Klimat Konwiktorskiej

KOMENTARZ „SPORTU" - Mariusz Rajek

Miałem nosa, zaglądając przy okazji rozgrywanego w sobotę na PGE Narodowym finału Drużynowego Pucharu Świata na żużlu również na Konwiktorską. Dobre godzin obu imprez sprawiły, że możliwe było zobaczenie dwóch ciekawych wydarzeń jednego dnia. Stadion Polonii to dla miłośników oldschoolowego futbolu (za takiego się uważam) miejsce wprost wymarzone. Niby centrum stolicy prawie 40-milionowego kraju, a tu obiekt nijak do niej nieprzystający. Już samo wejście główne i kasy przenoszą nas do innej epoki, a po ich przekroczeniu robi się tylko… fajniej. Niesłychanie nostalgicznie. Trybuny pamiętające lata 90., za bramkami płoty, drzewa i zabudowania niczym w czwartej lidze. Nawet tablica świetlna przypomina czasy romantycznego futbolu, który w sterylnej, wychuchanej ekstraklasie odszedł w zapomnienie.

Ktoś powie, że to wstyd dla Warszawy, że Polonia dawno powinna mieć nowy stadion, ale ten obecny naprawdę ma swój klimat. Jest inaczej, nie ma zadęcia, a towarzystwo (przynajmniej na trybunie głównej) przychodzi tam wyjątkowo sympatyczne, skore do pomocy i rozmowy. Miejscowi, jak sami podkreślali, chcieliby nowego stadionu, ale z drugiej strony… oni lubią to miejsce - szumiące drzewa i pajęczynę między krzesełkami. Na Polonii jest przyjemnie, swojsko, rodzinnie, a w skali stolicy zapewne unikatowo. W sobotę warto było się tam wybrać z dziećmi, dla których przewidziano szereg atrakcji, z dmuchańcami na czele. Roześmiane buzie tych, dla których mecz akurat niekoniecznie był największą atrakcją, chcielibyśmy oglądać na ligowych obiektach jak najczęściej. Przyjdzie czas, że zaciekawią się i tym, co dzieje się na murawie.

Tym bardziej że akurat sobotnie starcie było niezwykle miłym doświadczeniem stricte sportowym. Sześć goli, a gdyby obie drużyny wykorzystały wszystkie doskonałe okazje jakie stworzyły, należałoby ich liczbę co najmniej podwoić. Radosny ofensywny futbol bez pamiętania o defensywie po przegranym 2:4 meczu z Lechią Gdańsk miejscowym zapewne niezbyt odpowiadał, ale dla neutralnego obserwatora był tym, za co kochamy piłkę. Na Polonię z wielką chęcią wrócę w najbliższym czasie. Warto.




Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się