Koniec Kapitana Ameryka

ZAPISKI AMERYKAŃSKIE (21)

Christian Pulisic na okładce renomowanego magazynu „Time”. Fot. własne

Na okładkę w amerykańskim magazynie „Time” trzeba sobie zasłużyć. Od 1923 roku na pierwszą stronę tego nowojorskiego pisma, które siedzibę ma przy Szóstej Alei, trafiają najwybitniejsi przedstawiciele świata polityki, kultury, nauki. W przeszłości były też polskie akcenty, bo to prestiżowe miejsce zajął nasz papież Jan Paweł II.

Teraz na okładkę trafił piłkarz. „Captain America Christian Pulisic” miał z przytupem wkroczyć na arenę największej sportowej imprezy na świecie. Lider Jankesów miał ich poprowadzić co najmniej do półfinału, no przynajmniej do ćwierćfinału, jak w 2002 roku na boiskach Azji. Wiemy, jak się skończyło, gorzej niż w przypadku właśnie ikony marvelowskich komiksów, legendarnego „Kapitana Ameryka”, który odziany w amerykańską flagę – jako superbohater – pomaga innym. Amerykanie skończyli na 1/8 finału porażką z Belgią aż 1:4 i nie był to przypadek, bo w marcu w Atlancie z tym samym rywalem przegrali… 2:5. Co do Pulisicia to skończył turniej z ledwie jedną asystą. Nie tak miało być w przypadku gospodarzy XXIII MŚ… Gracz AC Milan nie okazał się piłkarskim „Kapitanem Ameryką”.  

Nie tak miało też być w przypadku amerykańskich reprezentacji i z Południa, i z Północy. W 1/8 finału było ich jeszcze siedem, tyle co europejskich. Teraz została jedna, mistrz świata Argentyna, ale tak po prawdzie też jej nie powinno być, zważywszy na to, co działo się w jej meczu z Egiptem. O „wyczynach” sędziego Francois Letexiera w meczu Albiceleste z Faraonami jeszcze długo się będzie rozprawiać. Oby sprawiedliwości stało się zadość w meczu mistrzów świata ze Szwajcarami na stadionie w Kansas City.

Na razie to turniej europejski, bo w ćwierćfinale jest aż pół tuzina reprezentacji z tego kontynentu. To najlepszy wynik w XXI wieku. Na azjatyckim turnieju w 2002 w 1/4 finału były cztery europejskie nacje, w 2006 w Niemczech sześć, w 2010 w RPA ledwie trzy, cztery lata później w Brazylii cztery, sześć w Rosji w 2018, a w Katarze 2022 pięć. Teraz znowu jest szóstka, ale poczekajmy, bo wiele rozstrzygnięć jest jeszcze możliwych. Jedno jest pewne – emocje w ostatnich dniach mundialu będą ogromne!

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się