Kibice nudzić się nie będą

Rozmowa z Jehorem Szaraburą, napastnikiem Chrobrego Głogów

Ukrainiec zaliczył kapitalny debiut w Chrobrym. Fot. Chrobry Głogów

Dwie bramki i asysta – czy marzył pan o takim debiucie w nowej drużynie?

- Nie jestem marzycielem. Chciałem po prostu w pierwszym meczu dobrze wypaść, a wyszło super. Wygraliśmy 5:1. Zostaliśmy liderem I ligi, ale to tylko początek i nie chcę się tym zadowolić. Jestem głodny gry, spragniony goli i asyst. Chcę pomagać drużynie w wygrywaniu i liczę na więcej.

Ostatni w poprzednim sezonie mecz w 1. lidze zaliczył pan 28 lutego, grając ostatnich 7 minut przeciwko... Chrobremu, który wyjechał z Wrocławia z porażką 1:2, a 19 kwietnia wystąpił pan w drugoligowych rezerwach Śląska w meczu wygranym 2:0 z Unią Skierniewice. Co się później działo?

- Trenowałem i... siedziałem na ławce rezerwowych. Byłem zdrowy i do dyspozycji trenerów. W pierwszym zespole Śląska nastąpiła jednak zmiana systemu gry. Drużyna grała z wahadłowymi, bez skrzydłowych i dlatego nie wchodziłem na boisko. Wiedząc o tych planach, już zimą chciałem szukać innego klubu albo iść na wypożyczenie, ale nic z tego nie wyszło. Zostałem myśląc, że może na wahadle albo w ataku dostanę szansę, ale trener zadecydował inaczej.

Jak znalazł się pan w Chrobrym?

- Zadzwonił do mnie trener Łukasz Becella. Osobiście. Porozmawialiśmy chyba 5 minut i od razu byłem pewien, że to będzie dla mnie dobry krok. Zadzwoniłem więc do menedżera i powiedziałem, że to jest miejsce, w którym mogę grać i rozwijać się piłkarsko, a reszta poszła już szybko i zostałem wypożyczony na sezon, bo kontrakt ze Śląskiem obowiązuje do końca czerwca 2028 roku.

Szybko się pan zaaklimatyzował w Głogowie?

- Bardzo fajnie zostałem przyjęty i od pierwszego dnia bardzo dobrze się tu czuję. Znałem wcześniej Adriana Bukowskiego, bo był kilka lat temu w Śląsku. We Wrocławiu był też wcześniej Mateusz Bartolewski, no i nasz fizjoterapeuta Andrzej Korytek był też w sekcji kobiet Śląska. Ułatwili mi trochę wejście do szatni, ale w tej drużynie jest tak dobra atmosfera, że nawet bez przewodników człowiek od razu czuje się jak w domu. 

Kiedy pomyślał pan, że już wywalczył miejsce w wyjściowej jedenastce Chrobrego?

- Od takiego myślenia jest trener (śmiech). Ja jestem od tego, żeby na każdym treningu pokazywać, że sztab szkoleniowy może na mnie liczyć. Na sparingach też szło mi dobrze, bo strzeliłem dwa gole i to wszystko zaowocowało tym, że Łukasz Becella zaufał mi, a ja zrobiłem chyba więcej, niż się spodziewałem. Wynik 5:1 ze Stalą może sugerować, że było lekko, łatwo i przyjemnie. Najważniejsze dla mnie było to, że mimo prawie półrocznej przerwy w grze czułem się dobrze fizycznie i psychicznie.

Jaki cel postawił pan sobie przed sezonem?

- Przede wszystkim chcę sobie udowodnić, że mogę grać i strzelać. W Chrobrym dostałem taką szansę i choć jako podstawowy cel w Głogowie wyznaczono nam utrzymanie, to myślimy o tym, żeby z każdym rywalem walczyć o zwycięstwo. Mój strzelecki rekord jeszcze z czasów gry w III lidze, w sezonie 2024/25, wynosi 9 goli i chyba 5 asyst. Myślę jednak, że stać mnie na więcej.

Jak wysoko pan mierzy?

- Jako dziecko chciałem grać w reprezentacji Ukrainy i w Manchesterze United sięgnąć po zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów. Jeżeli tego dokonam, to uznam, że się spełniłem jako piłkarz (śmiech). Od najmłodszych lat siedziałem w piłce po same uszy. Tata był piłkarzem ukraińskiej ligi jeszcze w czasach Związku Radzieckiego, a starszy brat gra na drugim poziomie rozgrywkowym na Ukrainie. Jest typową „dziewiątką", więc możemy sobie urządzić rodzinny wyścig strzelecki. Zdobywanie bramek było u nas w domu na pierwszym miejscu, dlatego moim idolem od zawsze był Lionel Messi, ale w tegorocznych mistrzostwach świata życzyłem Ronaldo zdobycia tytułu, a oglądając finał, trochę się wynudziłem. Mam nadzieję, że na naszych meczach kibice nudzić się nie będą. Tego życzę im i sobie.

Rozmawiał Jerzy Dusik        


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się