Krok od marzeń

W środę o godzinie 19 piłkarki Czarnych Antrans Sosnowiec wejdą w trzeci i ostatni etap kwalifikacji do fazy zasadniczej Ligi Mistrzyń.

Oby mobilizacja i skupienie mistrzyń Polski przełożyło się na wynik. Fot. KKS Czarni Antrans Sosnowiec

UEFA WOMEN'S CHAMPIONS LEAGUE

Rywalkami zespołu trenera Sebastiana Stemplewskiego będą mistrzynie Belgii, Oud-Heverlee Leuven. Pierwotnie pierwsze spotkanie miało się odbyć na boisku rywala, ale już za kilka dni Sosnowiec stanie się jednym z miast gospodarzy mistrzostw świata kobiet do lat 20 i ArcelorMittal Park zarządzać będzie FIFA.

Nie muszą, ale mogą

- Rywale poszli nam na rękę i zgodzili się na zmianę gospodarza pierwszego meczu, dzięki czemu uniknęliśmy poszukiwań stadionu na 2 września, kiedy przyjdzie nam rozegrać rewanż - tłumaczy Grzegorz Majewski, wiceprezes Czarnych, który nie ukrywa, że liczy na kibiców i ich wsparcie podczas środowego spotkania. - Nie ma co ukrywać, że to najważniejszy moment w historii naszego klubu. Jesteśmy krok od marzeń, czyli elitarnej Ligi Mistrzyń. Zainteresowanie naszym meczem jest spore. Mecz będzie mogło obejrzeć 3000 widzów, ale do wtorkowego południa mieliśmy sprzedanych 2500 biletów. Przy takiej widowni nasze dziewczyny jeszcze nie grały. Jestem przekonany, że kibice będą ich dwunastym zawodnikiem. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że to tylko krok i aż krok od marzeń, bo przyjdzie nam się zmierzyć z niezwykle wymagającym rywalem. Ina sprawa, że na tym etapie każdy przeciwnik to zespół, który - przynajmniej na papierze - jest od nas mocniejszy. Taki jest jednak urok piłki, że słabszy może pokonać silniejszego. Nie jesteśmy faworytem tej konfrontacji, co stawia nas w uprzywilejowanej pozycji. My możemy, rywalki muszą. Jesteśmy pewni swoich umiejętności i będziemy walczyć o zwycięstwo.

Jeśli Czarne pokonają belgijską przeszkodę, znajdą się w gronie 18 zespołów, które powalczą w Lidze Mistrzyń. W przypadku niepowodzenia, będą kontynuować zmagania na arenie międzynarodowej, bo trafią do 2. rundy kwalifikacji Pucharu Europy. – Niezależnie od wyniku dwumeczu z mistrzem Belgii, wciąż będziemy mogli mierzyć się z europejskimi drużynami. Każda taka konfrontacja to dla nas nauka. Liczymy, że tę piękną przygodę będziemy kontynuować jak najdłużej. Oczywiście po cichu liczymy, że w Lidze Mistrzyń – dodaje z uśmiechem wiceprezes Majewski.

Bez strachu

Z optymizmem do meczu z mistrzyniami Belgii podchodzi również trener Sebastian Stemplewski. – Czeka nas trudne zadanie, ale mój zespół od początku sezonu pokazuje, że nie boi się wyzwań. Udało nam się wygrać dwa turnieje eliminacyjne, w sumie cztery mecze dziewczyny rozstrzygnęły na swoją korzyść, choć trudnych momentów nie brakowało. To tylko wzmocniło drużynę. Oczywiście, mistrz Belgii to inna skala trudności, ale zrobimy co w naszej mocy, aby postawić się rywalkom. Liczymy na fanów, którzy są z nami na dobre i złe. Ich doping na pewno doda nam skrzydeł – podkreśla szkoleniowiec mistrzyń Polski. Do tej pory jego podopieczne pokonały gruziński WFC Nike Lusso 7:1, irlandzki Athlone Town 3:1, po rzutach karnych (4-2) cypryjski Apollon Limassol (w regulaminowym czasie 3:3) oraz słowacki Spartak Myjava 4:2. Z kolei drużyna belgijska okazała się lepsza od serbskiego TSC Baćka Topola 4:0 oraz - w rzutach karnych (4-2) - tureckiego Fenerbahce Stambuł (1:1).

Krzysztof Polaczkiewicz

2,5 MILIONA ZŁOTYCH otrzyma klub z Sosnowca za awans do fazy zasadniczej LM. Jeśli odpadnie, wzbogaci się o 688 tysięcy złotych.




Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się