkowy mecz z MSK Żylina będzie okazją do przypomnienia o sobie kibicom ze stolicy województwa śląskiego. – Z pomocą naszych wspaniałych fanów będziemy starali się dać fajne widowisko, a przede wszystkim wygrać to spotkanie i dwumecz. Chcemy awansować do kolejnej rundy eliminacji. A jeden gol to niewielka strata do odrobienia. Ten dwumecz jest do wygrania, kibice nas poniosą do zwycięstwa. Od pierwszej minuty będziemy walczyć o to, żeby zdobyć gola, a później kolejnego! – zapewnił Łukasiak. Czy otrzyma szansę gry, czy może trener Rafał Górak postawi na inny zestaw środkowym pomocników?
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!
2. runda eliminacji Ligi Konferencji◼ GKS Katowice - MSK Żylina
czwartek, godz. 20.30, TVP Sport
