Klimat Konwiktorskiej
KOMENTARZ „SPORTU" - Mariusz Rajek
Ktoś powie, że to wstyd dla Warszawy, że Polonia dawno powinna mieć nowy stadion, ale ten obecny naprawdę ma swój klimat. Jest inaczej, nie ma zadęcia, a towarzystwo (przynajmniej na trybunie głównej) przychodzi tam wyjątkowo sympatyczne, skore do pomocy i rozmowy. Miejscowi, jak sami podkreślali, chcieliby nowego stadionu, ale z drugiej strony… oni lubią to miejsce - szumiące drzewa i pajęczynę między krzesełkami. Na Polonii jest przyjemnie, swojsko, rodzinnie, a w skali stolicy zapewne unikatowo. W sobotę warto było się tam wybrać z dziećmi, dla których przewidziano szereg atrakcji, z dmuchańcami na czele. Roześmiane buzie tych, dla których mecz akurat niekoniecznie był największą atrakcją, chcielibyśmy oglądać na ligowych obiektach jak najczęściej. Przyjdzie czas, że zaciekawią się i tym, co dzieje się na murawie.
Tym bardziej że akurat sobotnie starcie było niezwykle miłym doświadczeniem stricte sportowym. Sześć goli, a gdyby obie drużyny wykorzystały wszystkie doskonałe okazje jakie stworzyły, należałoby ich liczbę co najmniej podwoić. Radosny ofensywny futbol bez pamiętania o defensywie po przegranym 2:4 meczu z Lechią Gdańsk miejscowym zapewne niezbyt odpowiadał, ale dla neutralnego obserwatora był tym, za co kochamy piłkę. Na Polonię z wielką chęcią wrócę w najbliższym czasie. Warto.
