Kiedy wróci olbrzym z Cieszyna
Nie mam parcia na szybki powrót. Sport uprawiam amatorsko, żyję z oszczędności – mówi „Sportowi” Michał Haratyk, mistrz Europy w pchnięciu kulą z 2018 roku.
Michał Haratyk wciąż balansuje między zdrowiem a jego brakiem... Fot. Michał Laudy / Press Focus
Po raz ostatni wystąpił 1 września 2024, pchając w Olsztynie na 19,31 m. Po dwóch latach nieobecności na sportowych arenach miał wystartować w miniony weekend w Warszawie, ale do tego nie doszło. - To była jakaś plotka, nie wiem, skąd wyszła taka informacja – dziwi się Michał Haratyk. - Po urazie nadgarstka na pełnych obrotach trenuję od niedawna, dopiero od przełomu kwietnia i maja. Zdarza się, że na treningach pcham pod 19 metrów, to jeszcze trochę za blisko, żeby się publicznie pokazywać – dodaje kulomiot rodem z Cieszyna.
Wrócimy bez nóg!
34-letni dziś lekkoatleta to jedna z bardziej oryginalnych osobowości w polskim sporcie.
Gdy wybuchła pandemia, a trenujący w spalskim COS-ie lekkoatleci zostali niemal dosłownie z niego wyrzuceni, na polu dziadka w Kiczycach pod Skoczowem, za płotem swojego domu, zaadaptował 6 arów ziemi i zbudował własną rzutnię.
Nie chciał się szczepić przeciwko covidowi. - Jezu, to mistrzostwa Europy są w Paryżu?! Albo wrócimy z koronawirusem, albo bez nóg... - mówił. Ostatecznie czempionat w 2020 roku odwołano.
Jeden ze sponsorów, Energa, nie przedłużył z nim umowy po tym, jak w halowych mistrzostwach Polski nie miał nalepki z logo firmy na koszulce. - Chciałem ją przykleić, ale klej się nie trzymał, a musiałem już zaczynać konkurs – tłumaczył.
Nie chciał biegać...
Zapowiadał się na czołowego kulomiota na świecie. Po raz pierwszy błysnął w mistrzostwach Europy 2016, w których wywalczył srebro, dwa lata później w Berlinie sięgnął po złoto, a w 2019 w Glasgow był także najlepszy w kontynentalnym czempionacie pod dachem.
Gdy latem 2019 ustanowił znakomity rekord Polski - 22,32 m – wydawało się, że będzie walczył o najwyższe laury, a jego rywalizacja na krajowym podwórku z Konradem Bukowieckim może zaowocować nawet medalami igrzysk olimpijskich. Nic z tego nie wyszło.
Jeszcze w 2021 roku był drugi w halowych ME w Toruniu, ale wyniki były coraz słabsze, kula nie leciała już powyżej 21 metrów. Na przełożonych igrzyskach w Tokio (2021) nie wszedł do finału, podobnym niepowodzeniem zakończył się start w mistrzostwach świata w Eugene rok później. Pojawiły się problemy z łokciem i zamieszanie z trenerami.
- Michał doszedł do wyników, które dały mu rekord kraju, a potem zmienił trening... Wprowadzał swoje metody treningowe, nie chciał biegać - uważał, że jako kulomiotowi jest mu to niepotrzebne. Powtarzanie tego, co kiedyś przynosiło owoce, prowadzi do degradacji i coraz słabszej dyspozycji. Trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu – tłumaczył w rozmowie z Interią trener Piotr Galon, gdy pod koniec 2022 roku zakończyła się ich trwająca 13 lat współpraca.
Mistrz - amator
Potem jego trenerem był młodszy od niego Damian Kamiński, specjalista od... rzutu dyskiem. Teraz formalnie jest nim Radosław Olszewski. - Trener ma problemy ze zdrowiem, nie widzieliśmy się jakiś czas, generalnie trenuję sam – przyznaje. Już wcześniej Haratyk przeprowadził się z Beskidu do Warszawy, za dziewczyną.
Wydawało się, że odnalazł właściwą drogę, gdy w 2024 roku w Rzymie wrócił na podium kontynentalnych mistrzostw, zdobywając brąz, ale na igrzyskach w Paryżu znów zakończył udział na eliminacjach.
Poddał się kolejnej operacji łokcia, ale gdy rozpoczął treningi w kole, upadł tak nieszczęśliwie, że zerwał ścięgno Achillesa. Rok 2025 miał z głowy, potem wznowił zajęcia, ale wiosną znów złapał kontuzję - nadgarstka.
Jeśli do 26 lipca nie uzyska minimum European Athletics na ME w Birmingham (20,80), to potrzebuje trzech występów do tej daty, by być klasyfikowanym w rankingu (liczą mu się dwa wyniki z poprzednich ME).
- No, dużo nie brakuje, żeby pojechać do tej Anglii, ale musiałbym szukać gdzieś startów. Pod uwagę biorę każdy scenariusz. Sezon jeszcze nie jest stracony, na dniach trzeba podjąć decyzję, ale parcia nie mam, sport uprawiam amatorsko, korzystam z rzutni na stadionie Orła, siłownię wykupuję prywatnie – informuje Haratyk.
Na pytanie, z czego żyje, odpowiada: - Z oszczędności.
Na żadnych z trzech igrzysk nie wszedł do finału, być może świtają mu w głowie te czwarte – za dwa lata w Los Angeles. - Lipą w sporcie jest to, że jak nie masz medalu olimpijskiego, to po karierze jest ciężko, bo jednak rujnujemy sobie zdrowie... – mówił nam w czasie swojego topu. No właśnie, zdrowie...
Tomasz Mucha
Tylko Pia w Monako
Pia Skrzyszowska pobiegnie na 100 m przez płotki w piątkowym mityngu Diamentowej Ligi w Monako. W zeszły piątek Polka podczas zawodów we francuskim Tomblaine uzyskała swój najlepszy wynik w sezonie - 12,44. Pięć dni wcześniej w Paryżu osiągnęła 12,46. Forma płotkarki rośnie i niewykluczone, że wkrótce pobije 46-letni rekord Polski Grażyny Rabsztyn - 12,36. Dwa lata temu w szwajcarskim La Chaux-de-Fonds Skrzyszowska zbliżyła się do niego na 0,01 sek.
Faworytką biegu na 100 m ppł. jest liderka światowych list, Masai Russell z USA, która w tym roku uzyskała drugi wynik w historii - 12,14. W Monako wystąpią także m.in. jej rodaczka Alaysha Johnson, mistrzyni świata Ditaji Kambundji ze Szwajcarii czy halowa wicemistrzyni globu Nadine Visser z Holandii.
Drugi z Polaków w Monako, Patryk Sieradzki, będzie nadawał tempo biegu na nietypowym dystansie 1000 m.
