Kto nie chciał na Śląskim Anastazji Kuś

Przed polskim etapem lukratywnej Diamentowej Ligi najgłośniej jest o lekkoatletce, której w niedzielę na bieżni nie zobaczymy – właśnie z tego powodu. Dlaczego mistrzyni świata juniorek na 400 metrów nie pobiegnie w Chorzowie?

Mistrzyni świata juniorek i jej team nie mają żadnych wątpliwości: to jej należy się miejsce w Diamentowej Lidze przed liczną polską publicznością... Fot. Michał Laudy/PressFocus

Nie otrzymałam zaproszenia od organizatora. Nie widzi tam dla mnie miejsca. Jest to tym bardziej śmieszne, że jest to mój menedżer – wypaliła Anastazja Kuś po powrocie z mistrzostw Europy w Birmingham przed kamerami WP Sportowe Fakty, pytana, czy pobiegnie w niedzielę na Stadionie Śląskim.

19-latka wywołała prawdziwą burzę. Nie pierwszą w swojej krótkiej karierze.

Wywołanym do tablicy menedżerem jest Marcin Rosengarten, niewątpliwy autor sukcesu całego projektu „Diamentowa Liga w Polsce” (najlepiej oceniany jednodniowy mityng w całym cyklu), rodowity Chorzowianin, a od wielu lat także menago (w ramach agencji AthleTeam) większości czołowych polskich lekkoatletów, jak choćby Ewa Swoboda czy Natalia Bukowiecka. Pracują dla niego byłe tuzy polskiej lekkoatletyki, jak Piotr Małachowski czy Marcin Lewandowski.

Wizerunek, ale też sukcesy

Po drugiej stronie – choć niby w tym samym teamie - ustawiła się właśnie Kuś.

To jedna z najbardziej medialnych polskich lekkoatletek, bo z roku na rok osiąganie coraz lepszych wyników na bieżni łączy z dbaniem o wizerunek i aktywną obecnością w sferze internetowej. Jej odważne zdjęcia i wystudiowane pozy na portalach społecznościowych wywołują emocje i gorące komentarze, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Dodajmy, że autorami tych komentarzy często są koleżanki z bieżni (patrz komentarz Mucha po łuku).

Kuś jednak to przede wszystkim utalentowana sprinterka na dystansie 400 metrów – dwa lata temu została mistrzynią Europy do lat 18, rok temu zdobyła brąz w mistrzostwach Europy do lat 20, a niespełna dwa tygodnie temu w amerykańskim Eugene wywalczyła tytuł mistrzyni świata w tej kategorii. W dorobku ma już występy w reprezentacyjnej sztafecie 4x400 metrów – jest srebrną medalistką halowych MŚ w Nankinie (2025), biegała też na igrzyskach olimpijskich w Paryżu i w ostatnich ME w Birmingham (7. miejsce Polek). Po zmianie warty wśród „Aniołków Matusińskiego” Kuś powinna być w najbliższych latach podporą biało-czerwonego zespołu, obok Natalii Bukowieckiej.

Prawo gospodarza

Diamentowa Liga ma jednak swoje prawa – to najlepiej opłacane mityngi na świecie. Największe gwiazdy za sam przyjazd życzą sobie nawet po 50 tysięcy dolarów, ale są i tacy, którzy walczą o miejsca na listach startowych.

Zaledwie 19-letnia Kuś z rekordem życiowym powyżej 51 sekund nie ma na razie w światowej LA pozycji, by się do zawodów tej rangi regularnie „łapać”. Jest jednak jedno „ale” - w każdym kraju organizatora diamentowych mityngów gospodarze mają prawo dołączyć do list startowych swoich sportowców, nawet jeżeli wynikami odbiegają od elity. Tak jest wszędzie.

I stąd pretensje lekkoatletki i jej teamu reprezentowanego przez mamę Alicję, która uważa, że jej córka powinna w Chorzowie zaprezentować się przed liczną polską publicznością. - W Oslo czy Londynie startowały dziewczyny z gorszymi „życiówkami” od Nastki. A tak mogłaby w fajnej oprawie świętować z polskimi kibicami ostatnie sukcesy, nie mamy ich przecież w Polsce zbyt dużo – argumentuje Alicja Kuś.

Chciały biec wszystkie

Rosengarten odpowiada, że oczywiście chciałby, by jego „podopieczna” wystąpiła w Chorzowie, ale niedzielny mityng zajmuje szczególne miejsce w kalendarzu cyklu – rywalizacja na 400 metrów jest ostatnią szansą dla światowej czołówki, by zakwalifikować się do finałowych zawodów w Brukseli (4-5 września), gdzie gra idzie o jeszcze większe pieniądze. I stąd w Kotle Czarownic biegać chciały wszystkie najlepsze specjalistki od jednego okrążenia: oprócz Bukowieckiej wystartują medalistki największych imprez (patrz ramka).

Menedżer przekonuje też, że nawet gdyby umieścił Kuś na liście startowej, i tak musiałby ją za chwilę z niej zdejmować, bo on i oficjele Diamentowej Ligi musieliby się ugiąć pod presją tych „silnych” zawodniczek, które miałyby stracić na niej miejsce...

Stąd m.in. dla Kuś i innych w podobnej sytuacji zorganizowano bieg na 300 metrów, ale mistrzyni świata juniorek odrzuciła tę ofertę.

Klucz leży u... Holenderki?

Nie udało nam się ustalić dokładnie, do kogo należy ostateczna decyzja, kto „łapie się” na listę, a kto z niej wypada - na pewno nie leży to w gestii wspomnianego Małachowskiego, który jest dyrektorem zawodów raczej „pro forma”. Jak usłyszeliśmy też z zaufanego źródła, nie ma oficjalnej „listy kolejkowej” i obowiązku umieszczenia w mityngu kogoś z wysokim rankingiem, bo on „tak chce”. Prawdopodobnie decydują nieformalne relacje i siła przebicia u decydentów...

Ciekawostką jest fakt, że dyrektorką sportową mityngu w Chorzowie jest Ellen van Langen, mistrzyni olimpijska z Barcelony (1992) na 800 metrów. Być może to 60-letnia Holenderka, także „szefowa” mocnych mityngów w Szanghaju czy Hengelo, jest tu kluczem do zagadki...

Poniżej prezentujemy racje teamu Anastazji Kuś i Marcina Rosengartena.

Tomasz Mucha

ONE POBIEGNĄ NA 400 METRÓW

◾ Marileidy Paulino (Dominikana) – mistrzyni olimpijska i świata
Salwa Eid Naser (Bahrajn) – wicemistrzyni olimpijska, mistrzyni świata
Henriette Jaeger (Norwegia) – mistrzyni Europy
Natalia Bukowiecka (Polska) – brązowa medalistka olimpijska, wicemistrzyni świata
Nickisha Pryce (Jamajka) – finalistka MŚ
Aaliyah Butler (USA) – mistrzyni olimpijska i świata 4x400
Roxana Gómez (Kuba) – finalistka MŚ
Stacey-Ann Williams (Jamajka) – medalistka olimpijska i świata 4x400
Lieke Klaver (Holandia) – brązowa medalistka ME

* najsłabszą życiówkę w tym gronie (i najniższe miejsce w rankingu World Athletics, 11.) ma Klaver (49,58).

____________________

JEDNO PYTANIE

Czy pretensje Anastazji Kuś są uzasadnione?

Aleksander MATUSIŃSKI, trener polskiej sztafety 4x400 m

- Nie chciałbym się wypowiadać na temat zawodniczki, której nie trenuję indywidualnie i jej relacji z organizatorami Diamentowej Ligi w Chorzowie. Natomiast argumenty dyrektora przemawiają do mnie. Kiedy Justyna Święty-Ersetic była na topowym poziomie, Natalia Bukowiecka nie miała szans biegać w takich mityngach, a kiedy nadszedł czas Natalii, to Justyna też wiele razy spotykała się z odmową. Natomiast nie ma czegoś takiego, że ktoś powinien wystartować, a ktoś inny nie powinien. Na pewno są też pewne „furtki” i tzw. lista oczekujących, bo nie zawsze każdy zawodnik może dojechać z zagranicy i zdarzają się rezygnacje w ostatniej chwili.

Czesław ZAPAŁA, menedżer lekkoatletyczny

- Nie chce mi się wierzyć, że Marcin Rosengarten nie chciał dopuścić do startu swojej zawodniczki. Torów na bieżni jest tylko 9, gdyby to był bieg na średnim lub długim dystansie, w którym może wystartować kilkanaście osób, byłoby łatwiej. Zakładam, że musiały być inne ważne powody odmowy, raczej nie miałbym do menedżera pretensji, choć przy poprzednich edycjach mityngu miałem krytyczne uwagi do braku Polaków w konkurencjach dodatkowych. Organizator oczywiście ma prawo wstawić rodzimych sportowców i tak na przykład w Lozannie i Zurychu Szwajcarzy wzięli sobie swoich oszczepników, a Maria Andrejczyk i Dawid Wegner z miejsc ósmych w rankingu, dostali odmowę. Ale wszystkim się nie dogodzi, zawsze będzie ktoś niezadowolony. Na miejscu Anastazji zgodziłbym się na występ w biegu na 300 metrów.

Wysłuchał ToM


Default Image Caption A. Matusiński


Cz. Zapała

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się