Kiedy jak nie teraz?!

Rozmowa z Ryszardem Rybakiem, zawodnikiem Lecha Poznań w drugiej połowie lat 80., zdobywcą Pucharu Polski

Terry Yegbe (po lewej) zyskał dużą pewność siebie na najbliższe tygodnie. Fot. Przemysław Szyszka/PressFocus

Lech wraca z Danii z trzybramkową zaliczką. Jak pan ocenia to spotkanie?

- W pucharach się gra, żeby awansować. Lech zdobył kapitalną zaliczkę przed meczem rewanżowym. Troszkę szczęście dopisało z czerwoną kartką, natomiast niekiedy w przewadze nie da się wygrać. Optymalnie to wykorzystali. Oczywiście na początku sezonu były fragmenty gry lepszej i gorszej, ale zwycięstwo 4:1, biorąc pod uwagę skalę trudności, trzeba przyjąć z pocałowaniem ręki. Nie mówiąc już o tym, że taka wygrana buduje. Bardzo fajnie wyglądali nowi zawodnicy. To są plusy, które z pewnością będą miały wpływ na dalszą część rozgrywek.

Ważne, że mistrzowie Polski wykorzystali przewagę gry jednego więcej, a nie bili głową w mur.

- Zgadza się. Wie pan, zawsze można się czegoś doszukać... Mając 2:0 i czerwoną kartkę dla rywala, Lechici doprowadzili na początku drugiej połowy do sytuacji, że zrobiło się 2:1 i trochę nerwowo. To się zdarza, ale Lech potrafił na to zareagować. W sumie bardzo pozytywny pierwszy mecz i teraz chodzi o to, żeby tylko nie podejść zbyt nonszalancko w rewanżu. Takie spotkania jednak ciężko się gra. Lechici mają przewagę, wygrali 4:1 i teraz nie wiadomo, atakować czy nie atakować, bo rywale w piłkę grać potrafią. Ten wynik trochę zaciera poziom obu drużyn. Jak się w naszą historię spojrzy, to z duńskimi zespołami nigdy nie grało się łatwo. Pamiętam jak Widzew Łódź w dramatycznych okolicznościach pokonał Broendby, strzelając w końcówce na 2:3 i kwalifikując się do Ligi Mistrzów.

Ten moment dekoncentracji na początku drugiej połowy mógł wynikać z tego, że piłkarze Lecha poczuli się zbyt pewnie?

- Może nie, że zbyt pewnie, bo w meczu są różne fazy. Było 2:0, Duńczycy w szatni usiedli i powiedzieli sobie, że muszą zaryzykować, nawet kosztem straty trzeciego gola. Zaryzykowali, trochę przycisnęli i szczęśliwie im się udało strzelić na 2:1. Trochę to zrobiło niezbyt przyjemną atmosferę w Lechu, jednak piłkarze szybko zareagowali. To jest efekt siły drużyny, bo możesz upaść, ale z tego upadku trzeba umieć się podnieść. Kolejorz bardzo szybko się podniósł i wyciągnął to na 4:1. Mistrz Polski wygrał pierwszą i druga połowę, więc ciężko mu cokolwiek zarzucić.

Ten ofensywny rozmach mógł imponować, bo jak już piłkarze Lecha złapali swój moment, to grali szybko i kombinacyjnie.

- Zgadza się. Mieli taką łatwość dochodzenia do sytuacji i popisywali się skutecznością. Nawet ta pierwsza bramka Ishaka to pokazała. Kapitan uderzył w trudnej sytuacji i trafił.

Co do bramek, to nie można pominąć trafienia obrońcy Terry'ego Yegbe. Fenomenalne uderzenie…

- Fenomenalne, ale on oczywiście nie będzie co mecz takich goli strzelał. Ja na to patrzę pod innym kątem, bo on jest nowy w drużynie. Ta bramka i wygrany mecz spowodują, że na ileś spotkań mamy pewnego obrońcę, który takim występem przede wszystkim zbudował siebie. To jest ogromny pozytyw. Mateusz Lis też wszedł do składu, drugi mecz broni, oba są zwycięskie, a piłkarze patrzą na to, czy mamy szczęśliwego bramkarza, czy nie.

Yegbe przypomina panu trochę Manuela Arboledę? Silny obrońca, który dyryguje linią defensywy.

- „Maniek” był specyficzny, więc czas pokaże, ale oby poziomem mu dorównywał. Oczywiście zachowując proporcje, bo Arboleda grał w trochę innych czasach, a piłka się zmienia. Trzymam jednak kciuki, żeby tak było!

Czy przy nim może jeszcze bardziej rozwinąć się Wojciech Mońka?

- Na takim poziomie w piłce, na jakim już dzisiaj gra Lech, jak masz 18 czy 19 lat i dostajesz szansę, to trzeba ją wykorzystać. Mońka nie dość, że ją wykorzystał, to jeszcze z przytupem wszedł i stał się bardzo silnym punktem drużyny. Miał duży udział w zdobyciu mistrzostwa Polski, więc chylę czoła i trzymam kciuki, żeby zdrowie dopisywało. Trzeba patrzeć, jakie kluby będą się po niego zgłaszały, bo myślę, że jest to dość rozsądny chłopak i nie będą go zadowalały małe rzeczy. Potencjał jest w nim duży, nawet pod kątem reprezentacji Polski.

Czy Lech spełni w tym roku swoje marzenie i awansuje do Ligi Mistrzów?

- Bardzo ważny krok zrobili tym wtorkowym spotkaniem, jednak każdy mecz jest inny, każdy ma swoją historię, ale od czegoś trzeba zacząć! Kolejorz zaczął z dużym przytupem, więc myślę, że do rewanżu i do następnych rywalizacji podejdą z dużą wiarą w siebie. Kiedy jak nie teraz? Nawet klimat, atmosfera, siła zespołu powodują, że jest na to duża szansa.

Przed rewanżem Poznaniacy rozpoczną zmagania w ekstraklasie i zmierzą się u siebie z Cracovią, podobnie jak rok temu. W poprzednim sezonie na inaugurację zespół z Krakowa wygrał aż 4:1. Tym razem mistrzowie Polski sobie poradzą?

- Byłbym zdziwiony, gdyby Lech się potknął. Za duży rozmach jest w zespole, o żadnym zmęczeniu też nie ma co mówić, bo dopiero liga się zaczęła. Nie chcę też mówić, że ktoś kogoś może zlekceważyć, nie sądzę. Myślę, że jak Kolejorz uczciwie podejdzie, nawet jak to nie będzie łatwy mecz, to powinien sobie poradzić.

Pana zdaniem stać go na trzeci tytuł z rzędu?

- To już jest wyższa szkoła dyskusji! Mówimy o rzeczach, które rzadko się zdarzają… Mistrzostwo w dużym stopniu będzie jednak zależało od tego, jak będzie w europejskich pucharach. Jeżeli Lech wejdzie do fazy ligowej Ligi Mistrzów, to boję się, że o tytuł będzie trudno, bo to cholernie ciężko będzie godzić.

Stara piłkarska maksyma mówi, że „ofensywa wygrywa mecze, a defensywa mistrzostwa”. Faktycznie ta pewność w obronie może być kluczowa?

- Zgadzam się z tym, ale gra co trzy dni może wiele kosztować. To kwestia też zdrowia, kadry, rotacji drużyną, ale to nie będzie łatwe. Jeżeli Lech wejdzie do fazy ligowej, a potem może pucharowej, to fajnie będzie jak w przyszłym roku będzie grał w europejskich pucharach. Najważniejsze jest, żeby nie wypaść z tego europejskiego rytmu.

Rozmawiał Miłosz Cebo

Ryszard Rybak Fot. Lech Poznań

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się