Koniec wyjazdowej niemocy
Gdy 29 września 2025 roku Zagłębie pokonało w Łodzi rezerwy ŁKS-u, nikt nie przypuszczał, że na kolejne zwycięstwo w delegacji przyjdzie mu czekać niemal 11 miesięcy.
Dwukrotnie przymierzając z dystansu, Michał Barć potwierdził, że jest ważną postacią Zagłębia. Fot. Zagłębie Sosnowiec
W tym czasie Sosnowiczanom udało się przywieźć zaledwie 3 punkty i dopiero pierwszym w historii meczem z Cariną Gubin zdołali przełamać niemoc. Od początku byli stroną dominującą, atakowali z pasją i w ciągu kwadransa wypracowali dwie dobre okazje. Zmarnowali je, ale trzecie podejście było już udane. Przytomnie zachował się Michał Barć, który w 21 minucie kapitalnie przymierzył z dystansu. Pomocnik Zagłębia błysnął także 7 minut później. Ładnie uruchomił Maksymiliana Podgórskiego, a ten ograł bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki.
Początek drugiej połowy to śmiałe ataki gospodarzy, którzy dwukrotnie zmusili do interwencji Dawida Kudłę. Zapędy miejscowych szybko jednak ostudził Barć, który ponownie trafił z dystansu, tym razem po zagraniu Adriana Rodrigueza; piłka zanim wpadła do bramki, odbiła się od słupka. Przewaga przyjezdnych była wręcz miażdżąca, ale wynik długo nie ulegał zmianie, bo seryjnie marnowali dogodne sytuacje. Sam Podgórski przynajmniej trzykrotnie mógł wpisać się na listę strzelców; raz trafił w poprzeczkę, raz fatalnie spudłował, a na koniec przegrał pojedynek z Filipem Chadałą. Pieczęć na drugim z rzędu i w pełni zasłużonym zwycięstwie spadkowicza postawił rezerwowy Leon Madej, który skorzystał z zagrania Patryka Gogoła.
- Przede wszystkim cieszymy się z kolejnego kompletu punktów. Od początku chcieliśmy kontrolować to spotkanie, być stroną dominującą z piłką przy nodze, ale również grać intensywnie w obronie. I to wszystko nam się udało. W pierwszej połowie mieliśmy trochę trudności w rozbijaniu ataków przeciwnika, ale korekta, jakiej dokonaliśmy w przerwie, pozwoliła nam jeszcze mocniej uwypuklić mocne strony. Bramek mogło być znacznie więcej, widać było łatwość, z jaką tworzyliśmy okazje. Ważne, że nie daliśmy sobie strzelić gola na początku drugiej połowy i na krótki napór gospodarzy odpowiedzieliśmy w najlepszy z możliwy sposob, czyli trzecią bramką - ocenił spotkanie Karol Pikoń, asystent trenera Tomasza Łuczywka.
Krzysztof Polaczkiewicz
◼ Carina Gubin - Zagłębie Sosnowiec 0:4 (0:2)
0:1 - Barć, 21 min, 0:2 - Podgórski, 28 min, 0:3 - Barć, 50 min, 0:4 - Madej, 88 min
CARINA: Chadała - Żarkowski, Szela (73. Buszewski), Zając - Matuszewski (64. Szostak), Piętka, Jakuć, Haraszkiewicz, Bednarczyk - Lipp, Nowik (86. Bławuciak). Trener Maciej KULIKOWSKI.
ZAGŁĘBIE: Kudła - Sikorski, Rozwandowicz, Gryszkiewicz - Krawiec (69. Kupidura), Tront, Rodriguez (60. Soumare), Jarek (60. Zawojski) - Gogół, Barć (79. Madej) - Podgórski (69. Predenkiewicz). Trener Tomasz ŁUCZYWEK.
Sędziował Jakub Kwinto (Wrocław). Widzów 300.
