Kontrakt z rezerwą

Bartosz Jaroszek ma już w GieKSie pięć awansów i do kompletu brakuje mu tylko wejścia do III ligi.

Pod wodzą kapitana Bartosza Jaroszka młodzieżowcy z rezerw GKS-u Katowice liderują w tabeli 4. ligi śląskiej. Fot. Norbert Barczyk/Press Focus

4. LIGA ŚLĄSKA

Na 113 ligowych występów Bartosza Jaroszka w GKS-ie Katowice składają się mecze w II lidze, na zapleczu ekstraklasy oraz w elicie. W ciągu pięciu lat obrońca urodzony 17 lutego 1994 roku w Siemianowicach Śląskich wywalczył więc dwa awanse i „dosłużył się” stopnia kapitana zespołu. Kiedy jednak drużyna zaczęła grać  na najwyższym szczeblu krajowych rozgrywek, coraz rzadziej wybiegał na boisko. W sezonie 2024/25 zaliczył tylko trzy epizody i dorzucił dwa pucharowe występy z golem strzelonym w Niecieczy. W minionych rozgrywkach 6-krotnie znalazł się w kadrze meczowej, w tym raz na Puchar Polski, ale trener Rafał Górak nie skorzystał z piłkarskich umiejętności 32-latka.

Drugie życie

Nie znaczy to jednak, że Jaroszek, przestał być potrzebny klubowi. Wręcz przeciwnie - piłkarz, który od 30 sierpnia 2020 roku, bo tego dnia zadebiutował w GieKSie w drugoligowym meczu z Hutnikiem Kraków do 12 kwietnia 2025 roku, bo wtedy zaliczył ostatnie sekundy w spotkaniu z Puszczą Niepołomice, zaczął drugie życie, żeby nie powiedzieć – znalazł wyjście... rezerwowe. W rezerwach bowiem, grając od klasy okręgowej, był wzorem i mentorem dla młodzieży. W sezonie 2024/25 w 12 spotkaniach zdobył cztery bramki i doprowadził zespół do mistrzostwa i V ligi, w której w minionych rozgrywkach znowu wybiegał na boisko 12-krotnie i z jednym trafieniem pomógł podopiecznym trenera Adriana Napierały dojść do wicemistrzostwa i barażowych spotkań o awans. Wprawdzie czerwcowe zmagania zakończyły się zwycięstwami Podbeskidzia II Bielsko-Biała, ale ostatecznie – po zajęciu przez Raków II Częstochowa miejsca w III lidze, zwolnionego przez Słowianina Wolibórz, Katowiczanie „last minute” zostali dokooptowani do IV ligi. W ten sposób wychowanek Stadionu Śląskiego Chorzów ma już na swoim koncie w GieKSie pięć awansów, a do kompletu brakuje mu tylko promocji do III ligi!

Są zaangażowani

Czy jest to możliwe? Patrząc na tabelę IV ligi po czterech kolejkach, w których GieKSa II 3-krotnie wygrała i raz zremisowała, dzięki czemu zajmuje pozycję lidera, nie można powiedzieć „nie”, tym bardziej że kapitanem ekipy głodnej sukcesu jest specjalista od awansów.

- Podpisałem w klubie kontrakt z oddelegowaniem do drugiej drużyny – mówi Bartosz Jaroszek. – Mam grać i być w szatni zespołu zbudowanego na młodzieżowcach, przygotować tych chłopaków, przede wszystkim mentalnie, na to, jak powinni funkcjonować w futbolu przez duże „F”, a raczej przez duże litery GKS, bo o grę w pierwszym zespole chodzi. A znam ten klimat dosyć dobrze, bo byłem w klubie wtedy, kiedy było gorzej i gdy miód już zaczął płynąć. Świetnie czuję się w swojej roli. Jestem już na końcu piłkarskiej drogi, a chłopcy w naszej drużynie dopiero ją zaczynają i marzą oraz mierzą wysoko, więc im podpowiadam. Cieszę się, że chcą, że są zaangażowani i wierzę, że część z nich wpadnie – niektórzy wcześniej, inni później – w oko trenerowi Rafałowi Górakowi, który zaprosi ich na treningi z pierwszym zespołem. A gdy to nastąpi, to chciałbym ich przygotować na to, czego się mogą spodziewać, jak się zachowywać i jak się odnajdować.

Młodzi w większości

Na czwartoligowych boiskach, mimo wejścia kuchennymi drzwiami, Katowiczanie z ósemką młodzieżowców w wyjściowej jedenastce, spisują się bardzo dobrze, o czym świadczy też bilans bramkowy 7:2.    

- Jako młody zespół jesteśmy mocno nastawieni na to, żeby grać ofensywnie, strzelać gole i wygrywać. Te dwie ostatnie sztuki nie udały nam się co prawda w meczu z rezerwami Podbeskidzia, które wysoko zawiesiło nam poprzeczkę, ale po tym starciu cieszyliśmy się z „zera z tyłu”. To był efekt pracy całej drużyny, od napastników poczynając, na dającym nam pewność z tyłu bramkarzu kończąc. Mieliśmy trzy dni na „lizanie ran”, bo już w środę kolejne spotkanie (o 19.00 z Ruchem Radzionków na wyjeździe - przyp. red.) i będziemy gotowi do walki o pełną pulę. Awansowaliśmy co prawda „awaryjnie” i choć awans wywalczony na boisku smakowałby pewnie bardziej, to cieszymy się, że możemy grać w IV lidze. To jednak zupełnie inna gra niż w V. Poziom jest wyższy, a my radzimy sobie nieźle, ale z pełną pokorą podchodzimy do każdego rywala, żeby budować swoją markę.    

Jerzy Dusik


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się