Kiedy, jak nie teraz?
To może być ostatnia szansa, aby zobaczyć rozklekotaną jeszcze Lechię. Czy gospodarze na Stadionie Śląskim to wykorzystają?
„Ja ci daję, a ty strzelasz” – zdaje się przedstawiać plan na Lechię Shuma Nagamatsu. Fot. Weronika Morciszek / Press Focus
RUCH CHORZÓW
Niebiescy potrzebują punktów – i na tym właściwie można by zakończyć. Jasne, w pierwszych kolejkach mierzyli się z bardzo silnymi – jak na pierwszoligowe realia – przeciwnikami, ale sami przecież za takowego chcieliby uchodzić. No i kolejna sprawa jest taka, że ekstraklasowe zaplecze to dziwne rozgrywki. Tu słabi nagle potrafią stać się mocni i na odwrót – by przypomnieć niedawne zwycięstwo Unii Skierniewice z Arką Gdynia.
Kolumbijczyk kapitanem
Dziwny jest też dzisiejszy rywal Ruchu, czyli Lechia. Sporo miejsca poświęciliśmy Gdańszczanom we wtorkowym wydaniu z 4 sierpnia (wszystkich chętnych zapraszamy na stronę 8), którzy po spadku posypali się jak domek z kart. Dodatkowo przez długi czas byli naznaczeni banem transferowym, przez który nie mogli rejestrować nowych piłkarzy. W pierwsze kolejki weszli więc na boiska z zawodnikami, którym bliżej było do wieku trampkarza niż seniora. Na szpicy przeciwko Warcie wystawili... 15-latka! A rok czy dwa lata starsi koledzy biegali u jego boku.
Sytuacja w Lechii zaczęła się jednak poprawiać. Zakaz został zdjęty, a w kadrze stopniowo zaczynają pojawiać się nowe nazwiska. Wiadomo, sytuacja finansowa klubu nie jest jeszcze klarowna. Nadal nie zostali sprzedani ci, którzy mieli przynieść milionowe zyski (tylko Kacper Sezonienko za „bańkę” do Hellasu Werona). Jednakże w zespole formalnie nadal są Iwan Żelizko, Rifet Kapić, Bohdan Wjunnyk, król strzelców ekstraklasy Tomas Bobczek i Camilo Mena. Trener Władysław Łupaszko zapowiadał jednak wprost – ci z niepewną przyszłością grać nie będą. Jedynie ten ostatni zadeklarował pełne wsparcie dla drużyny, mimo że też jest kandydatem na sprzedaż. Ostatnio był nawet kapitanem i z Ruchem też pewnie będzie.
Ostrożny w ferowaniu
Lechia zarejestrowała na razie pięciu nowych graczy – z czego dwóch w czwa. Nie wiadomo jednak, czy znany z bronienia bytomskich słupków Axel Holewiński oraz ciekawy ukraiński ofensywny pomocnik Artur Szach będą już gotowi. Gdańszczanie na pewno skorzystają z usług Jakuba Adkonisa, który wiosną 2025 był – na jakże nieudanym – wypożyczeniu do Chorzowa. Sytuacja w Ruchu natomiast się poprawiła. Nie będzie jeszcze Denisa Ventury, ale być może – choć ze znakiem zapytania – w kadrze znajdzie się Michał Chrapek.
– Lechia zaczyna się konsolidować, co było widać w ostatnim meczu z Podbeskidziem – trener Ruchu Waldemar Fornalik oglądał zremisowane 2:2 starcie Gdańszczan w Bielsku-Białej. – Punkt z Polonią Warszawa był nam potrzebny, choć wiadomo, że chcieliśmy zgarnąć pełną pulę. Nie będzie on jednak wiele znaczył, jeśli stracimy punkty w meczu z Lechią. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nikt nie dopuszcza takiej myśli, ale byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków. Do rywala dochodzą kolejni zawodnicy i z każdym meczem ich zgranie będzie coraz lepsze. Jest tam wielu bardzo dobrych, jakościowych piłkarzy – opisał nadmorskiego przeciwnika „King”.
Piotr Tubacki
Czy wiesz, że...
Ostatni mecz między Ruchem a Lechią odbył się 11 marca 2017 przy Cichej (oczywiście w ekstraklasie). Trenerem Niebieskich był wtedy... Waldemar Fornalik, a Chorzowianie wygrali 2:1 po samobóju Pawła Stolarskiego i trafieniu Jarosława Niezgody. Dla gości strzelił Marco Paixao. W Ruchu 90 minut zagrał wtedy Martin Konczkowski, a na gdańskiej ławce siedział... Michał Chrapek.
