Kiedyś trzeba wygrać
Choć Podbeskidzie jest niepokonane od czternastu spotkań, to w tym sezonie nie odniosło jeszcze zwycięstwa. Czy zmieni się to po sobotnim meczu u siebie?
Jedyne, z czego mogli cieszyć się w tym sezonie Bielszczanie, to remisy. Fot. Krzysztof Dzierżawa / Press Focus
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Początek rozgrywek układa się w specyficzny sposób dla ekipy spod Klimczoka. Do połowy września Górale rozegrają przy Rychlińskiego zaledwie dwa spotkania. Jedno już za nimi – po dwóch trafieniach Lucjana Klisiewicza Bielszczanie zremisowali z Lechią Gdańsk, dla której był to pierwszy punkt w tym sezonie. W sobotę zespół Marcina Włodarskiego podejmować będzie Odrę Opole.
Od derbów bez porażki
Pozostałe spotkania Podbeskidzie rozegra na wyjeździe, a wszystko z powodu organizacji mistrzostwa świata kobiet do lat 20. W lipcu trwały prace przy wymianie murawy, a potem nowa nawierzchnia musiała się ukorzenić. Od końca sierpnia obiekt znajdować się będzie pod egidą FIFA i taka sytuacja będzie trwać do września. W tym czasie w Bielsku-Białej rozegranych zostanie osiem spotkań mundialu. Na kolejny domowy mecz Górali trzeba poczekać do 19-20 września, gdy podejmą Unię Skierniewice.
Podbeskidzie wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo po awansie, a równocześnie jest jedną z trzech niepokonanych ekip w lidze. Po raz ostatni przegrało w kwietniu, w derbowym starciu z Rekordem Bielsko-Biała. Potem Górale odnieśli dziewięć zwycięstw oraz zanotowali pięć remisów – cztery z nich już w I lidze. Z jednej strony beniaminek ma na swoim koncie wyjazdowy remis z faworyzowaną Miedzią Legnica, czy „remontadę” ze Stalą Mielec, gdzie na przerwę schodził z bagażem trzech bramek. Z drugiej – wyglądał co najwyżej przeciętnie na tle pogrążonej w kryzysie Lechii. A gdy piłkarze już objęli prowadzenie, to nie potrafili dowieźć go do końcowego gwizdka. Podobnie było przed tygodniem w meczu z Chrobrym, gdy na początku drugiej odsłony doprowadzili do remisu i przejęli inicjatywę, ale meczu nie wygrali.
Szybkie zawieszenie
W sobotnim spotkaniu w kadrze gospodarzy zabraknie Kacpra Gacha, który w tym sezonie błyskawicznie uzbierał cztery żółte kartki i czeka go obligatoryjne zawieszenie. Patrząc na wydarzenie z końcówki meczu w Głogowie, może to... i lepiej, bo po ostatnim meczu, w którym 28-latek przedwcześnie opuścił murawę po zobaczeniu dwóch napomnień, gorzkich słów pod jego adresem nie szczędził trener Marcin Włodarski.
W sobotę szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać także z usług Kacpra Smolińskiego. Uraz środkowego pomocnika nie jest groźny, ale „Smoła” niefortunnie dostał piłką w twarz podczas jednego z treningów i w meczu z Odrą jeszcze nie zagra. Do kadry meczowej najpewniej powróci Oskar Tomczyk, którego przed tygodniem zabrakło w Głogowie, bo zmagał się z urazem mięśniowym, ale w tym tygodniu wrócił już do normalnego treningu. W kadrze meczowej zabraknie także Konrada Forenca, który dwa tygodnie temu zerwał ścięgno Achillesa, a po pełnym mikrocyklu z nowym zespołem jest Michał Matys. Ciekawe, na kogo w bramce postawi sztab szkoleniowy?
(gru)
