Klęska w stolicy...

Polacy zajęli trzecie miejsce podczas finału Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym. To ogromne rozczarowanie i wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Bezkonkurencyjna okazała się Australia.

Australijczycy nie dali szans rywalom w Warszawie. Polaków wyprzedzili aż o dziewięć punktów/Fot. Michał Krupa/PressFocus

DRUŻYNOWY PUCHAR ŚWIATA

Prawie w każdej dyscyplinie brązowy medal należałoby uznać za sukces. W żużlu to jednak powód do wstydu, ponieważ na poważnie ścigają się w nim obecnie… trzy reprezentacje, to Polska niemalże całkowicie odpowiada za jego finansowanie i wreszcie to Bartosz Zmarzlik jest 6-krotnym indywidualnym mistrzem świata. W sobotę mylił się nawet on, chociaż i tak był jedynym poza Kacprem Woryną, do którego nie można było mieć większych pretensji.

Siła Kangurów

Od samego początku Australijczycy zademonstrowali pokaz siły, chcąc pokazać kto jest najlepszy na świecie. W pierwszej serii przedstawiciele Antypodów dosłownie zdemolowali konkurencję. To, który z Kangurów stawał na starcie oraz z jakiego pola nie miało kompletnie żadnego znaczenia – gdy taśma szła w górę odkręcał manetkę i mknął do przodu nie oglądając się na nikogo. O ile w przypadku Brady’ego Kurtza było to jak najbardziej spodziewane, to w przypadku startujących na co dzień w Metalkas 2. Ekstralidze Jasona Doyle’a, Ryana Douglasa czy mającego mocno przeciętny sezon w Grudziądzu Maxa Fricke’a musiało budzić uznanie oraz konsternację rywali.

Pogubiony nawet Zmarzlik

Na przeciwległym biegunie znajdowali się Duńczycy spośród których tylko Mikkel Michelsen nie ukończył pierwszego startu na ostatnim miejscu. Ekipa dowodzona przez Nickiego Pedersena ma jednak to do siebie, że rozpędza się powoli (podobnie było podczas półfinału w Rydze). Polacy? Średnio, albo na drugiej albo trzeciej pozycji. Przyjazd startującego na co dzień na trzecim poziomie ligowym Adama Ellisa 30 metrów przed Bartoszem Zmarzlikiem musiał jednak szokować.

W drugiej serii zaczęło się ciekawsze ściganie. Niestety częściej to naszych zawodników mijali rywale niż odwrotnie. W ósmym wyścigu doczekaliśmy się pierwszej „trójki”, gdy widowiskową szarżą Zmarzlik wyprzedził Brady’ego Kurtza, ale przewaga Australii nad biało-czerwonymi już wtedy wynosiła osiem punktów. Zawodzący Polacy mieli po dwóch seriach zaledwie punkt przewagi nad skazywaną na pożarcie a radzącą sobie nadspodziewanie dobrze Wielką Brytanią.

W drugiej części zawodów Australia złapała chwilową zadyszkę, a że zdecydowanie poprawili się Skandynawowie, fason mimo kadry w połowie zbudowanej z żużlowców startujących na co dzień w KLŻ (trzeci poziom ligowy w Polsce) byliśmy świadkami ciekawych i wyrównanych zawodów. Do małej kontrowersji doszło w biegu 15-stym, gdy upadł ostro walczący z Charlesem Wrightem Woryna. Trzeba jednak przyznać, że reprezentant Polski szukał kontaktu i trudno było mieć do sędziego Aleksandra Latosinskiego pretensje o wykluczenie go z powtórki.

Na cztery biegi przed końcem Duńczycy zniwelowali stratę do Australii zaledwie do czterech punktów i wszystko było jeszcze możliwe. My musieliśmy niestety bardziej oglądać się za siebie mając zaledwie dwa oczka więcej od Brytyjczyków.


Nerwowy jak Michelsen

Najwięcej emocji wzbudził bieg 18-sty, a właściwie to co miało miejsce po jego przerwaniu. Wydawało się, że Zmarzlik nieco za ostro wszedł pod Michelsena. Duńczyk się przewrócił. Wstał i… rzucił się z pięściami do Polaka! Problem polegał jednak na tym, że nasz mistrz nawet nie dotknął rywala na torze! Zachowanie Duńczyka w tych okolicznościach było skandaliczne, na szczęście po zawodach przyznał się do błędu i przeprosił. W powtórce Zmarzlik przyjechał za plecami Fricke’a grzebiąc szanse na złoto, a wyścig później Australia zapewniła sobie pierwsze miejsce, Kurtz przywiózł dwa punkty za plecami Thomsena.

„Synek” nie zawiódł

Przed ostatnim biegiem mieliśmy jeszcze teoretyczne szanse na srebro, Woryna musiał jednak przyjechać dwie pozycje przed Jepsenem Jensenem. Pokonał go, ale tylko w walce o jeden punkt i skończyliśmy na trzecim miejscu, które całościowo trzeba ocenić jako klęskę. Potwierdzały to miny polskich zawodników na podium, gdy odbierali brązowe krążki praktycznie bez emocji, a na ich twarzach nie pojawił się nawet skrawek uśmiechu. - Na pewno w tym momencie jesteśmy niepocieszeni, ale może przyjdzie czas, że będziemy się z tego cieszyć. Na pewno możemy być dumni z woli walki i serca na torze. Tego nikt nam nie odbierze. Żużel na takim stadionie na pewno robi ogromne wrażenie, podczas zawodów, w pełnym skupieniu nic poza torem się jednak nie widzi – powiedział nam po zawodach Kacper Woryna, nominalnie rezerwowy, który wobec słabej dyspozycji Macieja Janowskiego i Dominika Kubery oraz problemów zdrowotnych Patryka Dudka (zawodnik Apatora nie był w stanie pojawić się na podium) pojawił się na torze aż sześć razy. - Liczyłem, że chłopaki dadzą radę i nie będę potrzebny, natomiast potoczyło się inaczej. Ciężka rola, byłem jednak cały czas w gotowości, dałem z siebie wszystko – dodał wychowanek rybnickiego klubu.

Narodowy zostaje

Poza wynikiem sportowym imprezę można było uznać za względnie udaną. Ponad 40 tysięcy kibiców na trybunach to niezły wynik, nawet jeśli sporo biletów zostało rozdanych tuż przed imprezą Warszawiakom. Na torze może nie było spektakularnych szarż, ale mijanek nie brakowało. Co równie ważne, nie było żadnego upadku spowodowanego stanem nawierzchni, która wytrzymała cały turniej. Innych awarii też nie stwierdzono, taśma startowa działała bezbłędnie, a nie było to regułą podczas turniejów Grand Prix w stolicy. - Dziękuję Polakom za to, że ratujecie żużel na świecie – doceniał organizację 5-krotny mistrz świata Ove Fundin, który 23 maja świętował 93. urodziny. Po zawodach kibicom przekazane zostały pozytywne wieści – w przyszłym roku na Narodowym zorganizowany zostanie turniej cyklu Grand Prix.

Mariusz Rajek, Warszawa

Wyniki szczegółowe:

I. Australia - 38 pkt.

1. Ryan Douglas 10 (3,3,3,0,1)
2. Brady Kurtz 11 (3,2,1,3,2)
3. Jason Doyle 10 (3,2,w,2,3)
4. Max Fricke 7 (3,0,0,1,3)

5. Rohan Tungate ns

II. Dania - 30 pkt.

1. Mikkel Michelsen 12 (2,3,2,3,2,w)
2. Leon Madsen 5 (0,1,0,2,2)
3. Michael Jepsen Jensen 5 (0,-,2,3,0)
4. Anders Thomsen 8 (0,-,3,2,3)

5. Frederik Jakobsen 0 (0)

III. Polska 29 pkt.

1. Bartosz Zmarzlik 11 (1,3,2,2,1,2)
2. Maciej Janowski 2 (1,1,-,-,-)
3. Dominik Kubera 2 (2,0,-,-,-)
4. Patryk Dudek 5 (2,1,1,1,-)

5. Kacper Woryna 9 (1,3,w,3,1,1)

IV. Wielkia Brytania - 23 pkt.

1. Robert Lambert 14 (1,3,2,3,3,2)
2. Charles Wright 5 (1,2,1,1,0)
3. Adam Ellis 3 (2,0,0,0,1)
4. Leon Flint 1 (0,1,-,0,0)
5. Tom Brennan ns

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się