Król wolnych przestrzeni

Siedem goli strzeliły Medaliki rywalom z Malty w poprzedniej rundzie kwalifikacji. Ale z wyżej notowanymi rywalami ze skutecznością jest gorzej. W Sztokholmie o gola też nie będzie łatwo...

Patryk Makuch weźmie na klatę odpowiedzialność za wynik Rakowa w Sztokholmie? Fot. Grzegorz Misiak/Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Jonatan Braut Brunes sprzedany do Sparty, Leonardo Rocha kontynuujący karierę (?) w Japonii, pożegnany po niemal sześciu latach gry pod Jasną Górą Ivi Lopez. Do tego mający kłopoty ze ścięgnem Achillesa Lamine Diaby-Fadiga... Trener Dawid Kroczek nie ma wielkiego luksusu w kontekście szerokiego wachlarza snajperów wśród swych podopiecznych. Zakontraktowany latem Mahir Emreli co prawda już trafia w nowych barwach, w czwartkowy wieczór w Sztokholmie kibice Rakowa wpatrywać się będą jednak z nadzieją przede wszystkim w Patryka Makucha. Bramek ligowych ma on w tej chwili tyle co Azer (po jednym...), ale nadzieję budzi jego forma, dynamika i zdolność kreowania – głównie partnerom, ale sobie również – dobrych okazji.

Silny, szybki, wytrzymały, pokorny

Poznałem Patryka jeszcze jako nastolatka. Jak na swój wiek był bardzo silny, szybki i wytrzymały. Na wszelkich testach był w stanie biegać dłużej niż zdecydowana większość kolegów z drużyny. Tak, motoryka jest jego mocną stroną – tak o napastniku Rakowa mówi Grzegorz Mokry, pod koniec ubiegłej dekady pracujący u boku Dominika Nowaka w legnickiej Miedzi. To ten duet dał Makuchowi szansę w dorosłej piłce, a dziś z przyjemnością obserwuje, jak bardzo rozwinął się jego niegdysiejszy podopieczny. Był pokorny, słuchał uważnie wskazówek, chętnie zostawał na dodatkowe zajęcia po treningu. Wcale się nie dziwię jego liniowemu rozwojowi. Ogromną wagę przykładał do pracy nad rozumieniem gry. I nad techniką – dodaje Mokry.

Największy atut napastnika to – jego zdaniem – „wolne przestrzenie”. Świetnie potrafi je odnajdować, poruszać się za plecami obrońców, ścigać się z nimi do piłki – analizuje nasz rozmówca. Nie jest to „kreator”, jak na przykład Harry Kane, który po piłkę potrafi się cofnąć nawet do własnej defensywy. Za to, będąc najwyżej umieszczonym zawodnikiem w „układance” Rakowa, ma za zadanie wydłużać pole gry. I potrafi to robić, z pożytkiem dla drużyny – zaznacza Grzegorz Mokry.

Pewniak w jedenastce

Makuchowi do czołówki „Złotych butów” na razie daleko, ale też na jego indywidualne noty wpływają oczywiście wyniki całej drużyny. Jest jednak w formie i zupełnie nie przeszkadzają mu głosy o nieustannym poszukiwaniu przez Częstochowian innego egzekutora, najchętniej na miarę wspomnianego Brunesa. Patryk po prostu wie, jakie ma zadania na boisku. To nie przypadek, że niemal w każdym układzie personalnym częstochowskiej ofensywy – z Brunesem, z Diaby-Fadigą, z Tomkiem Pieńką akurat dla Makucha miejsce na boisku zawsze się znajdowało – uważa Mokry, od paru miesięcy będący w Cracovii asystentem Bartłomieja Grzelaka, który przecież pod Wawel zjechał prosto ze Szwecji.

Pułapki sztucznej murawy

Nic zatem dziwnego, że – co przyznaje Mokry – rywalizacja Rakowa z Hammarby budzi emocje w sztabie szkoleniowym Pasów. Trener Grzelak zna szwedzki zespół od podszewki, a Patric Jildefalk, kolejny członek naszego sztabu, pochodzi ze Sztokholmu i od dziecka kibicował tej drużynie. Na co dzień więc rozmawiamy o specyfice tego zespołu – zdradza nasz rozmówca. Szwedzi, jego zdaniem, pod Jasną Górą zagrali bardzo dobrze, neutralizując wiele atutów polskiej drużyny. A w Sztokholmie Raków czeka jeszcze cięższy mecz. Specyfika gry na sztucznej murawie, bardzo twardej i bardzo szybkiej, jest zupełnie inna; doświadczyliśmy tego w Legii (Mokry był asystentem m.in. Goncalo Feio i Edwarda Iordanescu  red.) podczas wyjazdowych meczów z Djurgaarden i Molde. Szwedzi trenują na niej na co dzień, są przyzwyczajeni do szybkich podań, gry z klepki. W Częstochowie byli bardziej „reaktywni”. U siebie będą chcieli prowadzić grę, decydować o tempie gry – przewiduje nasz ekspert.

Atuty fizyczne...

Nie spisuje jednak polskiej drużyny na straty. Generalnie Raków ma jakość, która pozwala mu myśleć o wyeliminowaniu tego przeciwnika – zauważa. I wylicza: Dobra organizacja gry w obronie, aktywny pressing, pozwalający wysoko odbierać piłkę, dużo piłek dostarczanych w pole karne przez wahadłowych, wreszcie stałe fragmenty gry, podczas których nie tylko wspomniany Patryk Makuch, ale też stoperzy, a i Oskar Repka, fizycznie są w stanie podjąć walkę w powietrzu.

…i słabości mentalne

Oczywiście jakość czysto piłkarska powinna być decydująca. Natomiast dwie ligowe porażki z pewnością nie budują zespołu pod względem mentalnym. Zresztą widać to po niektórych ruchach wewnątrz klubu. Do Sztokholmu nie poleciał Marko Bulat, który u progu tygodnia nie trenował z zespołem. „To decyzja klubu. W ostatnim czasie było wiele zastrzeżeń co do zachowania i postawy Chorwata, a także wpływu na zespół” - przekazał prosto spod Jasnej Góry tamtejszy dziennikarz, Kamil Głębocki, w mediach społecznościowych. Emocje podgrzewały też w ostatnich dniach medialne plotki (choć ostatecznie oficjalnie zdementowane) o możliwości zastąpienia Dawida Kroczka na trenerskiej ławce przez Mateusza Stolarskiego.

Dariusz Leśnikowski

NIE PRZEGAP!

Ligi Konferencji - III runda eliminacji

(pierwszy mecz 0:0)

Hammarby Sztokholm – Raków Częstochowa

czwartek, 19.00 – Kanał Sportowy (YouTube)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się